Tech  /  News

Spowodował korek, a potem uciekł pomocy drogowej. Autonomiczny pojazd Waymo w akcji

Picture of the author
507 interakcji
dołącz do dyskusji

Wyobraź sobie, że otrzymujesz zgłoszenie o autonomicznym pojeździe blokującym ruch uliczny. Gdy docierasz na miejsce, samochód zaczyna przed tobą uciekać. Takiej sytuacji doświadczyła pomoc drogowa firmy Waymo, próbując opanować swój autonomiczny pojazd.

Waymo to spółka należąca do giganta Alphabet (Google), odpowiedzialna za tworzenie i rozwijanie rozwiązań autonomicznego transportu. Waymo posiada flotę własnych samochodów z klasyfikacją czwartego poziomu, scharakteryzowaną przez The Society for Automotive Engineering. Poziom czwarty oznacza, że autonomiczny samochód potrafi się poruszać w pełni samodzielnie, bez żadnego udziału oraz bez żadnej ingerencji kierowcy, ale tylko na określonym terenie.

W przypadku Waymo ten określony teren to obszar miasteczek Chandler, Gilbert, Mesa oraz Tempe, po którym porusza się ponad 300 autonomicznych samochodów - połowa całej floty Waymo. Pojazdy wożą już pasażerów, którzy wcześniej musieli przejść specjalne szkolenie, wyrażając zgody na udział w testowej usłudze - łącznie ponad 1500 osób.

Jednym z takich pasażerów jest Joel Johnson - pasjonat autonomicznych samochodów, rejestrujący swoje doświadczenia na kanale w serwisie YouTube. To właśnie podczas jednej z nagrywanych podróży doszło do błędu oprogramowania pojazdu Waymo, prowadzącego do nietypowych, komicznych i na szczęście bezwypadkowych konsekwencji.

Pojazd Waymo utknął na skrzyżowaniu, spowodował korek, a następnie zaczął uciekać pomocy drogowej.

Materiał nagrany przez Joela Johnsona jest doskonałym przykładem na to, jak trudne jest stworzenie uniwersalnego, niezawodnego systemu mającego zastąpić kierowcę z krwi i kości. W połowie trasy samochód utknął na skrzyżowaniu, powodując frustrację trąbiących kierowców znajdujących się zaraz za nim. Wydawało się, że rozwiązaniem będzie zdalna pomoc asystenta, który miał „odblokować“ samochód i umożliwić dalszą podróż.

Niestety, ta trwała tylko kilka chwil. Waymo zablokował się na kilku pachołkach, nie potrafiąc poradzić sobie z interpretacją przeszkody. Za maszyną po raz kolejny zaczęli trąbić kierowcy. Pracownik ekipy drogowej musiał kierować ruchem, podczas gdy asystent Waymo poprosił o interwencję firmowej pomocy drogowej.

Joel Johnson nie umiał powstrzymać śmiechu, gdy pomoc drogowa dojechała na miejsce zdarzenia, a w tym samym momencie Waymo ruszył z miejsca, uciekając zespołowi odpowiedzialnemu za przywołanie niesfornego pojazdu do porządku. Na szczęście sytuacja została opanowana, nic nikomu się nie stało, a Joel Johnson dostarczył swoim widzom ciekawych informacji na temat praktyk Waymo, na przykład tych dotyczących potencjalnego śledzenia podróżnych przez firmową pomoc drogową.