Foto  /  News

Nowy Instax Mini 40 robi to dobrze. Jest bardzo stylowy, a do tego tani

Picture of the author

Instax Mini 40 to najnowszy aparat do fotografii natychmiastowej. Zapowiada się bardzo obiecująco, bo łączy świetny wygląd i rozsądną cenę.

Aparaty do fotografii natychmiastowej od lat sprzedają się świetnie. To w istocie ostatnia gałąź fotografii analogowej, która w 2021 r. nadal ma się dobrze i przynosi zyski.

A przecież Instaksy to aparaty analogowe pełną gębą. Generowane przez nie zdjęcia nie są wydrukami, lecz wywołanymi chemicznie odbitkami. Cała magia Instaksa polega na prostocie tego procesu, bowiem cała chemia niezbędna do wywoływania zdjęć jest zaszyta bezpośrednio we wkładach.

Nowy Instax Mini 40 to krok w świetnym kierunku. Wygląda, jakby teleportował się w czasie z lat 80.

Dotychczas tanie Instaksy wyglądały jak kolorowe plastikowe mydelniczki. Z kolei bardziej stylowe modele były zauważalnie droższe. Nowy Instax Mini 40 łączy oba te światy.

Aparat działa w oparciu o małe wkłady Instax Mini, a więc jest niewielki. Rozmiar wynosi 104 × 121 × 65 mm, czyli przypomina wielkością modele Mini 9 i Mini 70. Obudowa jest wykonana z plastiku, ale bardzo ładnie imituje połączenie skórzanego wykończenia i chromowanych elementów, czyli tradycyjnego zestawu znanego z całego przekroju aparatów analogowych. Do mnie ten projekt przemawia najbardziej ze wszystkich dotychczasowych Instaksów.

Jeżeli chodzi o warstwę techniczną, jest to kolejny podstawowy Instax. Obiektyw ma ogniskową 60 mm i światło f/12.7. Może działać w dwóch trybach: standardowym i selfie. Elektroniczna migawka za dnia wykonuje zdjęcia z czasem naświetlania 1/250 s, a w gorszych warunkach przechodzi na czas 1/2 s. wspomagany lampą błyskową, której błysk zamraża ruch.

Aparat jest zasilany dwiema bateriami, niestety ponownie są to trudnodostępne ogniwa standardu LR6, czyli tzw. krótkie paluszki. Instax Mini 40 waży 330 g.

Cena to uczciwe 100 dol.

Dla porównania zupełnie podstawowy, wyglądający jak mydelniczka Instax Mini 9 kosztuje ok. 70 dol.

Najbardziej stylowy z dotychczasowych małych Instaksów, czyli Instax Mini 90, kosztuje 120 dol.

Cena nowego Instaksa Mini 40 wypada pomiędzy dwoma braćmi i jest dobrana naprawdę rozsądnie. A trzeba pamiętać, że Instaksy dość szybko tanieją. Polska cena nie jest znana, ale możemy spodziewać się przy premierze poziomu ok. 400 zł. Spodziewam się, że cena szybko spadnie do okolic 350 zł.

Wraz z nowym Instaksem zadebiutował też nowy rodzaj wkładów Instax Mini Contact Sheet. Ma on czarne ramki i pomarańczowe oznaczenia kadru, co przypomina analogowy film.

Czy warto? Moim zdaniem: jak najbardziej.

Niezmiennie polecam zakup dowolnego Instaksa i fotografowanie nim co jakiś czas. Zdjęcia będą pełne technicznych niedoskonałości, ale fizyczna odbitka wywołująca się na naszych oczach ma w sobie coś pociągającego. Każde zdjęcie jest absolutnym unikatem, bo nie ma żadnej kopii cyfrowej ani fizycznej.

20 sztuk wkładów kosztuje ok. 56 zł, a więc jedna fotografia kosztuje 2,80 zł. To sprawia, że Instaksem fotografujemy zupełnie inaczej niż smartfonem. W moim przypadku robię 10-15 zdjęć miesięcznie, więc w skali miesiąca koszt fotografowania jest niezauważalny, a daje naprawdę dużo radości. Polecam!

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst