Kosmos  /  News

Gdzie jest Ingenuity? Marsjański helikopter znika z pola widzenia łazika

Picture of the author
279 interakcji
dołącz do dyskusji

Tak naprawdę misja przełomowego helikoptera Ingenuity zakończyła się już sukcesem. Nawet gdyby teraz po prostu się przewrócił, nie miałoby to żadnego znaczenia. Celem misji było potwierdzenie, że da się wykonać lot silnikowy w atmosferze marsjańskiej. To, co teraz na Marsie wyczynia Ingenuity to już tylko bonus.

Nie zmienia to jednak faktu, że co jeden lot, to ciekawszy. 

Przypomnijmy: podczas pierwszego, kluczowego lotu, który miał miejsce w ubiegły poniedziałek, helikopter Ingenuity wzbił się w powietrze na wysokość trzech metrów, zawisł na trzydzieści sekund, a następnie bezpiecznie wylądował. To był pierwszy i najważniejszy lot w ramach misji. To po nim mogliśmy oglądać euforię w centrum kontroli misji.

Już kilka dni później - w czwartek - doszło do drugiego lotu helikoptera. Tym razem do lotu pionowego inżynierowie ostrożnie dodali komponent poziomy. Helikopter przemieścił się w poziomie na dwa metry i wylądował. Mieliśmy zatem pierwszy lot, w którym faktycznie aparat latający pokonał pewną odległość nad powierzchnią Marsa.

W niedzielę odbył się trzeci lot

Z każdym kolejnym lotem inżynierowie podejmują coraz większe ryzyko, wiedząc, że lot może się zakończyć niepowodzeniem, które najprawdopodobniej zakończyłoby lotniczy eksperyment marsjański na dobre. Ale skoro i tak już sukces osiągnięto i podstawowy cel misji został zrealizowany, to dlaczego nie przesunąć granic tak daleko jak się da?

W niedzielę Ingenuity wzbił się w rzadkie marsjańskie powietrze po raz trzeci.

Tym razem po osiągnięciu wysokości 5 metrów, helikopter przyspieszył do 8 km/h (2 m/s) i poleciał…

Obserwujący go z odległości ponad 60 metrów łazik Perseverance nawet stracił go z pola widzenia na kilkadziesiąt sekund, co można zobaczyć na nagraniu poniżej.

Ostatecznie, w trakcie trwającego 80 sekund lotu, helikopter Ingenuity oddalił się na odległość 50 metrów od miejsca startu, a następnie powrócił do miejsca startu. 

Kolejny lot będzie jeszcze trudniejszy

Aktualnie zespół pracujący pod kierownictwem MiMi Aung planuje jeszcze dwa loty helikoptera. Obydwa najprawdopodobniej zostaną zrealizowane w ciągu najbliższy kilkunastu dni. Każdy z nich będzie jeszcze trudniejszy od niedzielnego lotu.

Inżynierowie chcą poznać granice możliwości Ingenuity, nawet jeżeli będzie się to wiązało z rozbiciem helikoptera podczas czwartego czy piątego lotu. Więcej, wszyscy inżynierowie wręcz spodziewają się, że ostatecznie misja zakończy się rozbiciem helikoptera. 

Aktualnie plan jest taki, aby podczas piątego lotu helikopter oddalił się na odległość 300 m, przy czym kierowniczka projektu wciąż zastanawia się, czy nie warto spróbować lotu na odległość większą, nawet 600 metrów. Podczas takiego lotu szansa na udane lądowanie jest niewielka. Jakby nie patrzeć, helikopter wleciałby nad obszar, który jeszcze nie został zbadany, a więc byłby to prawdziwy lot nad niezbadanym lądem. Nie zmienia to jednak faktu, że dane uzyskane podczas takiego (jak i wcześniejszych) lotu, byłyby niezwykle wartościowe dla inżynierów już teraz planujących budowę kolejnych marsjańskich aparatów latających. Misja drona Ingenuity i tak już jest ogromnym sukcesem. Możemy być zatem pewni, że z kolejnymi łazikami na Czerwoną Planetę będą leciały kolejne drony i helikoptery.

przeczytaj następny tekst