Foto  / Artykuł

Jako fotograf stracił wszystkie zlecenia. Teraz robi sesje przez FaceTime'a ludziom na całym świecie

531 interakcji
dołącz do dyskusji

Fotografowie na niemal całym świecie praktycznie z dnia na dzień stracili swoje zlecenia. Kryzys najbardziej dotknął fotografów ślubnych, twórców zajmujących się fotografią rodzinną, portretową czy eventową. Ich pracy teoretycznie nie można wykonywać zdalnie. Teoretycznie.

Jednym z nich jest brytyjski fotograf ślubny Tim Dunk. Twórca znalazł jednak kreatywny sposób na fotografowanie innych bez wychodzenia z domu. Dunk robi sesje portretowe przez FaceTime. To dla niego nie tylko sposób na poradzenie sobie z izolacją, ale również na ratowanie budżetu. Co ważne, z każdej sesji przekazuje 10 funtów na pomoc innym. Na początku, przeglądając zdjęcia na smartfonie, myślałem, że prezentowane przez twórcę portrety pochodzą z sesji zrobionych jeszcze przed zamknięciem.  Upewniałem się kilka razy, że portfolio, które pokazuje na swojej podstronie, to zdjęcia robione zdalnie, przez FaceTime. Po obejrzeniu ich na ekranie komputera, na jaw oczywiście wychodzą niedoskonałości techniczne. Natomiast pomysły, kadry, umiejętne wykorzystanie światła są na wysokim poziomie.

Fot. Tim Dunk
Fot. Tim Dunk

To nie przypadek, bo Tim to świetny fotograf z bogatym portfolio. W Polsce mało kto go zna, ale już w 2018 r. został zaliczony przez prestiżowy Rangefinder Magazine do grona 30 wschodzących gwiazd fotografii ślubnej na świecie. Dzięki nowej metodzie fotografowania Dunk jest dostępny do nowych sesji portretowych praktycznie w każdym zakątku świata, gdzie tylko jest stabilny internet. Wystarczy do niego napisać i się umówić, a zdjęcia zrobi wam bez wychodzenia z domu.

To, co robi kreatywny fotograf z Yorkshire, to dla mnie świetny symbol sytuacji, w której się znaleźliśmy. Ograniczeni, ale szukający wyjścia z sytuacji. Często pozbawieni normalnych możliwości zarobkowania, ale i tak dzielący się z bardziej potrzebującymi. Zmuszeni do przejścia w online, nawet w sytuacji, kiedy teoretycznie wydaje się to niemożliwe. A przede wszystkim, umiejący się odnaleźć w nowej sytuacji i wynoszący z niej nowe wnioski i umiejętności.

Fot. Tim Dunk
Fot. Tim Dunk

Jego historia, ale i zdjęcia, zainspirowały mnie do takiego stopnia, że sam chcę spróbować fotografowania przez FaceTime. Tymczasem, aby dobrze dowiedzieć, jak Tim Dunk tworzy swoje zdalne portrety, postanowiłem do niego napisać i o to zapytać.

Krzysztof Basel: Skąd pomysł na to, aby robić zdjęcia przez FaceTime?

Tim Dunk: Jak ludzie na całym świecie, utknąłem w domu, nie mogąc w żaden sposób bezpiecznie robić tego, co kocham. Ta izolacja ma oczywiście negatywne skutki finansowe, ale także mocno ograniczyła moje możliwości twórcze i towarzyskie. Zacząłem zatem szukać możliwości do tego, aby nie dać się marazmowi, aby jednak w tych trudnych warunkach wciąż tworzyć i spotykać się z przyjaciółmi, nie łamiąc oczywiście prawa. Zagadałem do kilku znajomych, aby spróbować zdjęć przez FaceTime. Początkowo to był tylko zabawny eksperyment i sposób współpracy z moimi kreatywnymi kolegami na całym świecie. Nie myślałem o tym jak o biznesie.

Fot. Tim Dunk
Fot. Tim Dunk

Ten eksperyment szybko się jednak zamienił w coś poważnego. Jak wyglądała pierwsza sesja przez FaceTime'a?

Było świetnie! Nie byłem do końca pewien, jak to będzie działać, i czy możliwości technologii, której używałem, nie będą zbyt ograniczające. W końcu jakość obrazu na FaceTime nie jest wysoka. W praktyce to była po prostu świetna zabawa, która nas pobudziła i podniosła na duchu.

Jak wygląda taka sesja w praktyce?

Kiedy zadzwonię po raz pierwszy, model/modelka pokazują mi przestrzeń, w której się znajdują oraz swoją wizję, swoje pomysły na kadry. Korzystając z wideokonferencji, rozglądam się dookoła i szukam odpowiedniego tła, proszę o otwarcie zasłon czy drzwi, przestawienie kilku rzeczy czy włączenie światła. Najważniejsze jest znalezienie odpowiedniego światła i kolorów, ale i nastroju i humoru.

Fot. Tim Dunk
Fot. Tim Dunk

Kiedy wszystko jest już gotowe, sam decyduję o tym, kiedy robię zdjęcia, korzystając z przycisku do wykonywania zdjęć w trakcie połączenia. To zdjęcie to tak naprawdę 3-sekundowe wideo, z którego można wyciągnąć zdjęcia lub wyeksportować jako wideo, a nawet GIF. Osoby fotografowane korzystają z iPhone'a, ale ja w czasie sesji pracuję na MacBooku Pro. Po wykonaniu sesji i zapisaniu zdjęć na dysku importuję je do Lightrooma i obrabiam. To nie jest łatwe, bo to tylko pliki JPEG, a nie surowe RAW-y, ale i tak można sporo zdziałać umiejętną obróbką. Trzeba jednak bardzo uważać na przepalenia.

Na prawdziwej sesji portretowej liczy się kontakt z fotografowaną osobą. W przypadku zdjęć przez FaceTime ten kontakt jest chyba jeszcze ważniejszy?

Fotografowanie przez wideokonferencję ma wiele ograniczeń. Nie mówię już tylko o samej jakości zdjęć, ale przede wszystkim trudnościach związanych z ograniczonym wpływem na kompozycję, naświetlenie czy ustawienie iPhone'a. Ale masz rację — podobnie jak w przypadku tradycyjnej sesji zdjęciowej, najważniejsza jest relacja z fotografowaną osobą. To, jak słucha moich poleceń, jak wprowadza moje instrukcje w życie. Może nawet ta relacja jest w tym wypadku ważniejsza, ponieważ fotografowana osoba nie tylko musi panować nad swoim ciałem zgodnie z moimi pomysłami, ale także ogarniać całą scenerię oraz aparat.

Fot. Tim Dunk
Fot. Tim Dunk

Czego się nauczyłeś z tych nietypowych sesji?

Musiałem zwolnić i pracować z technologią, jaką akurat mam, a nie przeciwko niej. Nauczyłem się nią akceptować. To trochę tak, jak w przypadku fotografowania Polaroidem. Uczysz się przyjmować ograniczenia i włączać je do procesu, a nie próbować zrobić lustrzankę z iPhone'a z FaceTime'em.

Mnie pomysł sesji przez FaceTime'a bardzo się spodobał. To genialny, fotograficzny symbol tego trudnego okresu. Czy inni też tak myślą?

Szczerze mówiąc, odbiór jest niesamowity. Moi znajomi, rodzina i społeczność fotograficzna bardzo mnie wspiera. Kiedy eksperymentujesz, próbujesz realizować swoje szalone pomysły, to nie wiesz, jak inni je odbiorą. W tym wypadku pomysł się od razu przyjął.

Fot. Tim Dunk
Fot. Tim Dunk

Ile sesji wykonałeś do tej pory?

Do tej pory wykonałem prawie 60 sesji, a ludzie codziennie rezerwują nowe. Fotografowałem ludzi w moim rodzinnym mieście Yorkshire, w całej Wielkiej Brytanii, i w domach ludzi zamknięty na całym świecie.

Podróżujesz z aparatem nawet w czasach pandemii!

To dla mnie zachwycające, że mogę robić zdjęcia w ten sposób. Zwłaszcza w czasie, gdy czujemy się trochę oderwani od ludzi, którzy tworzą nasze społeczności. Dzięki temu mogę odwiedzać zupełnie nowe dla mnie miejsca.

Fot. Tim Dunk
Fot. Tim Dunk

Jaki jest wspólny mianownik dla tych zdjęć?

Fotografowałem już zdalnie w salonach, ogródkach, tunelach, klatkach schodowych. Sąsiadów, ale i osoby z drugiego końca świata. Singli, pary, całe rodziny z dziećmi i zwierzętami. Do sesji były wykorzystywane przeróżne rekwizyty wyciągane z szaf, ale i przedmioty codziennego użytku. Zawsze jednak moje sesje były dosyć szybkie, konkretne, zamknięte w konkretnych ramach czasowych i w podobnym języku wizualnym. Jednak tym, co te wszystkie zdjęcia łączy najmocniej to fakt, że wszystkie sfotografowane osoby były w tej samej sytuacji: są zamknięte w swoich miejscach zamieszkania.

Komu i jak te sesje pomagają?

Zamknięcie jest trudne dla wszystkich. Lubię być zajęty, a sesje tworzą strukturę moich dni. To także świetny sposób na poznawanie nowych ludzi i spotykanie się ze starymi przyjaciółmi. Dzięki temu mogę także wciąż ćwiczyć kreatywność, napinać moje kreatywne mięśnie i rozwijać sposób, w jaki robię portrety, nawet jeśli mój zestaw narzędzi jest bardzo ograniczony. A absolutnie najlepszą rzeczą jest pomaganie innym. To świetne uczycie wiedzieć, że robię coś pożytecznego nie tylko dla siebie, ale i innych. W ten sposób daję im odskocznię od kwarantanny, ale też przekazuję pieniądze na The Trussell Trust, czyli NGO, które wspiera banki żywności dla potrzebujących w Wielkiej Brytanii.

Fot. Tim Dunk
Fot. Tim Dunk

Życzę powodzenia i dziękuje za rozmowę!

Więcej zdjęć Tima Dunka znajdziecie na jego profilu na Facebooku oraz Instagramie, a także stronie timdunk.com.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst