Sprzęt / Artykuł

Dobry robot nie musi mieć rąk ani nóg – mówi Colin Angle, CEO iRobota

O robotach rozmawiamy z Colinem Angle'em - szefem firmy Robot, producentem robotów sprzątających marki Roomba.

Dawid Kosiński, Spider’s Web: Mimo że iRobot jest obecnie znany przede wszystkim z robotów odkurzających, to nie zawsze tak było. Pamiętam, że wcześniej tworzyliście między innymi roboty militarne. Skąd więc decyzja o tworzeniu sprzętów domowych?

Colin Angle, iRobot: Pozwolę sobie być bardziej precyzyjny. iRobot na początku tworzył nie roboty wojskowe, ale służące do eksploracji kosmosu. Tworzyliśmy łaziki, staraliśmy się o dotacje rządowe. Część z naszych robotów powstała też z myślą o przemyśle paliwowym, eksperymentowaliśmy z zabawkami wspólnie z Hasbro. Próbowaliśmy absolutnie wszystkiego, ale z czasem szczególnie zainteresowało nas zagadnienie sprzątania. Prawdziwym wyzwaniem było stworzenie robota, który będzie na tyle tani, by mógł go kupić przeciętny Amerykanin.

Mogę podjąć się o stwierdzenia, że Roomba powstała dzięki wypadkowej naszych wszystkich poprzednich doświadczeń. Przykładowo, nasze roboty sprzątające miały ten sam schemat poruszania się, co roboty militarne. Chcieliśmy przy okazji zdywersyfikować naszą działalność, bo chociaż po zamachach 11 września nasze roboty militarne cieszyły się ogromną popularnością, to wiedzieliśmy, że ten stan rzeczy nie będzie trwał wiecznie. Zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że zdrowy biznes musi stać na dwóch nogach. Te dwie nogi okazały się na tyle mocne, że porzuciliśmy prawie wszystkie rozwiązania poboczne. Skupiliśmy się na robotach militarnych kosztujących setki tysiące dolarów oraz zupełnie innych, plastikowych sprzętach skierowanych do masowego użytkownika.

Wiele osób myśli, że Roomba była pierwszym robotem odkurzającym. Nie jest to prawda, ponieważ wcześniej też istniały inne tego typu sprzęty, chociażby Electrolux Trilobite. Czy były one dla was inspiracją?

Pierwszy robot odkurzający powstał prawdopodobnie w 1957 roku przez firmę, której nazwy obecnie nie pamiętam. Wydaje mi się, że zajmowała się tworzeniem telewizorów. I tak, Electrolux Trilobite pojawił się na rynku kilka lat przed Roombą, ale nie mogę powiedzieć, że był dla mnie inspiracją. Jeżeli miałbym powiedzieć, co skłoniło nas do stworzenia Roomby, to wskazałbym wszystkich moich znajomych, którzy widzieli animację Jetsonowie i dopytywali mnie, kiedy roboty będą sprzątać nasze mieszkania.

Electrolux Trilobite miał jedną, bardzo poważną wadę – cenę, która wynosiła 2000 dolarów. Wiedzieliśmy, że jest to kierunek, w którym trzeba podążać, ale zdawaliśmy sobie też sprawę z tego, że nikt nie wyda 2000 dolarów na odkurzacz, a roboty sprzątające miały być sprzętem masowym. Musieliśmy stworzyć swojego robota, który będzie tańszy i ta sztuka się nam udała.

Co było największym wyzwaniem podczas tworzenia Roomby?

Przede wszystkim ludzie, którzy nie wierzyli, że roboty naprawdę istnieją i nie wierzyli, że Roomba to robot. Patrzyli na to okrągłe urządzenie i dopytywali, co to w ogóle jest. Przemysł filmowy już od lat 60-tych obiecywał nam nadejście robotów. Część ludzi była zdziwiona, że robot nie jest humanoidalny, nie ma nóg i rąk, tylko jest okrągłym urządzeniem jeżdżącym po domu.

Poza tym ludzie nie chcieli wierzyć robotom. To się na szczęście zmienia, a ludzie kupują coraz więcej robotów sprzątających. Oprócz tego popularniejsze stają się też odkurzacze ręczne, ale tradycyjne tego typu sprzęty są w odwrocie. iRobot cały czas rośnie, a kiedy skończy się wojna handlowa między USA oraz Chinami będzie mógł rosnąć jeszcze szybciej.

Powróćmy do teraźniejszości. Co jest najciekawszą technologią stosowaną w robotach sprzątających?

Jest wiele rozwiązań, o których chciałbym mówić, ale… nie ma takiej potrzeby. Warto skupić się na tym, że nasze roboty nie potrzebują lepszych algorytmów, procesorów i sprawniej działającej sztucznej inteligencji. Najważniejsze jest, by doskonale poznały otaczające je środowisko. Mogę nauczyć robota frazy „posprzątaj kuchnię”, ale co to da, kiedy robot nie będzie nawet wiedział, czym jest kuchnia i jak różni się od innych pomieszczeń? Dlatego staramy się wyposażać nasze sprzęty w ogromną liczbę czujników, dzięki którym lepiej poznają one swoje środowisko. Przykładem tego może być chociażby kamera w najdroższych modelach Roomba.

No właśnie, kamera. Czemu stosujecie właśnie ją? Wielu waszych konkurentów decyduje się na stosowanie lasera.

To proste! Bo uważamy, że laser jest bardzo ograniczony. Robot otrzymuje tylko informacje o odległości od różnych obiektów, które są cenne, ale niewystarczające. Zrób eksperyment i przenieś takiego robota w inne miejsce. Nie będzie wiedział, gdzie się znajduje i będzie przez to sprzątał mniej efektywnie. Nasze roboty zawsze wiedzą, gdzie się znajdują.

Tak, sam tego doświadczyłem. Korzystam z Roborocka S50 i często gubi się przy lustrze, ponieważ przekłamuje ono działanie czujnika. 

Sam widzisz! Kamera jest lepszym rozwiązaniem. Dzięki niej odkurzacz może nie tylko wiedzieć, gdzie się znajduje, ale też rozpoznawać przedmioty – odróżniać stół i krzesło od sufitu. Dzięki temu możemy aktualizować nasze sprzęty, które już stały się platformami sprzętowymi, tak jak Tesla. W przeciągu kolejnych miesięcy pojawi się wiele nowych funkcji, czego przykładem jest wdrożenie stref zamkniętych w aplikacji. Choć wcześniej rozwiązanie to nie było dostępne, to teraz możesz wybrać, gdzie nie powinien jeździć twój robot.

Na tym rynku wszystko rozbija się o takie szczegóły, dlatego musimy nad nimi pracować. Jeżeli nigdy nie miałeś robota odkurzającego, prawdopodobnie będzie cię interesować tylko jego jakość sprzątania. Jeżeli już posiadasz taki sprzęt, dobra jakość sprzątania będzie dla ciebie czymś oczywistym, więc skupisz się na szczegółach takich jak to, żeby sprzęt jak najrzadziej się zatrzymywał, zawsze kończył swoją pracę, współpracował z robotem mopującym. Na tym właśnie się skupiamy, ale mamy świadomość, że to początek naszej drogi.

Skoro już zaczęliśmy temat Roborocka, muszę spytać, jak odnosicie się do waszych konkurentów z Chin, takich jak Xiaomi, iLife, Roborock itp. Firmy te tworzą sprzęt wizualnie przypominający Roombę o podobnych funkcjach. Czy istnienie tego typu firm to problem dla iRobota?

Rzeczywiście na rynku pojawiło się sporo kopii naszych produktów, ale zdajemy sobie sprawę z tego, że wygrywamy z nimi jakością. I jeżeli ktoś kupując robota chce, by działał on dobrze, był świetnie wykonany, stale rozwijany i starczył na długie lata, to tak naprawdę nie ma dla nas alternatywy, musi kupić Roombę.

Czy istnienie chińskich firm to problem? Dzięki naszym konkurentom musieliśmy skupić się na stworzeniu robotów sprzątających z różnych półek cenowych, także niskich. Z drugiej strony dzięki temu rozwija się rynek, co jest zjawiskiem pozytywnym, ponieważ na roboty mogą sobie pozwolić osoby, które do niedawna nie miały takich możliwości.

Osobiście uważam, że kupując robota sprzątającego z Chin warto pamiętać o naszej prywatności. Dane przesyłane przez chińskie roboty nie są szyfrowane i przechodzą przez chińskie serwery. W iRobocie mamy zupełnie inną politykę, która stawia prywatność na pierwszym miejscu. Dane zawsze należą do użytkownika, więc nie możemy ich sprzedawać i musimy zrobić wszystko, by jak najlepiej je zabezpieczyć. To wszystko oczywiście kosztuje, ale nie wyobrażam sobie, by oszczędzać na prywatności. To byłoby niedorzeczne.

A czy jakieś produkty konkurencji robią na tobie wrażenie?

Nie potrafiłbym wskazać konkretnego produktu konkurencji, który robi na mnie wrażenie, ale imponujące na pewno są ceny chińskich sprzętów. Jestem pod wrażeniem tego, że Chińczycy potrafią wypuścić bardzo tanie urządzenia wyposażone w funkcje mapowania, w naprawdę zaawansowane systemy nawigacji. Wierzę jednak, że z czasem część tych osób przesiądzie się na Roomby, ponieważ będą oczekiwać coraz lepszych sprzętów.

Jak często ludzie powinni zmieniać swoje roboty sprzątające na nowe?

Nie ma łatwej odpowiedzi na to pytanie, ale mogę powiedzieć, że co trzy do pięciu lat roboty odkurzające znacznie się zmieniają. By na to spojrzeć, wystarczy spojrzeć na sprzęty właśnie sprzed połowy dekady. Nie oznacza to jednak, że po takim czasie robot przestanie działać. Wiele osób kupuje nowe roboty, które bezproblemowo działają nawet po takim czasie. W tej sytuacji na głównym piętrze robot jest wymieniony na nowy, a stary sprzęt po delikatnej renowacji, takiej jak wymiana akumulatora, zyskuje swoje drugie życie na wyższym piętrze.

Doskonale to rozumiem, mam podobną sytuację w domu rodzinnym. Ostatnio po kilku latach przenosiłem wiekową Roombę 870 piętro wyżej. Musiałem w niej tylko wymienić akumulator i zastanawiałem się, czy tworzenie tak wytrzymałych sprzętów jest w ogóle dla was opłacalne? To chyba nie jest dobre dla biznesu.

Ależ skąd, oczywiście że jest. Dzięki temu pokazujemy, że tworzymy jakościowe produkty. Klienci są z nich zadowoleni, więc kupując następny robot sprzątający zawsze do nas wracają. Na czas życia robota wpływ mają także warunki panujące w mieszkaniu. W niektórych są naprawdę straszne, a naszą misją jest, żeby nawet w takich miejscach Roomba działała przynajmniej przez trzy lata. Z kolei w standardowych mieszkaniach powinna wytrzymywać przynajmniej pół dekady.

Jak będzie wyglądała przyszłość rynku robotów?

Przede wszystkim robotów będzie coraz więcej, będą stanowić istotną część inteligentnego domu i będą musiały być bardziej intuicyjne. Będą musiały rozumieć, co robią. To jest jednak szansa na możliwość zaprogramowania swojego domu, dostosowania go w pełni do swoich potrzeb. Wszystko będzie działo się samo, a sprzęty będą rozumiały otaczający ich świat. Jestem w stanie pokusić się o stwierdzenie, że to właśnie roboty sprawią, że inteligentny dom stanie się użytecznym rozwiązaniem.

Na początku naszej rozmowy wspomniałeś o humanoidalnych robotach rodem z Jetsonów. Czy uważasz, że takie robot w przyszłości staną się popularne?

Przede wszystkim warto pamiętać o tym, że robot ma wykonywać swoją pracę, a nie wyglądać jak aktor z filmów Disneya. Byłoby świetnie, gdyby mógł wchodzić po schodach, jednak są lepsze sposoby do poruszania się po schodach nić tworzenie nóg, a samo stworzenie kończyn byłoby wyjątkowo kosztowne. Dlatego uważam, że sami raczej nie będziemy posiadać robotów przypominających ludzi. Jeżeli takie sprzęty się pojawią, to w bardzo dalekiej przyszłości.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst