Gry  / Artykuł

Coraz więcej plotek o tańszym Nintendo Switch Mini. Ma to sens, ale wolałbym model XL

Od kilku tygodni docierają do mnie plotki na temat nowej wersji konsoli Nintendo Switch. Nowy model nie zastąpi jednak dotychczasowego urządzenia, ale będzie tańszym uzupełnieniem oferty Japończyków. Sprzedażowo ma to sens, ale osobiście wolałbym Nintendo Switch Premium.

Plotki o konsoli Nintendo Switch Mini docierają do opinii publicznej z rozmaitych źródeł już od kilku tygodni. Geneza tych sensacji sięga rzekomo samego Nintendo, które zdradziło plany dotyczące mniejszej i tańszej konsoli części zaufanych deweloperów. Ci nieformalnymi kanałami podali informację dalej, skąd trafiła ona do Internetu oraz mediów.

Nintendo Switch Mini ma być mniejsze i tańsze od wersji z 2017 r.

Z perspektywy maksymalizacji sprzedaży nowy model ma dużo sensu. Wielu czytelników Spider’s Web pisało, że z chęcią nabyliby Switcha, gdyby ten był znacznie tańszy. Nintendo poinformowało jednak, że a najbliższym czasie ani myśli obniżać ceny swojej najnowszej konsoli. Co nie wyklucza sytuacji, w której Japończycy wprowadzają na rynek tańszą wersję urządzenia o gorszych parametrach.

Nintendo Switch Mini mógłby mieć na przykład mniejszy ekran. Albo Joy-Cony przymocowane na stałe do obudowy. Ewentualnie architekci mogliby porzucić obsługę dotykowej nawigacji. Problem polega na tym, że wiele gier wykorzystuje unikalne możliwości Switcha, takie jak dotyk czy bezprzewodowe kontrolery ruchowe. Gdyby pozbawić nową konsolę tych elementów, część biblioteki przestałaby być grywalna. Dlatego wątpię, czy Nintendo zdecydowałoby się na taki ruch.

Pozostaje mniejszy ekran, gorszy akumulator lub brak stacji dokującej podłączanej do TV w zestawie. To pierwsze obszary, w których można szukać oszczędności, jakie przychodzą mi do głowy. Być może Nintendo Switch Mini zostaje sprofilowany typowo pod gracza mobilnego. Urządzenie stanie się mniejsze i bardziej poręczne, co spodobałoby się tym graczom, którzy szukają gadżetu do zabawy w podróży albo w terenie.

Nintendo Switch Mini mógłby utrzymać sprzedaż konsoli na wysokim poziomie.

Konsola Wielkiego N sprzedaje się doskonale, depcząc po piętach Xboksowi One. Mam jednak wrażenie, że kolejne dwa kwartały fiskalne będą dla Nintendo oznaczać wielkie spowolnienie sprzedaży. Firma nie wyda w ciągu tego czasu żadnych wielkich hitów na wyłączność, ani też nie chce obniżać ceny swojego produktu. Może to grozić poświąteczną oraz wakacyjną stagnacją sprzedaży.

Według plotek Nintendo Switch Mini miałby się ukazać na rynku jeszcze w 2019 r. Zgaduję więc, że Wielkie N celowałoby z premierą w kolejny okres świąteczny. W ten sposób Mini byłoby profilowane jako świetny prezent bożonarodzeniowy. Co dla Nintendo ma gigantyczne znaczenie, ponieważ świąteczne szaleństwo zakupowe generuje dla firmy nawet 30 proc. rocznej sprzedaży. Jeśli Nintendo Switch Mini zdąży przed gwiazdką, Japończycy będą pływać w forsie.

Osobiście wolałbym droższego, lepszego i mocniejszego Nintendo Switch Premium.

Tańsza konsola w wersji Mini doskonale wpisywałaby się w biznesplan Wielkiego N. Jednak jako posiadacz urządzenia z 2017 r., z chęcią zapłaciłbym ekstra za lepszego, mocniejszego i bardziej wydajnego Switcha. Oczywiście o ile cena byłaby rozsądna. Powiedzmy tak do dwóch i pół tysiąca złotych.

Mój wymarzony Nintendo Switch Premium to przede wszystkim większy ekran, najlepiej przy zachowaniu dotychczasowych proporcji tabletu. Gdyby Switch stał się niemal bezramkowy - tak jak nowoczesne smartfony - wyświetlacz dostałby sporo miejsca na ekspansję. Do tego dodałbym bardziej pojemny akumulator, a także większą maksymalną jasność ekranu. W wersji Premium powinno pojawić się również systemowe wsparcie dla słuchawek bezprzewodowych.

Będąc przy systemie, Nintendo Switch Premium mógłby mieć odpowiednio więcej pamięci, by udźwignąć takie procesy działające w tle jak grupowy czat głosowy. Albo czat wideo, gdyby tak znaleźć miejsce na prosty obiektyw selfie. Na to ostatnie jednak nie nalegam. O wiele chętniej widziałbym wbudowany emulator 3DS-a, pozwalający uruchamiać wielką bibliotekę gier na tablecie w pozycji pionowej (w końcu musi pomieścić dwa ekrany, jeden pod drugim).

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst