Gry  / Relacja

Rozwiałem swoje największe obawy. Cyberpunk 2077 nie popełni błędów Harry'ego Pottera

CD Projekt RED nie jest gotowe, by pokazać publicznie Cyberpunk 2077, ale na Gamescom 2018 miałem okazję ponownie zobaczyć V w akcji. Tym razem w męskiej wersji, przez chwilę nawet w nocnej scenerii. A po wszystkim dopytywałem o pikantne szczegóły u samego źródła.

Polskie studio odpowiedzialne za fenomenalny cykl gier o Wiedźminie roztacza wokół swojej nowej produkcji aurę tajemnicy. Prace prowadzone są w całkowitym sekrecie. Na pierwszy beep czekaliśmy latami, a i po nim był okres długiej ciszy.

cyberpunk 2077 gamescom 2018

Dopiero na E3 2018 podczas konferencji Microsoftu pojawił się zwiastun z prawdziwego zdarzenia, który i tak skupił się na klimacie, a nie na rozgrywce. Wygłodniali fani musieli zadowolić się kilkoma starannie dobranymi screenshotami.

Dopiero dzień później w Los Angeles, na zamkniętym pokazie, mogłem zobaczyć gameplay Cyberpunk 2077.

Po kilku miesiącach, na kolejnym ważnym wydarzeniu dla branży, czyli targach Gamescom 2018, po raz kolejny udałem się na spotkanie z CD Projekt RED. Zaprezentowano na nim niestety tę samą misję, którą już widziałem i na łamach Spider’s Web opisywałem w czerwcu. Na szczęście sam pokaz nie był identyczny.

W końcu V, prowadzona przez gracza postać w Cyberpunk 2077, może być mężczyzną lub kobietą, a tym razem prowadzący spotkanie w kreatorze postaci wybrał bohatera płci męskiej. Co ciekawe, nie zmieniło to jednak sceny filmowej, w której V budzi się po upojnej nocy. Łóżko również i tym razem opuścił mężczyzna.

cyberpunk 2077 gamescom 2018

Podczas samej rozgrywki pojawiła się natomiast nowa broń w postaci katany i podjęto inne wybory fabularne podczas misji. We wcześniejszym fragmencie V spełnił życzenie kobiety z korporacji, a tym razem nie, co skutkowało zastąpieniem jej przez innego oficjela. Na koniec zaś zobaczyliśmy - wreszcie! - urywek Night City nocą.

Zrozumiałem też, dlaczego CD Projekt RED zwleka z upublicznieniem gameplayu.

Cyberpunk 2077 jest w końcu jedną z najbardziej oczekiwanych gier w historii. CD Projekt RED za sprawą trzeciego Wiedźmina stanął na świeczniku, więc gracze patrzą jego pracownikom na ręce. Do tego dochodzą fani papierowego Cyberpunka, którzy mogą przecież podchodzić nieufnie do nowej produkcji.

Każdy materiał wideo będzie od razu rozkładany na czynniki pierwsze i analizowany klatka po klatce. Najdrobniejsze potknięcie programistów lub grafików stanie się wtedy widoczne jak na dłoni. Nie dziwię się, że twórcy gry się nie spieszą, skoro od premiery dzielą nas raczej nie miesiące, a lata.

cyberpunk 2077 gamescom 2018

Cyberpunk 2077 jest ciągle na wczesnym etapie produkcji

Oglądając drugi raz ten sam fragment, gdy już wiedziałem, czego się spodziewać, zacząłem dostrzegać rzeczy, które mogłyby rozczarować internautów. Skupiałem się nie na dialogach i tym, co widać w centrum kadru, a na skraju pola widzenia i elementach, które umknęły mi za pierwszym razem.

Takie kwiatki jak np. przenikające się modele postaci NPC to jednak coś całkowicie normalnego, a takie szczegóły dopieszcza się na koniec. Odbiorcy wyczekujący tej gry mogą nie być jednak tego świadomi, więc publikacja fragmentu rozgrywki mogłaby dziś przynieść CD Projekt RED więcej szkody niż pożytku.

Kiedy więc pojawi się gameplay Cyberpunk 2077?

Po pokazie spotkałem się z Richardem Borzymowskim, jednym z producentów gry i tę kwestię naturalnie poruszyłem. Oczywiście żadnej konkretnej odpowiedzi nie udzielił, ale po jego reakcji na to pytanie nawet się nie zdziwię, jeśli zwiastun z elementami rozgrywki pojawi się dopiero na kolejnych targach E3.

cyberpunk 2077 gamescom 2018

Na szczęście w przypadku innych pytań producent gry był bardziej rozmowny, a miejscami wręcz wylewny. Zdradził mi dużo więcej na temat meandrów mechaniki Cyberpunk 2077, niż dowiedziałem się z samego pokazu. Wyjaśnił też, czego twórców nauczył Harry Potter i jakie nowe pomysły teraz szlifują z myślą o swojej kolejnej grze.

Jednym z nich jest system dialogów w Cyberpunk 2077.

Zwykle w grach z gatunku cRPG silnik rozdziela segment poruszania się od rozmów z postaciami niezależnymi. Często, by nadać im dynamiki, kamera pokazuje je z kilku różnych punktów. Gracz w tym czasie może jedynie chłonąć kolejne linie i ewentualnie wybierać jedną z kilku odpowiedzi.

Cyberpunk 2077 to, jak już od kilku miesięcy wiemy, produkcja przedstawiająca akcję w perspektywie FPP. Podczas rozmów gracz też nie zobaczy swojego awatara. Cały czas może się za to rozglądać, a kierując wzrok na rozmówcę, może wybrać jedną z proponowanych odpowiedzi. Na tym jednak nie koniec.

cyberpunk 2077 gamescom 2018

Rozmowy z NPC-ami będą dużo bardziej interaktywne niż w Wiedźminie.

Podczas dialogów będzie można kombinować. Richard Borzymowski za przykład podaje wyszarpnięcie pistoletu rozmówcy lub zauważenie tatuażu, co otworzy nową opcję w drzewku dialogowym. Do tego w niektórych przypadkach dojdzie opcja opuszczenia konwersacji w połowie. Wystarczy się odwrócić na pięcie i odejść.

Producent podkreślał też, że twórcy chcą dać graczom tak wiele wolności, jak tylko będzie to możliwe. Pojawią się różne sposoby podejścia do zadania, różne sposoby rozegrania go, a także kilka dróg wyjścia. Wybory fabularne mają się potem kumulować i prowadzić do finału. A raczej jednego z finałów.

Cyberpunk 2077, tak jak Wiedźmin 3: Dziki Gon, będzie miał kilka zakończeń.

Niezmiernie ciekawiło mnie, czy Cyberpunk 2077 będzie grą na jeden raz z rozbudowanym endgame’em w postaci kolejnych proceduralnych zadań i mieszkań do kupienia, czy też zamkniętą historią, która ze względu na rozwidlające się linie fabularne będzie aż się prosić o to, by rozegrać ją jeszcze raz od zera.

cyberpunk 2077 gamescom 2018

Wygląda na to, że nowa gra CD Projekt RED będzie należeć do tej drugiej kategorii. Richard Borzymowski jest przekonany, że fani Wiedźmina i innych tego typu gier to osoby, które przechodzą swoje ulubione tytuły kilkukrotnie, by poznać wszystkie ścieżki i zobaczyć sytuacje, które ich ominęły.

Nie wygląda na to, by Cyberpunk 2077 okazał się piaskownicą, w której twórcy chcieliby gościć gracza w nieskończoność.

V został co prawda porównany przez producenta do telefonów modularnych, a wszczepy będzie można w toku gry wymieniać na inne i spodziewam się, że po zakończeniu głównego wątku fabularnego dostaniemy szansę dalszego zwiedzania otwartego świata. Coś jednak czuję, że dużo więcej frajdy da stworzenie nowego save’a.

Gra zaoferuje w końcu nie tylko szerokie opcje dialogowe, ale też wiele różnych mechanik. Pojawią się opcja walki na odległość, walki w zwarciu, skradania się, hackowania otoczenia, hackowania wrogów, mechanicznego modyfikowania paneli dostępu… a do tego pewnie dziesiątki innych aktywności.

cyberpunk 2077 gamescom 2018

CD Projekt RED stawia na osobistą historię

Jak podkreślił pytany o ten aspekt Richard Borzymowski, twórca papierowego Cyberpunka zaznaczał w rozmowie z twórcami gry, że w tym uniwersum nie chodzi o ratowanie świata. Gracze mają poczuć, że V jest ich przedłużeniem. Mają się w nieco wczuć, stąd zresztą decyzja o narracji pierwszoosobowej.

Robienie z gracza Bruce’a Willisa, który ma powstrzymać asteroidę, budowałoby mur pomiędzy graczem a awatarem. Oczywiście w grze nie zabraknie też większej historii, a pewne wydarzenia zmuszą V do wyjścia ze strefy komfortu, ale nadal to protagonista będzie w centrum.

Bardzo podoba mi się też podejście twórców do świata przedstawionego.

Cyberpunk 2077 to fikcyjna przyszłość, która balansuje na granicy autoparodii. Już teraz widać, że gra nie będzie utrzymana w typowym klimacie noir. Bohaterowie nie są śmiertelnie poważni i nie wypowiadają wszystkich kwestii zachrypniętym głosem, byle tylko wypaść mrocznie.

cyberpunk 2077 gamescom 2018

Z tego względu obawiałem się, że twórcy popuszczą wodze fantazji, żeby podkręcić atmosferę. Efekty takiego podejścia widać było choćby w serii Watch_Dogs, gdzie kontynuacja postanowiła pobawić się konwencją, spychając realizm na drugi plan. Richard Borzymowski rozwiał jednak moje obawy.

Wystarczyło, że producent Cyberpunk 2077 wspomniał… Harry’ego Pottera.

Słysząc moje wątpliwości, producent sam przywołał motyw z serii książek J.K. Rowling jako przykład tego, czego chcą w swojej grze uniknąć. W pewnym momencie tej opowieści młoda Hermiona zdobyła przedmiot, który pozwalał jej podróżować w czasie, co dawało jej szansę na branie udziału w większej liczbie lekcji.

No i jest tutaj zagwozdka: skoro czarodzieje czymś tak potężnym dysponowali, to dlaczego nie pokonali wcześniej Voldemorta? Rowling nawet nie próbowała dać na to pytanie satysfakcjonującej odpowiedzi. W przypadku świata Cyberpunk 2077 nic takiego nie będzie mieć miejsca.

cyberpunk 2077 gamescom 2018

Cyberpunk 2077 będzie wewnętrznie spójny

Deweloperzy wszystkie pomysły na mechanikę analizują i przy każdym się zastanawiają, czy dana technologia w ich świecie mogłaby istnieć - a jeśli tak, to czy mogłaby być tak potężna, jak sobie to obmyślili i czy wprowadzenie jej na danym etapie gry nie sprawi, że inny przestanie mieć sens.

Jeśli okazuje się, że coś nie gra, to pomysł wraca na stół kreślarski i jest dotąd maglowany, aż znajdzie się satysfakcjonujące rozwiązanie. Niezwykle mnie to cieszy, bo w fikcyjnych światach bardzo sobie cenię, gdy początkowe zawieszenie niewiary jest do samego końca wystarczające.

Takie deklaracje twórców mnie przekonują, że w ich grę naprawdę będę chciał zagrać.

Tym bardziej że Cyberpunk 2077 ma dawać graczom naprawdę różne sposoby radzenia sobie z kolejnymi tarapatami. Nawet jeśli V trafi w matnię, a jedynym wyjściem z sytuacji będzie wydawało się rozpoczęcie wymiany ognia, może się okazać, że uważny gracz znajdzie ryzykowny sposób uniknięcia draki.

cyberpunk 2077 gamescom 2018

Nawet jeśli taka akcja się nie uda, to nie skończy się to ekranem ładowania, tylko np. dostaniem trzech kulek w brzuch i rozpoczęciem walki z osłabionym zdrowiem. Gorąco liczę na to, że CD Projekt RED pozwoli nie tylko kierować V tak, jak byśmy chcieli, ale też popełniać błędy i ponosić ich konsekwencje.

I wszystko wskazuje też na to, że gra nie będzie monotonna.

Po pokazie, na którym widać było bazę protagonisty, obawiałem się, że V będzie co chwilę do niej wracał, by przyjmować kolejne zlecenia. Na szczęście i w tym aspekcie Richard Borzymowski mnie uspokoił. CD Projekt RED zdaje sobie sprawę, że wysyłanie gracza kilka razy z punktu A do B i z powrotem jest bez sensu.

Co prawda z początku gra będzie gracza prowadziła określoną ścieżką, ale tylko po to, by zapoznać nas z mechaniką. Później będzie można je zwiedzać miasto bez ograniczeń. Z kolei zwiększenie street credu uaktywni kolejne misje i sprawi, że NPC-e zaczną inaczej traktować zdobywającego (nie)sławę V.

cyberpunk 2077 gamescom 2018

Jak na razie nie wiadomo jednak, czy Night City będzie levelować razem z graczem.

W grach typu open world, które od samego początku pozwalają zajrzeć za każdy róg i pod każdy kamień, często pojawiają się niewidzialne ściany w postaci zbyt potężnych wrogów. Wiedźmin 3: Dziki Gon na początku wybijał mi z głowy dalekie spacery, gdy pojawiał się na mej drodze jakiś wysokopoziomowy gryf.

Są jednak tytuły takie jak Fallout 4, w których wrogowie zdobywają kolejne poziomy razem z graczem. Daje to sporą dowolność w kolejności odwiedzania lokacji. Ponieważ w Cyberpunk 2077 na swobodę kładziony jest spory nacisk, ciekawiło mnie, na jakie rozwiązanie zdecyduje się CD Projekt RED.

Tego jednak ustalić mi się nie udało, bo… nie wiedzą tego jeszcze sami deweloperzy.

Jak na razie widziałem jednak na gameplayu system wskazujący poziom wrogów. Richard Borzymowicz zdradził też, że jeśli gracz trafi na silnego bandytę, to gra to zakomunikuje mu to czerwonym paskiem i tym samym zasugeruje, by nie szukać z nim zwady. Wskazuje to na to, że poziom wrogów będzie ustawiony na sztywno.

W otwartym na swobodną eksplorację od niemal samego początku i podzielonym na dzielnice Night City znajdą się w dodatku miejsca cieszące się gorszą sławą. Spodziewam się, że tak jak gracz będzie mógł do nich wejść, tak już z nich nie wyjdzie o własnych siłach. Co najwyżej go z nich wyniosą.

Cyberpunk 2077 to nie GTA: Night City

Po puszczeniu przez CD Projekt RED w świat pierwszego zwiastuna pojawiło się wiele negatywnych opinii. Co prawda w dużej mierze przez to, że najwyraźniej odbiorcy pomylili Cyberpunka z Blade Runnerem, ale nie da się ukryć, że reakcje na trailer nie były hurraoptymistyczne. Pojawiły się też porównania do GTA.

Richard Borzymowski spytany o tę kwestię przyznał, że dla nich porównanie do serii Rockstara to był komplement. Podkreślił jednak, że nie wzorują się na innych i dodał, że CD Projekt RED świadomie podjęło decyzję o przedstawieniu Night City głównie za dnia, bo mało twórców się na to w przypadku Cyberpunka decyduje.

Nie można też zapominać, że w grze będzie obowiązywał tryb dnia i nocy.

Jest kolorowo, ale klimatu noir nie zabraknie. Nic nie stoi na przeszkodzie, by V na akcje wychodził po zmroku, a odsypiał w dzień. Mechanika będzie jednak zachęcać do tego, by eksplorować świat o różnych porach i np. zrobić zwiad za dnia przed nocnym napadem. Postaci niezależne będą miały też własny cykl dobowy.

Skoro zaś przy postaciach niezależnych jesteśmy, to nie jest też wykluczone, że poznamy je nieco lepiej przed lub zaraz po premierze gry za sprawą materiałów dodatkowych. Spytałem mojego rozmówcę o to, czy pojawią się książki i komiksy osadzone w uniwersum Cyberpunk 2077 i… nie wykluczył takiej opcji.

Co prawda na oficjalnie potwierdzenie takich planów jest jeszcze za wcześnie, ale z rozmowy wyczułem, że coś może być na rzeczy. Byłbym niezwykle rad, gdyby historia V, a także jego towarzyszy oraz wrogów, została rozwinięta w innym medium. W końcu fikcyjny świat ukazany na gameplayu Cyberpunk 2077 aż się o to prosi.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst