Media / Felieton

Jeśli chodzi o internet, PiS nadal jest kilka długości przed konkurencją. Poznajcie Ucho Rafała

121 interakcji
dołącz do dyskusji

PiS wygrał wybory prezydenckie i parlamentarne w 2015 roku w dużej mierze dlatego, że nauczył się czytać internet o wiele lepiej od swojej konkurencji politycznej. Ucho Rafała, choć mierne, tylko to potwierdza.

Trochę trudno w to uwierzyć, prawda? PiS, partia kojarząca się raczej z rozpadającą się chatą na Podkarpaciu lub najlepszą restauracją w Rawie Mazowieckiej (byłem niedawno), gdzie na złożenie zamówienia czeka się 40 minut, a kelner przynosi kotleta w kieszeni. Partia, która ma fatalny, tragiczny wręcz wizerunek na arenie międzynarodowej, niestety bardzo mocno oddziałujący też na wizerunek Polski.

A jednocześnie w polskim internecie od lat nieprzerwanie kręci rywalami. Te wszystkie "Nowoczesne" platformy polityczne nagle jawią się niczym skostniały dziadek, któremu "coś" wyskakuje na ekranie smartfona i wiecznie przez pomyłkę dzwoni do ludzi, podczas gdy obóz Zjednoczonej Prawicy promienieje w blasku Instagram Stories.

Moim zdaniem to trochę ta sama zależność, co w przypadku Rosji. Rosja nie ma Facebooka, nie ma Google'a, nie ma Microsoftu, nie ma Apple'a, nie ma nawet Twittera. Ale z całą pewnością mają najlepsze bataliony profesjonalnych internetowych agentów propagandy na świecie.

Ale PiS to nie tylko świetnie zorganizowany elektorat naturalny i ten nieco mniej spontaniczny. To też różne zagrywki medialne. Przez lata wydawało się, że PiS nigdy nie dogada się ze światem nowych mediów. Dziś to ich najważniejszy bastion i źródło licznych sukcesów (propaganda w mediach publicznych to dopiero konsekwencja przejęcia niezdecydowanego elektoratu w sieci).

W internecie tracą na znaczeniu nawet nieprzychylne władzy media, które ze względu na swój kompletny brak pomysłu na siebie zaczynają robić się po prostu nudne. Ciągła negacja, brak jakiegoś własnego mitu założycielskiego, operowanie pojęciami obcymi przeciętnemu Polakowi doprowadzają do tego, że opozycja przegrywa internet nie tylko na płaszczyźnie memów, ale nawet i mediów dla tzw. intelektualistów.

Wtem na scenę wkracza Ucho Rafała

Dziś do sieci trafił pierwszy odcinek serialu komediowego pt. Ucho Rafała. Wydaje mi się, że ostatni lub jeden z ostatnich, ponieważ jest on naprawdę bez-na-dziej-ny. Jego poziom jest tak niski, że nawet ludzie plujący na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy mówią, że słabe... A więc spróbujcie sobie wyobrazić jak bardzo jest źle.

Albo nawet nie wyobrażajcie, tylko po prostu zobaczcie:

Choć produkcja stoi na bardzo niskim poziomie, to jednak warto pamiętać, że w chwili gdy Rafał Trzaskowski siedzi sobie samotnie (lub z młodzieżówką PO) na swojej ławeczce i wypisuje jakieś bzdety o Francuzach na Facebooku, PiS (bo chyba nie mamy większych złudzeń. czym jest to inspirowane) kolejny raz próbuje trafnie zaatakować swojego rywala politycznego przy użyciu nowych mediów.

Mamy tutaj celne i jak najbardziej zasłużone kpiny z kandydata opozycji, nawiązanie do wielkiego sukcesu ostatnich lat w postaci serialu Ucho Prezesa i nowoczesny format z użyciem YouTube'a. To prawda - zaliczono falstart w postaci kiepskich dialogów i miernego wykonania, natomiast sam kierunek jest jak najbardziej dobry. Chodzi o sam sposób myślenia, kreowania treści, wpływania na opinię publiczną. Tego Platformie Obywatelskiej brakuje, gdy stara się jeździć w szczerze pole i tłumaczyć ludziom zbierającym truskawki, w jaki sposób Pierwsza Prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Gersdorf wpływa na ich życie.

PiS w mojej ocenie nie potrafi rządzić, natomiast ich spin doctorzy, na tle konkurencji, nadal wypadają jak Real Madryt, który przyjechał na stadion Niecieczy.

nie mobile
przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst