Sprzęt  / Artykuł

Chińczycy zrobili swojego MacBooka z Windowsem. Xiaomi Mi Notebook Pro - pierwsze wrażenia Spider's Web

133 interakcji
dołącz do dyskusji

Wygląda tak świetnie jak Macbook od Apple, ale jest szybszy, tańszy i ma więcej portów. Niestety jego największą wadą jest ekran 15,6 cala o trącącej myszką rozdzielczości FullHD. Oto Xiaomi Mi Notebook Pro.

Chińskie smartfony podbiły Polskę. A przynajmniej tę jej część, która nie boi się zakupów w Chinach, opłaty celnej i ewentualnego, długiego oczekiwania na naprawę gwarancyjną. Takich osób jest jednak dość dużo, skoro Xiaomi jest u nas obecnie w czołowej piątce wśród sprzedawców telefonów. Czy wprowadzi rewolucję cenową również na rynku laptopów?

Mi Notebook Pro miał swoją premierę przed kilkoma dniami w Pekinie. Miałem wówczas okazję gruntownie się z nim zapoznać i już teraz mogę powiedzieć, że Xiaomi po raz kolejny kupiło sobie moją sympatię. Nie jest to jednak uczucie bezwarunkowe, bo laptopowi z Chin nieco brakuje do ideału.

Aluminiowa kopia

Design Apple Xiaomi można streścić w dwóch słowach: minimalizm i efektywność. Chińscy projektanci postanowili naprawić jedną z wad Macbooków, na którą bardzo często narzekają recenzenci – ubogość portów.

W aluminiowej obudowie udało im się ukryć bowiem dwa wyjścia USB-A, dwa USB-C, pełnowymiarowy HDMI, czytnik kart SD i wyjście słuchawkowe. Z takim kompletem złączy można bez problemu oddać się komfortowej pracy. Dodajmy do tego jeszcze wolny slot na zamontowanie dodatkowego dysku twardego i mamy konfigurację idealną.

Szybszy niż Macbook

Według Chińczyków Mi Notebook Pro w części zastosowań rozrywkowych jest szybszy nawet o 40 proc. Jego przewagę buduje procesor ósmej generacji od Intela (i5 lub i7), dedykowana karta graficzna GeForce MX150, a także 8 lub 16 GB RAM-u.

Inżynierowie Xiaomi pozwolili sobie na nieco ekstrawagancji w przypadku chłodzenia. Za odprowadzanie ciepła odpowiadają bowiem dwa wentylatory umieszczone symetrycznie po obu stronach klawiatury. Zgodnie ze słowami przedstawicieli Xiaomi pozwolą one na zachowanie jednolitej temperatury klawiatury nawet podczas zabawy w wymagających tytułach.

Być może tak rzeczywiście jest – nie miałem jeszcze możliwości sprawdzenia Notebooka Pro pod maksymalnym obciążeniem. Na razie zadaję sobie jednak pytanie czy kiedykolwiek przeszkadzało mi, że klawisze WSAD były o kilka stopni cieplejsze niż reszta przycisków. Chyba nigdy. Wydajne i ciche chłodzenie to jednak rzecz, która w moim przypadku mogłaby przesądzić o kupnie tego, a nie innego laptopa. Bez bzyczącego dźwięku łopatek, które tną powietrze, pracuje się przecież o wiele wygodniej.

A jeśli już przy wygodzie jesteśmy, to pozwólcie, że zaprezentuję największą zaletę Mi Notebooka Pro:

Ogromny gładzik i doskonała klawiatura

Choć szczególne miejsce w moim blogerskim sercu zajmują wyspowe, wyprofilowane klawiatury od Lenovo (też chińska firma), to po kilku epizodach z Xiaomi jestem w stanie zaryzykować słowa, że poprzeczka została podniesiona jeszcze wyżej. Na klawiaturze Notebooka Pro pisze się fenomenalnie. Skok jest odpowiednio wysoki i miękki, a klawisze duże i optymalnie rozmieszczone.

Na szczęście idylla nie ulatnia niczym czyste powietrze w Pekinie, kiedy zechcemy skorzystać z gładzika. Jego obszerność i odwzorowanie ruchu palców zostawiają w tyle większość sprzętów na Windowsie, a już na pewno mojego dwuletniego Acera V3. W gładziku znajdziemy dodatkowo zintegrowany czytnik linii papilarnych, który współpracuje z Windows Hello.

Łyżka kimczi w misce ryżu

Dość tego słodzenia. Pora zganić Xiaomi, a niestety jest za co. Konkretnie za ekran, który nie przystoi sprzętom aspirującym do klasy premium. Przy przekątnej 15,6 cala ma on bowiem tylko 1080 linii w poziomie. Taka rozdzielczość to raczej standard, ale w mniejszych konstrukcjach. Osoby, które wcześniej pracowały na Retinie mogą się więc srogo zawieść. Pozostali będą narzekać na wyświetlacz masakrycznie odbijający światło.

Wielka szkoda, że Xiaomi nie zdecydowało się na oddanie klientom wyboru i dostarczenie na rynek opcji z lepszym ekranem.

Druga rzecz, o której musicie wiedzieć, to chiński Windows. Dlatego o ile nie chcecie męczyć się ze lokalnymi znaczkami, polecam szybką instalację systemu z własnego nośnika.

xiaomi mi notebook pro

Czy Mi Notebook Pro jest konkurentem MacBooka?

Nie. Żaden laptop z Windowsem nie jest konkurentem MacBooka. Właśnie dlatego, że jest laptopem z Windowsem. To tak jakby pytać czy ziemniaki są konkurentami – nomen omen – jabłek. Jedne i drugie można zjeść, ale pierwsze lepiej pasują do schabowego z ziemniaczkami, a drugie na kompot.

Mi Notebook Pro jest więc raczej próbą przeniesienia standardów Apple na windowsowy rynek. Bardzo udaną próbą – dodajmy. Ma wszystko, co wydajny komputer do pracy powinien mieć: dużo portów, wygodną klawiaturę i gładzik, wydajność i wisienkę na torcie, czyli atrakcyjny design (niewiadomymi pozostają jeszcze praca na baterii i jakość dźwięku). Jeśli Xiaomi zdecyduje się na dodanie wersji z lepszym ekranem to prawdopodobnie w mig udam się na AliExpress.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst