Nauka  / Felieton

Dzisiaj wystarczył teleskop za 400 zł i smartfon, żeby serce zabiło mi szybciej

103 interakcji
dołącz do dyskusji

Gdy oglądałem tranzyt Merkurego na tle tarczy Słońca serce zabiło mi szybciej. Uświadomiłem sobie, że żyjemy w niesamowitych czasach, gdy potrzeba bardzo niewiele, by zobaczyć wiele.

Jak obserwować niebo?

Od kilku miesięcy posiadam bardzo prosty teleskop refrakcyjny. Nabyłem używany egzemplarz za mniej niż 400 zł. Dokupiłem do niego okular dający powiększenie rzędu 120 razy. To wartość bliska maksymalnej użytecznej, biorąc pod uwagę średnicę obiektywu, która wynosi tylko 70 mm. Najczęściej używam okularu 20-milimetrowego, który zapewnia powiększenie rzędu 45 razy. Mówiąc bez ogródek mój sprzęt jest słaby, totalnie amatorski. Starzy wyjadacze z forów astronomicznych nie uznają tego typu teleskopów za nadające się do obserwacji. Wiem, bo przeczytałem przed zakupem bardzo wiele na ten temat. Mimo to zdecydowałem się świadomie na taki, a nie inny model. Z kilku powodów.

Mieszkam na peryferiach dużego miasta. W dodatku w bloku wielorodzinnym. Kupno lepszego sprzętu zwyczajnie nie miało sensu. Szukałem teleskopu, który mógłbym wywieźć od czasu za miasto, niezbyt ciężkiego i niedużego. Miał jednak również umożliwiać patrzenie w niebo z balkonu. Najważniejsza była więc mobilność.

Księżyc

Zanieczyszczenie świetlne powoduje, że nocne niebo na obrzeżach metropolii nie wygląda spektakularnie. Nie oznacza to jednak, że nie da się nic zobaczyć. W zasięgu obserwacji są przede wszystkim Księżyc i planety. Przez amatorski refraktor możemy oglądać nie tylko naturalnego satelitę Ziemi, ale też Jowisza z jego czterema największymi księżycami. Przy niezłych warunkach zobaczymy pasy w atmosferze tej największej planety Układu Słonecznego i pierścień Saturna. Mars nie zachwyci wielkością w okularze, ale szybko zauważymy dlaczego nazywany jest Czerwoną Planetą. Wenus zaprezentuje nam swój powab w kolejnych fazach. Choć teleskopy o podobnych parametrach słabo nadają się do oglądania mgławic bez problemu możemy patrzeć np. na obiekt Messier 42, czyli Wielką Mgławicę w Orionie. Także gromady gwiazd wyglądają pięknie. Ja jestem zakochany przede wszystkim w Plejadach.

Przejście Merkurego na tle tarczy Słońca

9 maja można było obserwować tranzyt Merkurego po tarczy Słońca. Bez wielkich nakładów mogłem zobaczyć to jedno z najpiękniejszych wydarzeń astronomicznych bieżącego roku. Mało tego, wystarczył smartfon, którego używam na co dzień, by tę chwilę zarejestrować. Oczywiście nie zamierzam startować w konkursie astrofotografii, nie pretenduję nawet do grona astrofotografów. Swoje amatorskie zdjęcia mogłem jednak pokazać znajomym i rodzinie. Co mnie w zupełności satysfakcjonuje.

Tranzyt Merkurego przez tarczę Słońca

Wszystko to uświadamia mi w jakich niesamowitych czasach żyjemy. Jak możemy otwierać drzwi nauki sobie i naszym dzieciom.

Wreszcie, jak niewiele wystarczy, by zobaczyć wiele. Gdy byłem dzieckiem nawet nie marzyłem, że będę mógł oglądać gwiazdy i planety przez teleskop. Po pierwsze dlatego, że nie można było po prostu pójść do sklepu, by kupić taki instrument. Gdyby nawet było to możliwe cena zwalałaby z nóg. Zbudowanie własnego teleskopu Newtona również nie wchodziło w grę.

Dziś możemy nie tylko patrzeć w niebo, ale i zachwycać się mikrokosmosem za pomocą tanich mikroskopów. Chyba nigdy namacalny kontakt z nauką nie był tak łatwy. Najzabawniejsze jest to, że ten „słaby” sprzęt, jak nazwaliby go zaawansowani pasjonaci, w zupełności wystarczy, by odkryć w sobie żyłkę odkrywcy, rozpalić iskrę i zarazić się pasją. Co najlepsze, bez względu na wiek.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst