Sprzęt  / Felieton

Nvidia zarzuca AMD kłamstwa i oszczerstwa, ten puka się w głowę…

Kilka tygodni temu pisaliśmy o forsowaniu przez Nvidię rozwiązań, dzięki którym gry działają zauważalnie lepiej na GeForce’ach niż na Radeonach. Teraz twierdzi, że to podłe pomówienia. Gdzie leży prawda?

To, że producenci kart graficznych współpracują z twórcami silników do gier, by pomóc im wycisnąć jeszcze więcej z dostępnych na rynku GPU, nie jest niczym nowym. Zresztą, współpraca jest nawiązywana nie tylko z nimi. Nawet nowe wersje DirectX są wspólnie planowane z Nvidią i AMD. Jednak druga z wymienionych w poprzednim zdaniu firm zarzuciła tej pierwszej praktyki, które szkodzą nie tylko AMD, ale również graczom. Konkretniej, chodzi o forsowanie implementacji zamkniętych rozwiązań Nvidii (a więc zestawu bibliotek Gameworks), które optymalizują silnik gry pod karty GeForce, nie dając żadnych szans twórcom Radeonów. Nie dlatego, że karty te są gorsze czy słabsze, a dlatego, że dokumentacja Gameworks nie jest otwarta, a więc optymalizowanie sterowników pod nowe gry jest dużo trudniejsze, jeżeli nie niemożliwe.

Co więcej, jak zarzuca Richard Huddy z AMD, niektórzy deweloperzy będący partnerami Nvidii mają w umowie wpisany zakaz współpracy z jego firmą. Jak nietrudno się domyślić, gry tych deweloperów działają zauważalnie lepiej na kartach GeForce. A co z posiadaczami Radeonów? Ci gracze muszą cierpieć jako przedstawiciele „drugiego sortu”. AMD dodaje, że wszystkie opracowywane przez niego mechanizmy są otwarte i nie widzi żadnych przeciwwskazań, by karty Nvidii czy Intela czy jeszcze innej firmy mogły współpracować z Mantle czy innymi autorskimi rozwiązaniami AMD.

„To kłamstwo!”

Tak stwierdził Rev Lebaradian z Nvidii, argumentując, że omawiany tu Gameworks wcale nie jest taki „zamknięty”, jak zarzuca AMD. Inżynier twierdzi, że najbliżsi partnerzy Nvidii mają dostęp do kodu źródłowego tego mechanizmu i mogą z nim robić co tylko im się żywnie podoba, optymalizując go pod dowolną platformę. Uważa też, że Huddy rozmija się z prawdą, twierdząc, że Nvidia nigdy nikomu nie zabroniła współpracy z AMD czy jakąkolwiek inną firmą. Jego słowa potwierdza inny inżynier Nvidii, Tom Petersen.

Watch Dogs: gra z Gameworks, która zdecydowanie dała się we znaki posiadaczom Radeonów
Watch Dogs: gra z Gameworks, która zdecydowanie dała się we znaki posiadaczom Radeonów

Jak nietrudno się domyślić, ta telenowela, której ostatecznymi ofiarami są gracze, tak szybko się nie zakończyła. Richard Huddy powiedział „sprawdzam!” i poprosił o kopię umowy zawartą między Nvidią a jej bliskimi partnerami, co ostatecznie oczyściłoby firmę ze stawianych jej zarzutów. Nvidia odmówiła, ale nie należy traktować tej odmowy jako dowód na cokolwiek. Umowy tego typu mogą zawierać wiele poufnych klauzul, które nie mają nic wspólnego z AMD czy jakimkolwiek innym konkurentem, a nie są przeznaczone do wglądu publicznego.

„Sprawdzam!”

AMD jednak nie zamierza przepraszać za swoje zarzuty ani się z nich wycofywać. To daje Nvidii idealne pole do manewru na wytoczenie konkurentowi sprawy sądowej o zniesławienie. Tymczasem ta… nie robi nic.

Gdzie leży prawda? Bez konkretnych, namacalnych dowodów, ferować wyroków nam nie wolno. Zastanówmy się jednak nad tym, co wiemy z całą pewnością. Gameworks jest równie „otwartym” rozwiązaniem co Windows czy DirectX (gdzie kluczowi partnerzy również mają wgląd do kodu źródłowego, ale tylko oni). Wszystkie rozwiązania AMD są z kolei otwarte, dzięki czemu nawet Intel chce implementować obsługę AMD Mantle w sterownikach graficznych do swoich układów. To fakt numer jeden.

Obsługa Mantle, z uwagi na jego otwartość, może być zaimplementowana również w konkurencyjnych GPU. Swoje zainteresowanie wyraził już Intel.
Obsługa Mantle, z uwagi na jego otwartość, może być zaimplementowana również w konkurencyjnych GPU. Swoje zainteresowanie wyraził już Intel.

Faktem numer dwa jest to, że niezależnie od tego, co twierdzi Nvidia na temat wolności współpracy z innymi producentami układów graficznych, AMD wielokrotnie się zgłaszał do twórców gier będących partnerami Nvidii z prośbą o współpracę, by móc zoptymalizować pod nie swoje sterowniki oraz by móc zasugerować rozwiązania, dzięki którym owe gry działałyby lepiej na Radeonach. Za każdym razem napotykał się z odmową i był zmuszany do stosowania inżynierii wstecznej. Dlaczego? Przecież to nie leży w interesie twórców gry, którym zależy, by ta działała sprawnie na jak największej ilości komputerów.

Raz jeszcze, bez dowodów nie możemy niczego stwierdzać z całą pewnością. Być może faktycznie AMD próbuje w paskudny sposób oczerniać Nvidię. Poszlaki jednak wskazują na coś zupełnie innego…

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst