Tech  / News

Yahoo kupi Tumblra za 1,1 mld dol. Czy to przejęcie będzie dla Marissy Mayer bardziej YouTube'em czy Instagramem?

1,1 mld dol. - tyle Yahoo ma zapłacić za niezwykle popularną platformę blogową Tumblr, która jednak zarabia niewiele, żeby nie powiedzieć, że w ogóle nie zarabia. Ta transakcja przypomina zakup przez Facebooka aplikacji Instagram za podobne pieniądze, mimo tego, że usługa Kevina Systroma nie zarobiła wcześniej ani dolara. To znak czasów - giganci internetu mają pieniądze, ale nie mają nowych hitowych serwisów, nowe gwiazdy internetu mają miłość użytkowników, ale kompletnie nie potrafią zarabiać.

Takie transakcje są możliwe tylko w Sieci. Za sześcioletni serwis, który w zeszłym roku wygenerował zaledwie 13 mln dol. przychodów, Yahoo chce zapłacić 1,1 mld dol., ponoć większość w żywej gotówce. Gdzie tu sens, gdzie biznesowa logika? Pod sterami Marissy Mayer Yahoo pragnie odzyskać miano lubianej, dynamicznej i na czasie marki. Swobodnie wykorzystuje więc miliardy dolarów w kasie Yahoo, nie patrząc w ogóle na twarde biznesowe odczyty przejmowanych start-upów. W Sieci gra bowiem toczy się nie o to, kto ile zarabia dziś, lecz jaki ma potencjał na zarabianie w przyszłości. A ten potencjał zależy w większości od czynnika "cool".

100 mln unikalnych użytkowników, 86 mln aktywnych blogów, 5 miliardów odsłon miesięcznie - te liczby Tumblra muszą robić wrażenie i robią. Tumblr jest platformą blogów odbieraną jako znacznie bardziej na czasie niż Blogger od Google'a, czy Wordpress (stoi na nim m.in. Spider's Web). Jest lepiej przystosowana do tego, w jaki sposób korzystają z Sieci młodzi internauci - zdecydowanie lepiej pasują tam treści krótsze, szybsze w odbiorze i bardziej chwytliwe niż klasyczne już dziś blogi z Wordpressa, które coraz częściej wyglądają jak mało udolne próby przeniesienia prasy do internetu w formie i estetyce znanej z druku. Tumblr doskonale wykorzystuje także element poleceń społecznościowych, który skutkuje wiralowym potencjałem publikowanych tam treści.

Słowem - to bardzo nowoczesna platforma dla młodszych użytkowników internetu.

Yahoo z kolei odbierane jest jako marka stara, nieatrakcyjna dla młodych użytkowników i kojarzona głównie ze skostniałym w formie portalem. Mimo iż wciąż zarabia miliardy dolarów na reklamie (Yahoo jest jednym z liderów reklamy displayowej), to jednak nikt nie wymienia jej jako innowatorów rynku internetowego. Yahoo to skostniała, niezbyt lubiana dziś marka.

To chce zmieniać Marissa Mayer - nowa prężna pani prezes, która przyszła z Google'a. I początek ma bardzo udany. O Yahoo jest głośno. Nie ma tygodnia, by media nie donosiły o kolejnych planach zakupowych Mayer. A to 30 mln dol. dla 17-latka z Wielkiej Brytanii, a to popularna na iOS aplikacja typu to do, a to w końcu bardzo udana własna produkcja aplikacji pogodowej, która szturmem zdobyła przychylność użytkowników iPhone'ów.

Ale dotychczas były to tylko przymiarki, mniej lub bardziej głośne przystawki, by media o Yahoo mówiły. Teraz przyszedł czas na główne danie - przejęcie Tumblra ma być głównym uderzeniem Mayer w walce o powrót do pierwszej ligi internetowej. Dziś Yahoo jeszcze nie jest cool, ale jutro - już razem z Tumblrem - znowu może takie być.

Giganci internetu często przejmują prężne, niezależne serwisy za gigantyczne pieniądze. Nie wszystkim wychodzi to jednak na dobre w ujęciu biznesowym. Gdy Google płacił 1,65 mld dol. za YouTube (głównie rozliczane w opcjach na akcję Google) siedem lat temu, większość pukała się w czoło mówiąc, że Google nigdy nie odzyska tych pieniędzy. Wtedy, w 2006 r. mało kto rozumiał, że wideo w Sieci zmieni obraz nie tylko rynku telewizyjnego, ale także muzycznego. Dziś nikt nie kwestionuje sukcesu YouTube'a - serwis od dwóch lat zarabia na siebie, a potencjał na zarabianie gigantycznych pieniędzy w niedalekiej przyszłości jest już jasny i czytelny.

W 2011 r. AOL, największy portal Ameryki, przejął niezależną platformę blogową Huffington Post za 315 mln dol. Wtedy wydawało się, że HuffPost jest przyszłością mediów informacyjnych w Sieci. Na razie sukcesu biznesowego, po przejęciu przez AOL nie widać.

W kwietniu 2012 r. Facebook kupił aplikację i mobilny serwis społecznościowy Instagram za 1 mld dol. (potem okazało się, że realnie za ok 700 mln dol.). Nie brakowało wtedy głosów, że Instagram może być dla Facebooka tym, czym YouTube było dla Google'a. W rok po przejęciu nie widać żadnych ruchów Facebooka, które miałyby uwiarygadniać takie twierdzenia. Na dziś wygląda na to, że kupując Instagram, Zuckerberg pozbył się prężnej konkurencji.

Jaki będzie los Tumblra w Yahoo?

Według doniesień AllThingsDigital, które jako pierwsze dowiedziało się o planowanej inwestycji, po przejęciu przez Yahoo, Tumblr ma zachować odrębność i funkcjonować jak dotychczas. Pytanie jednak czy to wystarczy - część blogerów Tumblra już dziś protestuje przeciwko Yahoo grożąc odejściem, gdy przejęcie zostanie potwierdzone. Do rozwiązania zostaną także delikatne problemy, jak chociażby materiały pornograficzne, których na Tumblrze nie brakuje. Czy zostaną, czy jednak regulamin serwisu zostanie zmieniony?

Wbrew pozorom, kupując Tumblra, Yahoo wcale nie rozwiąże swoich problemów, a przybędą nowe związane z przejętym podmiotem. Jednak kto bogatemu zabroni - Yahoo ma pieniądze i Mayer nie ma oporu w ich wydawaniu. Tumblr z kolei nie ma pieniędzy w ogóle, lecz inwestorów plus 175 pracowników na karku. Zderzenie tych dwóch faktów przyniesie łatwy do przewidzenia skutek. Pytanie jednak, czy w długoterminowym okresie Tumblr będzie dla Yahoo bardziej YouTube'em, czy może Instagramem?

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst