Tech

Ktoś pamięta Sony Tablet S? Producent właśnie obniżył jego cenę

Ktoś pamięta Sony Tablet S? Pod koniec sierpnia byliśmy na jego polskiej premierze w Radomiu i już wtedy przypuszczaliśmy, że za rok, półtora mało kto będzie o nim pamiętał. Czemu? Z dwóch głównych powodów – urządzenie jako takie wcale nie wyróżniało się na tle innych androidowych tabletów (już wtedy), a przy okazji było bardzo drogie – 500 dol. za podstawowy model 16 GB, co w Polsce przekładało się na cenę 2599 zł (model 16 GB WiFi i 3G). 

Zdaje się, że tablet nie sprzedawał się tak dobrze jak życzył sobie tego japoński producent (ciekawe czemu…), bowiem właśnie zdecydował o obniżce jego ceny o 100 dol. To decyzja globalna, więc zapewne wkrótce także i w Polsce pojawi się Sony Tablet S w niższej cenie. Pytanie tylko jak niższej? 2199 zł? 2099 zł? To ciągle będzie dużo w porównaniu do innych tabletów. Najtańszy model iPada 2 kosztuje właśnie 2099 zł, a klient stojący przed hipotetycznym wyborem co kupić: iPada, czy tablet Sony raczej nie będzie miał wątpliwości… Nie mówiąc już o tym, że konkurent z androidowego podwórka, Kindle Fire, kosztuje na Zachodzie zaledwie 200 dol., więc jeśli chodzi o cenę bije japońskiego konkurenta w przedbiegach.

Decyzja Sony, jakkolwiek słuszna w swoich założeniach, jest więc raczej śmieszna – obniżenie cen o 100 dol. (oprócz modelu 16 GB, także i większy 32 GB model jest tańszy o 100 dol – z 600 dol. jego cena spadła do 500 dol.) kompletnie nie zmieni rynkowej sytuacji tabletu. Wciąż będzie za drogi, na dodatek kupując go, klient nie zyskuje wartości dodanej w postaci dostępu do sklepów z multimediami.

Sony pozycjonował swój tablet jako przenośną konsolę do gier. Nie była to strategia zła zważywszy na to, że zarówno w App Store, jak i Android Markecie, gry stanowią dominującą kategorię sprzedawanych aplikacji. Tyle że Sony nie oferował użytkownikom Tabletu S zbyt wiele – no bo oprócz gier z Android Marketu oferował również te z PlayStation 1 (i tylko z pierwszej wersji konsoli). Słabo, bo amatorzy gier retro mogą spokojnie przeczesać zasoby sklepów Apple’a, czy Google’a i znaleźć tam wiele pozycji z tego gatunku, przy okazji ciesząc się dziesiątkami innych możliwości.

Przykro to mówić, ale Sony Tablet S w cenie 500 dol. (czy polskich 2599 złotych) nie miał wiele do zaoferowania konsumentowi i teraz Sony Tablet S w podstawowej cenie 400 dol. również nie będzie miał wiele do zaoferowania.

Wielokrotnie wcześniej próbowaliśmy dowodzić na Spider’s Web, że na razie trudno mówić o rynku tabletów oraz że można mówić jedynie o rynku iPada, który sprzedaje się o niebo lepiej niż wszystkie razem wzięte tablety z Androidem. Decyzja Sony o obniżeniu ceny Tabletu S nie uratuje jego skóry. Można być niemal pewnym, że cykl życia tego produktu w portfolio Sony będzie raczej krótki. Wersji numer 2 tego urządzenia można się jeszcze spodziewać, ale wersji 3 już raczej nie. No, chyba, że byłaby ona w cenie o 50% niższej od aktualnej (czyli w okolicach 200 dol.), co może pozwalałoby Sony na odegranie jakiegoś znaczenia na rynku tabletów.

Przykład „sukcesu” sprzedażowego innego tabletu, który miał premierę w zeszłym roku – HP TouchPada – pokazuje dobitnie, że aktualnie konsumenci wyceniają tablet na ok. 200 dol. Przy czym, w tym przypadku cena równałaby się co najwyżej kosztom wytworzenia, więc producent musiałby, podobnie jak w przypadku HP, sprzedawać Tablet S po kosztach, a nie każdy ma w sobie tyle nonszalancji co były już prezes Hewlett-Packarda.

Obniżenie cen za Sony Tablet S nie jest jedyną (obok wspomnianego HP TouchPada) tego typu decyzją w ostatnim czasie. Kanadyjski producent smartfonów BlackBerry, firma RIM, również zdecydował się na kilkukrotne obniżenie ceny PlayBooka. W ostatnim czasie nawet całkiem drastycznie do 199 dol. (jedynie na terenie Kanady), czyli do ceny wyrównującej należność za Kindle Fire od Amazonu. To wynik zatrważająco niskiej sprzedaży PlayBooka, która skutkowała bardzo słabymi wynikami ostatniego kwartału, w którym RIM był zmuszony na odpisanie grubych milionów dolarów z powodu zalegających w magazynach tabletów. Na razie nie ma informacji medialnych odnośnie skuteczności ostatniej obniżki cen PlayBooka (miała ona miejsc 5 dni temu), ale można przypuszczać, że gdyby był to szał na miarę chociażby TouchPada od HP, to RIM już by się tym chwalił. Szczególnie, że w ostatnim czasie brakuje Kanadyjczykom powodów do chwalenia się czymkolwiek.

Trudne rynkowe losy TouchPada, PlayBooka oraz Tabletu S od Sony pokazują jak bardzo tablet jest różnym urządzeniem od komputera osobistego. Mamy coraz więcej dowodów na to, że tablet jest tylko medium, które zapewnia dostęp do ekosystemu usług, a nie urządzeniem samym w sobie, które byłoby atrakcyjne dla konsumenta. Jeśli nie masz do zaoferowania unikalnych usług cyfrowej rozrywki wewnątrz tabletu, to za bardzo nie masz co liczyć na sukces.

I Sony chyba właśnie nie ma co na niego liczyć.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst