Tech

SMS ma już 19 lat, a konkurencji wciąż nie widać

Picture of the author

„Wesołych świąt” – dokładnie tak (oczywiście oryginalnie w języku angielskim) brzmiała pierwsza krótka wiadomość tekstowa (SMS), jaka kiedykolwiek dotarła na telefon komórkowy. Jej autorem był jeden z pracowników Vodafone, Neil Papworth, który w ten sposób złożył swojemu współpracownikowi życzenia z okazji nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia. Wszystko to działo się prawie dokładnie 19 lat temu, w nocy z 3. na 4. grudnia, kiedy nikt jeszcze nie był świadom, jak wielką rewolucję przyniesie ten wynalazek i że nawet niemal 20 lat później nikomu nie uda się stworzyć rozwiązania mogącego przynajmniej konkurować z nim pod względem popularności.

Historię rozwoju SMS znają doskonale praktycznie wszyscy. Mający być początkowo stosowany wyłącznie w celu komunikacji operatora ze swoimi klientami – jako forma błyskawicznego przekazywania informacji np. o awariach sieci, promocjach, wiadomościach w skrzynce głosowej czy innych istotnych wydarzeniach – jest obecnie jednym z najpowszechniejszych sposobów komunikacji za pośrednictwem telefonu komórkowego. Początki nie były jednak zbyt obiecujące – po komercyjnym wprowadzeniu usługi rok później, m.in. na terenie Szwecji, Norwegii oraz Stanów Zjednoczonych, przez stosunkowo długi czas nie wzbudzała ona zbyt wielkiego zainteresowania. Powody były liczne – od problemów samych operatorów, przez dość wysokie koszty aż po konieczność posiadania odpowiedniego telefonu, wspierającego nową technologię. W efekcie, w 1995 roku, średnia ilość wysyłanych miesięcznie wiadomości SMS, przypadających na jednego klienta GSM wynosiła zaledwie 0,4.

Wraz z coraz dynamiczniejszym rozwojem sieci komórkowych, pojawianiem się nowych operatorów i coraz nowszych telefonów, potrafiących obsługiwać wiadomości SMS bez żadnych problemów i dodatkowej konfiguracji, popularność SMS zaczęła gwałtownie rosnąć z roku na rok. Piętnaście lat po wysłaniu pierwszej wiadomości zawierającej świąteczne życzenia, liczba wysyłanych rocznie wiadomości przekroczyła na całym świecie 2 biliony, aby w zeszłym roku zwiększyć się ponad trzykrotnie, osiągając wartość równą 6,1 biliona. Jeśli te liczby nie robią na nikim wrażenia, może spróbować wyobrazić sobie prawie 200 000 wiadomości tekstowych wysyłanych w ciągu jednej sekundy, biorąc oczywiście pod uwagę, że takie uśrednienie dotyczy każdej sekundy w ciągu dnia.

Pomimo tak wyraźnego wzrostu, praktycznie nieobserwowane w przypadku innych podobnych usług, wciąż wieszczona jest śmierć tego rozwiązania. Owszem, prawdopodobnie w końcu ten sposób komunikacji zostanie w pewnym stopniu zmarginalizowany, ale czy można już dziś mówić o końcu czegoś, co w dalszym ciągu ma się doskonale?

Oczywiście główną przyczyną powolnego wypierania SMS z rynku jest coraz popularniejszy i łatwiejszy dostęp do internetu z urządzeń mobilnych, a co za tym idzie – również i wszelkiej maści komunikatorów. iMessage, BlackBerry Messenger, Samsung ChatON, Google Talk, Skype – to tylko niektóre z aplikacji, które umożliwiają nam bezproblemowy i równie błyskawiczny kontakt z naszymi znajomymi, bez konieczności korzystania z niezbyt opłacalnych (kilka-kilkanaście groszy za zaledwie 160 znaków) wiadomości tekstowych przesyłanych z komórki do komórki. Pakiety danych są przecież z dnia na dzień tańsze, zasięg bezprzewodowego internetu coraz większy, a ramach tej samej opłaty możemy przeprowadzać nie tylko rozmowy tekstowe, ale również wysyłać maile (z tekstem i zdjęciami) czy korzystać z portali społecznościowych (ktoś z nas kiedykolwiek aktualizował status na Facebooku czy Twitterze przez SMS?). Teoretycznie w takiej sytuacji SMS może więc nawet umrzeć nawet teraz – szybko znajdzie się dla niego zastępstwo. Problem jednak w tym, że nie istnieje jeszcze i prawdopodobnie długo nie powstanie rozwiązanie, które umożliwiłoby nam rezygnację z tej technologii.

Wymienione wcześniej aplikacje mają jeden wspólny problem – są od siebie praktycznie całkowicie niezależne. Korzystając z iMessage nie skontaktujemy się ze znajomym posiadającym BlackBerry, a przez Skype nie porozmawiamy z kolegą z Google Talk. Aby usunąć i tę niedogodność, powstały (i wciąż powstają) tzw. multikomunikatory, w jednej aplikacji, przy zachowaniu spójnego interfejsu, umożliwiające nam użytkowanie jednocześnie wielu serwisów jednocześnie. Tutaj pojawia się kolejny problem – nie dość, że jesteśmy zmuszeni zakładać kolejne konta, to w dalszym ciągu nie mamy pewności, który komunikator wybrali wszyscy lub przynajmniej większość naszych znajomych, a jeśli już to wiemy, to nie mamy wcale pewności czy odpowiednia aplikacja dostępna jest na telefon, z którego obecnie korzystamy. Nawet jeśli jednak program obsługuje (lub ma aspirację) do obsługi wielu platform, trzeba go oczywiście pobrać i zainstalować. Przygotowany przez Samsunga ChatOn w przyszłości ma działać na wszystkich najpopularniejszych platformach, jednak i tak będzie to wiązało się z dodatkową zabawą w wyszukiwanie, pobieranie, instalowanie i konfigurację. Całkiem sporo, jeśli weźmiemy pod uwagę proces konfiguracji SMS.

Kiedy już uda nam się pokonać i ten problem i ostatecznie powstanie komunikator dostępny na wszystkie platformy, potrafiący przekonać do siebie nie dwa i nie dwadzieścia milionów użytkowników, a większość z obecnych posiadaczy smartfonów, napotykamy barierę praktycznie nie do przejścia – popularność tego typu urządzeń. Kwartalne dostawy inteligentnych telefonów w dalszym ciągu nawet nie zbliżają się do wyników zwykłych telefonów, stanowiąc zaledwie niecałe 30% całości. Część komunikatorów obsługuje wprawdzie i te urządzenia, ale tutaj znów pojawia się problem dostępności dla kolejnych platform, której – jak doskonale wiemy – nie ma w przypadku SMS.

Krótkie wiadomości tekstowe mogą w odległej przyszłości stać się symbolem dawnych czasów – czymś, z czego większość współczesnych użytkowników telefonów komórkowych nie będzie praktycznie korzystać. Nie stanie się to jednak raczej w ciągu najbliższych 3 czy nawet 5 lat, a i później mało prawdopodobna jest taka sytuacja. Czy pojedynczy producenci, prezentując światu swoje własne rozwiązania, posiadające oprócz wielu zalet również gigantyczną wadę – brak uniwersalności oraz dodatkowe komplikacje przed rozpoczęciem użytkowania – są bowiem w stanie zagrozić dziś (i jutro) tak uniwersalnemu i prostemu w obsłudze ogólnoświatowemu standardowi?

Wszystkiego najlepszego SMS. Sto lat!

Zdjęcia: epccfacultydevelopment [1], ITU [2], ech2date [3]

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst