Tech

Wszyscy chcą mieć MacBooki Air. Intel nazywa je 'ultrabookami'.

Kiedy Steve Jobs pokazywał pierwszego MacBook Aira w styczniu 2008 r. jak zwykle rozległy się głosy, że to przereklamowany i drogi gadżet, nisza w niszy, która nie ma szans zdobyć szerszego zainteresowania poza krąg zagorzałych fanów Apple’a. W końcu triumfy święciły wtedy na rynku tanie netbooki, które pomógł rozwinąć Intel. Trzy lata po debiucie pierwszego Aira, nagle większość konkurencyjnych producentów zapomniało o słabych technologicznie netbookach i zapragnęło mieć w ofercie mocne ultra-cienkie komputery przenośne na wzór MacBook Aira, a Intel ogłasza światu, że do 2015 r. ten typ komputera będzie stanowił 40% całego rynku.

Oczywiście Intel nie może przyznać, że pomysł na kategorię zaczerpnął od Apple’a, więc super-cienkie notebooki nazywa ‚ultrabookami’ na dodatek dowodząc, że to coś zupełnie nowego na rynku nie odnosząc się do historii netbooków. Prawda jest jednak taka, że Intel dostosowuje się do aktualnych wymagań rynku i coraz trudniejszej konkurencji ze strony ARM, zmieniając swoją technologię by tym razem doszlusować do wymagań rynku a nie je kreować. Właśnie ogłoszono nową strategię rozwoju kluczowych produktów firmy, które mają zasilić nowe typy komputerów przenośnych, w tym urządzenia mobilne.

Intel będzie teraz głównie rozwijał chipy o poborze mocy nie większym niż 15 watów, co pozwoli na ich skuteczną implementację nie tylko w ultrabookach, ale także smartfonach i tabletach. To ruch defensywny, bo po tym, jak Microsoft ogłosił, że przyszła wersja Windowsa po raz pierwszy w historii będzie obsługiwać architekturę x86 Intela, ale także architekturę ARM, Intel poczuł realne zagrożenie. Na dodatek w ostatnim czasie pojawiły się spekulacje, że Apple planuje wykorzystywać właśnie architekturę ARM do konstrukcji własnych chipów w nowej wersji MacBook Aira, a to oznaczałoby, że Intel straciłby wgląd w technologię poza procesory w ultra-cienkich komputerach.

Tu koło się zamyka – Apple pracuje nad kolejnym etapem uniezależnienia się od Intela próbą unifikacji pierwszego z komputerów przenośnych z urządzeniami mobilnymi (to kolejny dowód na długoterminową strategię unifikacji platform OS X z iOS), a Intel ogłasza powstanie kategorii ultrabooków by jednak z gry o dochodową niszę nie wypaść. Obok nowych chipów o poborze mocy nie większym niż 15 watów, które pozwolą na optymalizację pracy baterii w ultrabookach oraz wykorzystanie funkcji rodem z tabletów, Intel pracuje nad kolejnym procesorem dla ‚ultrabooków’. To Ivy Bridge z tranzystorami Tri-Gate, które mają wykorzystywać trójwymiar i oszczędzać ponad 50% mocy. Ivy Bridge za zadebiutować w pierwszej połowie 2012 r., czyli dokładnie wtedy kiedy według Intela ma nastąpić prawdziwy wysyp ultrabooków.

Jeśli przyjrzeć się z bliska nowym propozycjami od Della, czy Asusa, które wprawdzie jeszcze opierają się na aktualnej linii procesorów Intela – i7, ale przez samego Intela nazywane są pierwszymi ‚ultrabookami‚, to inspirację dizajnu widać jak na dłoni. Zarówno UX21 od Asusa, pokazany wczoraj na konferencji Computer w Taipei, jak i zapowiedź nowego 15″ Della – XPS, który ma zastąpić linię super-cienkich komputerów Adamo traktowane być muszą jako bezpośrednia odpowiedź na sukces Aira. Nieco wcześniej, bo 9 maja, Hewlett-Packard pokazał swoją odpowiedź na Aira – ProBook 5330m, który ma być oferowany głównie klientowi biznesowemu.

Jednym z podstawowych aspektów ‚ultrabooków’ będzie ich cena. Tu także wszyscy zerkają w stronę Apple’a. Najtańszy MacBook Air jest dziś dostępny za 999 dol. Komputer Della (chociaż większy, bo z przekątną ekranu 15″) będzie kosztował dokładnie tyle samo. Asus cen UX21 jeszcze nie ogłosił, ale spekuluje się, że będzie bardzo podobna do Aira. ProBook 5330m od HP jest nieco tańszy – 800 dol., a Series 9 od Samsunga, który również wygląda na pozycjonowany w segmencie Aira – sporo droższy – 1599 dol.

Wygląda na to, że Jobs znowu miał rację dowodząc, że netbooki nie są żadną alternatywą. Alternatywą są komputery o bardzo wysokiej wydajności i jednocześnie niezwykle lekkie i mobilne. I choć wszystkie nowe propozycje rynkowe przypominają MacBooka Aira, to rynek woli je nazywać ‚ultrabookami’.

Nie ma problemu.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst