REKLAMA

Zachwycili się polskim satelitą. Jeden szczegół dosłownie powala

Satelity firmy ICEYE pokazały, jak będzie wyglądać wojna, w której liczą się minuty. Technologia ta całkowicie zmienia zasady współczesnej wojny.

Satelity firmy ICEYE pokazały, jak będzie wyglądać wojna, w której liczą się minuty. Technologia ta całkowicie zmienia zasady współczesnej wojny.
REKLAMA

Jeszcze niedawno rozpoznanie satelitarne kojarzyło się z czymś odległym, niemal strategicznym. Zdjęcie z orbity trafiało do sztabów, analityków i dowódców wysokiego szczebla. Było ważne, ale często spóźnione z punktu widzenia żołnierzy, którzy właśnie zmieniali pozycję, szukali celu albo przygotowywali ogień artylerii.

Ćwiczenie ORION 2026 we Francji pokazało, że ten model zaczyna się kończyć. Satelity nie są już tylko narzędziem wielkich centrów dowodzenia. Mogą pracować bezpośrednio na rzecz brygady, czyli formacji, która na polu walki podejmuje decyzje tu i teraz. A to oznacza zmianę znacznie większą, niż może się wydawać na pierwszy rzut oka.

REKLAMA

ORION 2026, czyli wojna przyszłości ćwiczona we Francji

ORION 2026 było dużym francuskim ćwiczeniem wielodomenowym (prowadzonym na lądzie, w powietrzy, na morzu i w cyberprzestrzeni), przygotowanym z myślą o konflikcie o wysokiej intensywności.

Scenariusz zakładał walkę koalicyjną z przeciwnikiem porównywalnym technologicznie, czyli takim, który też ma artylerię, drony, środki walki elektronicznej, cyberzdolności i potrafi uderzać w zaplecze. W ćwiczeniu brało udział ponad 12,5 tys. żołnierzy, 25 okrętów, 140 samolotów, około 1200 dronów i siły z 24 państw partnerskich.

W jednej z faz ćwiczenia, oznaczonej jako 4.2, sprawdzano działania jednostek w środowisku, w którym wojsko musi być szybkie, rozproszone i trudne do namierzenia. To bardzo ważne, bo współczesne pole walki zmieniło się. Jednostki stale się przemieszczają, dowództwa zmieniają lokalizację, a każdy dłuższy postój może oznaczać wykrycie i atak.

Właśnie w takim środowisku pojawia się największy problem z rozpoznaniem. Dowódca potrzebuje informacji szybko. Nie za kilka godzin, nie po przejściu przez kilka szczebli, ale wtedy, gdy okno do uderzenia jest jeszcze otwarte. Wojna w Ukrainie bardzo brutalnie przypomniała, że wszystko, co emituje sygnał np. radiowy, stoi zbyt długo albo porusza się przewidywalnie, może zostać wykryte i zniszczone.

Dlaczego zwykłe rozpoznanie już nie wystarcza

Drony dają wojsku ogromne możliwości, ale mają ograniczenia. Muszą wystartować z konkretnego miejsca, mają określony zasięg, mogą zostać zagłuszone, zestrzelone albo po prostu nie dolecieć tam, gdzie są potrzebne.

Samoloty rozpoznawcze również nie są rozwiązaniem uniwersalnym. W konflikcie z silnym przeciwnikiem ich użycie bywa ryzykowne, bo trzeba liczyć się z obroną przeciwlotniczą i walką radioelektroniczną. Klasyczne źródła rozpoznania nie zawsze mogą zapewnić obraz dużego obszaru na zapleczu wroga w odpowiednim czasie.

Tu na pojawia się rozpoznanie satelitarne SAR, czyli Synthetic Aperture Radar. To radar umieszczony na satelicie, który nie robi zwykłego zdjęcia optycznego, lecz buduje obraz terenu za pomocą fal radiowych. Dzięki temu widzi w nocy, przez chmury, dym i przy złej pogodzie. Dla wojska ma to ogromne znaczenie, bo przeciwnik nie może po ukryć się pod zasłoną chmur, deszczu, czy mgły.

Samo zdjęcie z satelity jednak nie wystarczy. Trzeba je zamówić, odebrać, przetworzyć, zanalizować i przekazać tym, którzy naprawdę go potrzebują. Jeżeli ten proces trwa zbyt długo, informacja może być poprawna, ale bezużyteczna. I tu na scenę wchodzi technologia stworzona przez Polaków i Finów.

Więcej na Spider's Web:

ICEYE wpiął satelity bezpośrednio w pracę brygady

Podczas ORION 2026 firma polsko - fińska spółka ICEYE rozmieściła własną komórkę ISR (Intelligence, Surveillance, and Reconnaissance, czyli Wywiad, Obserwacja, Rozpoznanie) bezpośrednio przy francuskiej brygadzie piechoty. Nie był to więc zespół analityków pracujących gdzieś na tyłach, ale mobilny element wpięty w proces rozpoznania, wskazywania celów i koordynacji ognia. ICEYE poinformowało, że jego zespół działał w fazie 4.2 ćwiczenia i dostarczał niemal bieżące obrazy radarowe oraz analizę na potrzeby francuskiej armii.

To istotna różnica. W klasycznym modelu satelita dostarcza dane, a potem zaczyna się długa droga przez struktury dowodzenia. Tutaj chodziło o skrócenie tej drogi do minimum. Dane z orbity miały trafiać do ludzi, którzy podejmują decyzje na poziomie brygady, a więc tam, gdzie rozpoznanie można od razu połączyć z dronami, zwiadem naziemnym i środkami rażenia.

ICEYE opisuje komórkę ISR jako mobilną, samodzielną jednostkę zdolną do obsługi całego łańcucha: od zadania satelicie konkretnego obszaru obserwacji, przez odbiór danych, po analizę wspieraną sztuczną inteligencją i bezpieczne przekazanie informacji dowódcom. Według firmy taki system ma skracać czas od zapotrzebowania dowódcy do gotowego produktu rozpoznawczego do kilku minut.

To naprawdę warto powtórzyć - dowódca brygady korzysta z własnego satelity, który przesyła mu obraz wybranego terenu w ciągu kilka minut i dodatkowo z rozpoznanymi i opisanymi celami. Takie możliwości mają w zasadzie tylko satelity ICEYE. Nikt inny na świecie nie dysponuje tak zaawansowaną technologią SAR.

Zdjęcie z ćwiczeń ORION 2026. Satelity ICEYE pokazały, jak będzie wyglądać wojna, w której liczą się minuty. Fot. ICEYE

Francuskie wojsko było dosłownie zachwycone możliwościami satelitów ICEYE. Obrazy trafiały na monitor w sztabie niemal w czesie rzeczywistym. To technologia, którą wcześniej armia nie dysponowała.

Internauci zwrócili uwagę na jeszcze jeden niezwykły szczegół. Na ujawnionym przez ICEYE zdjęciu z ćwiczeń widać monitor, na którym zobrazowany za pomocą technologii SAR jest rosyjski zestaw przeciwlotniczy S-400 rozmieszczony na Białorusi lub w Rosji. To pierwszy raz gdy w tak bezpośredni sposób pokazano możliwości tej technologii.

Zestaw przeciwlotniczy S-400 na obrazie z satelity ICEYE. Fot. ICEYE

Najważniejszy wyścig na polu walki

W opisach tego jak funkcjonuje współczesne wojsko coraz częściej pojawia się określenie sensor-to-shooter. Chodzi o czas od wykrycia celu do jego rażenia. Sensorem może być satelita, dron, radar, patrol rozpoznawczy albo system nasłuchu. Shooterem może być artyleria, wyrzutnia rakiet, lotnictwo albo inny środek uderzenia.

Im krótszy ten łańcuch, tym większa szansa, że cel nadal będzie tam, gdzie został wykryty. W przypadku wojsk rozproszonych i mobilnych to kluczowe. Kolumna pojazdów, wyrzutnia, stanowisko dowodzenia czy system przeciwlotniczy mogą zmienić pozycję po kilkunastu minutach. Informacja dostarczona po kilku godzinach jest wtedy tylko ładnym obrazkiem do raportu.

ORION 2026 miał pokazać, że satelitarne rozpoznanie radarowe może zejść z poziomu strategicznego do taktycznego. Nie jako ciekawostka, lecz jako część codziennej pracy brygady. W praktyce oznacza to, że dowódca może korzystać z danych z orbity podobnie jak z innych źródeł rozpoznania, a nie czekać, aż ktoś wyżej przetworzy i przekaże mu gotowy meldunek.

To także ważna lekcja dla Polski

Ten temat powinien interesować Polskę z kilku powodów. Po pierwsze, ICEYE jest firmą, która została współzałożona przez naszego rodaka Rafała Modrzewskiego, a jej technologie radarowe od dawna są uważnie obserwowane w Europie. Po drugie, Polska buduje armię, która ma działać w warunkach bardzo podobnych do tych ćwiczonych we Francji, przy zagrożeniu ze strony silnego przeciwnika, z dużym znaczeniem artylerii, dronów, rozpoznania i szybkiego przepływu danych. Polska ma już na orbicie cztery satelity SAR firmy ICEYE.

Po trzecie, polskie wojsko coraz mocniej inwestuje w środki rażenia dalekiego zasięgu. HIMARS, Homar-K, artyleria 155 mm, lotnictwo, drony uderzeniowe i w przyszłości F-35 mają sens tylko wtedy, gdy wiadomo, gdzie uderzyć. Nowoczesna amunicja jest droga, a cele są mobilne. Bez szybkiego rozpoznania nawet najlepsza wyrzutnia staje się narzędziem czekającym na dane.

ORION 2026 pokazuje więc kierunek, który będzie coraz ważniejszy także dla Wojska Polskiego. Satelity, drony, rozpoznanie naziemne, sztuczna inteligencja i artyleria muszą działać jak jeden system. Nie w prezentacji, nie na slajdzie, ale w polu, pod presją czasu i przy ciągłej zmianie położenia jednostek.

REKLAMA

ORION 2026 potwierdził, że kosmos przestaje być domeną odległych sztabów. Schodzi niżej, bliżej brygad, baterii artylerii i dowódców, którzy nie mają komfortu czekania na raport z centrali. W takiej wojnie zdjęcie satelitarne sprzed kilku godzin może być historią. Dane dostarczone w kilka minut mogą zdecydować o tym, kto pierwszy odda strzał.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-05-07T16:40:12+02:00
Aktualizacja: 2026-05-07T14:39:11+02:00
Aktualizacja: 2026-05-07T13:40:26+02:00
Aktualizacja: 2026-05-07T11:48:26+02:00
Aktualizacja: 2026-05-07T06:18:19+02:00
Aktualizacja: 2026-05-07T06:16:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-07T06:11:00+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA