REKLAMA

Polacy grzebią w śmietnikach za kaucją. "Pieniądz leży w koszu"

Zbieracze opakowań kaucyjnych szperają w kontenerach i śmietnikach, aby odzyskać pieniądze z nieswojej kaucji. Metoda budzi skrajne emocje, ale jeśli odłożymy na bok oceny i zapomnimy o zyskach, zobaczymy, czego polskim śmietnikom w związku z systemem kaucyjnym brakuje.

butelka
REKLAMA

Autorka tiktokowego profilu "Życie Malwiny" nie musiała nawet zakasywać rękawów. Wystarczyło założyć rękawiczki i wybrać się na plądrowanie śmietników. Na nagraniu widzimy, że zaglądanie do koszy na śmieci w poszukiwaniu opakowań z kaucją nie jest bezcelowe. Czy opłacalne?

Można się spierać, czy przeszło 30 zł za 3 godziny pracy to dobra stawka, ale przynajmniej dostaliśmy potwierdzenie, że butelki z kaucją ciągle lądują w śmietnikach. Widocznie nie wszyscy zauważają, że tracą albo po prostu godzą się ze stratą.

REKLAMA

Zresztą pokazują to badania. Z niedawnego raportu Kaucja.pl wynika, że wciąż 47 proc. ankietowanych Polaków nie skorzystało z systemu kaucyjnego i nawet raz nie oddało żadnego opakowania. Co więcej, 32 proc. stwierdza, że z butelkami i puszkami nie tylko chodzi, ale w ogóle nie ma takiego zamiaru.

Z wcześniejszego badania Clear Communication Group przeprowadzonego przez IBRiS wynikało zaś, że co czwarty Polak w ogóle nie zwraca uwagi na kaucję podczas zakupów (22 proc.). A skoro macha ręką przy kasie, to można również założyć, że nie przejmuje się tym podczas wyrzucania śmieci. I kaucyjne opakowania lądują w koszach.

Pieniądz leży na ulicy. To znaczy w koszu

Takie nagrania jak te z tiktokowego profilu "Życie Malwiny" tylko to potwierdzają. Wielu komentujących skupia się na samym fakcie grzebania w śmieciach. Opisywanie procederu bywa w niektórych oczach oceniane jako promocja rzekomego "śmieciarstwa". Mnie to specjalnie nie oburza: jak ktoś chce i uważa, że to mu się opłaca, to jego sprawa.

Bardziej interesująca jest dla mnie skala. Wiemy, że wielu Polaków i tak oddaje butelki, co potwierdzają rządowe liczby czy badania (60 proc. respondentów deklaruje, że korzysta z systemu i zamierza robić to w przyszłości; 70 proc. ocenia go jako łatwy). Zapewne jakaś część z tego to właśnie zbiory pochodzące z kontenerów, czyli kaucja uratowana przed zmarnowaniem. Można mimo wszystko założyć, że to jednak wyjątki, a nie reguła.

W połowie marca resort klimatu i środowiska ogłosił, że już 60 proc. butelek, które trafiły do sprzedaży w pierwszym kwartale 2026 r., wróciło do systemu w ramach mechanizmu kaucyjnego. 40 proc. nadal nie wraca i to pokazuje skalę. Opakowań jest naprawdę wiele, skoro do końca marca zwrócono ok. 520 mln pustych butelek i puszek. A i tak nie brakuje surowca, który dalej trafia do koszów.

Nie oburza mnie zbieranie po innych, tak jak nie widzę niczego złego w tym, że niektórzy zabierają ze śmietników rzeczy, które mogą im się przydać

Historie z grupek "Jedzie śmieciarka" pokazuje, że coś, dla jednego jest tylko utrapieniem, dla drugiej osoby może być skarbem. Np. regał po dziadkach w jednym mieszkaniu będzie szpecił, w innym zaświeci nowym blaskiem, bo właściciel zawsze o takim marzył. Ile cennych księgozbiorów trafiało i trafia na śmietniki, podczas gdy dla innych to nie stara makulatura, ale klasyka w przepięknej oprawie czy dawnym, wyjątkowym tłumaczeniu. I tak dalej, i tak dalej.

Owszem, trudno porównywać zwykłą butelkę do arcydzieła literatury, ale teraz plastik po prostu zyskał na wartości. I ktoś chce z tego skorzystać, nie godząc się na niepotrzebne marnowanie. Czy to źle? Ja nie widzę w tym problemu, a tymczasem wyzwisk nie brakuje. Zwróciła na to niedawno uwagę wiceministra klimatu i środowiska Anita Sowińska. "Nie czuję się dziadem, a sprzątam regularnie lasy. To obraża tych, którzy robią to wolontaryjnie" – stwierdziła na konferencji.

Czy dziadem jest ten, kto sprzedaje stary telefon na portalu z ogłoszeniami? Albo książki, ubrania, niepotrzebne buty? Czy może w takim razie dziadem jest ten, kto to kupuje? Idąc tym tropem, cały drugi obieg to dziadostwo i najlepiej kupować tylko nowe. Jeżeli ktoś tak uważa, proszę bardzo, ale nie widzę powodu, by deprecjonować zachowanie ludzi, którzy postępują inaczej i kierują się innymi motywacjami. Wbrew pozorom nic mi do tego, jeżeli ktoś dalej wyrzuca butelki i puszki do żółtego pojemnika – jego strata, system kaucyjny od tego się nie zawali, a nawet wręcz przeciwnie. Ale jeśli ktoś widzi w tym korzyść, nie przymyka oczu na marnowanie pieniędzy i surowca, to w moich oczach nie zasługuje na obelgi czy wyszydzanie. Wstydzić może się za to ten, kto śmieci i np. wyrzuca odpady w nieodpowiednie miejsca, zanieczyszczając środowisko. Tymczasem dziś ktoś, kto zostawi butelki na ławce w parku, nie zostanie nazwany śmieciarzem - taką łatkę przylepi się temu, kto po nim posprząta.

Sprawa jest prosta do rozwiązania

Wystarczyłoby, żeby na koszach na śmieci zamontować specjalne półki, gdzie można byłoby odstawiać butelki i puszki z kaucją. Ktoś, kto nie chce zwracać opakowania – bo np. jest na spacerze, zachciało mu się pić, a nie może nieść puszki do domu czy kolejnego sklepu – wkłada ją do wiszącego pojemniczka. Ktoś, kto ma czas i ochotę, zbiera opakowanie i zgarnia kaucję. Bez grzebania w kontenerach, bez utrudniania życia.

Taki apel pojawił się już kilka miesięcy temu na profilu Akcja Miasto. Członkowie stowarzyszenia zwracali uwagę, że takie kosze montowane są w państwach Europy Zachodniej, m.in. w Danii.

REKLAMA

Proste rozwiązanie i wygodne – nikomu nie uwłacza, nikogo nie gorszy, że na jego oczach grzebie się w śmieciach. Sprawia, że opakowania mogą być zwracane, a ktoś, kto tego potrzebuje, zyskuje drobne sumy. Które polskie miasto przetrze szlak?

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-04-16T08:56:26+02:00
Aktualizacja: 2026-04-16T06:20:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-16T06:10:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-15T19:18:33+02:00
Aktualizacja: 2026-04-15T18:42:06+02:00
Aktualizacja: 2026-04-15T17:58:55+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA