Przedsiębiorcy uderzają w system kaucyjny. "To wożenie powietrza"
"Zwracamy się do pana premiera o wstrzymanie funkcjonowanie tego systemu" – apeluje Organizacja Pracodawców Rada Przedsiębiorców w liście do Donalda Tuska. Niektóre argumenty są dość… kontrowersyjne.

System kaucyjny wciąż budzi emocje i mieszane uczucia. Z niedawnego sondażu dla Wirtualnej Polski wynikało, że dla 30 proc. Polaków za zamieszanie z opakowaniami odpowiadają "wszyscy po trochu". 27 proc. uznało, że winny jest rząd, a 24 proc. obarczyło odpowiedzialnością Ministerstwo Klimatu i Środowiska. Jedynie 12 proc. wskazało na sklepy.
Możemy się domyślać, na kogo zagłosowaliby w podobnym sondażu zrzeszeni w Organizacji Pracodawców Rada Przedsiębiorców. W piśmie do premiera Donalda Tuska "biją na alarm".
Marek Theus, prezes zarządu MerCo Sp. z o.o., właściciel sieci sklepów spożywczych w Trójmieście, zauważa na przykład, że nie każde opakowanie ze znakiem "kaucja" jest akceptowane przez system operatora.
Dochodzi do tego, że kasjer nie ma pewności, czy może je przyjąć, jeśli nie sprawdzi osobiście poprzez dedykowaną aplikację lub poprzez integrację programu POS z bazą operatora. Zresztą jeśli opakowanie posiada znak „KAUCJA”, ale jego kodu nie ma na białej liście operatora, odpowiedzialność za przyjęcie spada na kasjera. Po drugie, system generuje problemy logistyczne i sanitarne: gromadzenie opakowań w sklepach spożywczych narusza w istotny sposób przepisy sanitarno-epidemiologiczne obowiązujące dla sklepów ogólnospożywczych, ponieważ w praktyce łączy punkt sprzedaży żywności z miejscem zbiórki odpadów. Proszę sobie wyobrazić, jak przechowywane opakowania (szczególnie puszki) generują nieprzyjemne zapachy. Po trzecie, występują nagminne problemy z rozliczeniami, zatory płatnicze i zamrożone środki. Do tego system wymaga dużego dodatkowego nakładu pracy: przyjęcie, magazynowanie, przekazanie i rozliczeniem opakowań. Przekłada się to na koszty obsługi, a manualna zbiórka na kasie w oczywisty sposób spowalnia obsługę klientów i blokuje sprzedaż – podkreśla Marek Theus.
Autorzy listu zasugerowali również, że wprowadzenie systemu kaucyjnego powoduje "drastyczne podwyżki odbioru odpadów w całej Polsce". Takie głosy płyną już z kilku gmin, ale resort odpowiadał, że sytuacja jest bardziej złożona i inne czynniki również wpływają na wzrost kosztów. Zresztą to samo przyznają gminy, choć dodają, że swoją cegiełkę system kaucyjny też dokłada.
Przedsiębiorcy w apelu do premiera Donalda Tuska odnieśli się także do kwestii transportu odpadów.
Nawet główny cel wdrożenia tego systemu, czyli troska o środowisko naturalne, nie jest realizowany. Obecne przepisy doprowadzają przecież do znacznego zwiększenia śladu węglowego poprzez wożenie odpadów alternatywnym systemem zbiórki, a także w dużej części wożenie powietrza (butelki niezgniecione). Nie bez znaczenia pozostaje także zużyte paliwo na dowożenie przez mieszkańców odpadów do recyklomatów.
Co ciekawe do tego argumentu odniosło się już wcześniej Ministerstwo Klimatu i Środowiska, pisząc o dezinformacji, która "opiera się także na celowo wyrwanych z kontekstu półprawdach, czyli twierdzeniach, w których ziarno prawdy zostaje przesadnie uogólnione i zestawione z błędnymi wnioskami podważającymi zasadność albo transparentność systemu".
Innym przykładem dezinformacji opartej na wyrwanych z kontekstu danych jest szerzenie narracji, że system kaucyjny „szkodzi środowisku zwiększając ślad węglowy”, ponieważ wymaga transportu opakowań. Tymczasem analizy cyklu życia produktów (LCA) pokazują, że zwiększony odzysk surowców znacząco zmniejsza całkowity ślad węglowy przez ograniczenie produkcji nowych materiałów - mogliśmy przeczytać na rządowych stronach.
W piśmie OPRP do premiera dodano również, że "zyski z systemu kaucyjnego czerpią największe koncerny spożywcze wprowadzające napoje w opakowaniach jednorazowych PET".
I do tego argumentu odniesiono się wcześniej na rządowych stronach:
Przykładem jest rozpowszechnianie fałszywego twierdzenia, że „na polskim systemie kaucyjnym zarobią wyłącznie zagraniczne firmy”. W rzeczywistości – podczas gdy w procesie faktycznie wykorzystywane są m.in. zagraniczne technologie, takie jak automaty do zwrotu butelek - sam system jest polski, działa według krajowych przepisów i pod nadzorem polskich instytucji. Co więcej, operatorzy systemu kaucyjnego działają non-profit, a kaucja za nieodebrane opakowani „nie trafia do czyjejś kieszeni”, tylko zostaje w systemie kaucyjnym i pokrywa jego koszty operacyjne.
– Mieliśmy rację, zwracając w ubiegłym roku uwagę na to, że system kaucyjny w zaproponowanej przez resort klimatu formule jest przedsięwzięciem przedwczesnym, niedostatecznie przygotowanym, kosztownym i nieefektywnym. Ostrzegaliśmy, że jego wdrożenie spowoduje chaos organizacyjny, a także zwiększy obciążenia dla przedsiębiorców oraz konsumentów. Nie myliliśmy się. Już dziś mieszkańcy za wprowadzenie systemu kaucyjnego drogo płacą, a ich koszty będą się tylko powiększać. Dlatego zwracamy się do pana premiera o wstrzymanie funkcjonowanie tego systemu, przeprowadzenie audytu jego skutków dla przedsiębiorców oraz konsumentów, analizę jego skuteczności dla ochrony środowiska, a także o zaprzestanie prac nad planami włączania kolejnych opakowań do tegoż systemu – przekonuje Adam Abramowicz.
System kaucyjny nie jest idealny, ale...
Trudno nie zauważyć kolejek, które mogą powstawać przed automatami butelkowymi, ale liczba oddanych opakowań - 520 mln do końca marca - pokazuje jednak, że system działa. Co więcej, pierwsze efekty widać też w środowisku.
Na ciekawą rzecz zwrócił uwagę jeden z operatorów, firma Kaucja.pl. Z badań wynika, że 87 proc. użytkowników zostaje w systemie. To nie jest więc tak, że Polacy odbijają się od ściany. Większym problemem jest przekonanie konsumentów do oddawania opakowań. A z badań wynika, że spora część rodaków na taki krok jeszcze się nie zdecydowała.
Raport Kaucja.pl wykazał również, że 69 proc. użytkowników oddaje opakowania regularnie, a 70 proc. ocenia proces zwrotu jako łatwy.
- Konsumenci obserwują zjawiska utrudniające im codzienne wejście w system kaucyjny. Mówimy tutaj o niedziałających czy zapchanych recyklomatach, o sklepach, które się dopiero wyposażają w te urządzenia. Obsługa sklepu też musi się nauczyć, jak często należy wymienić worek, jak należy konserwować urządzenie, aby się nie psuło. Wszyscy przechodzimy proces wdrożenia systemu kaucyjnego, niestety kosztem obserwowanych i zdarzających się awarii, krótkoterminowego niedziałania, kiedy operator czy jednostka handlu nie zdąży wymienić worka w maszynie - mówi agencji informacyjnej Newseria Piotr Okurowski, prezes Kaucja.pl – Krajowego Systemu Kaucyjnego.
Pojawiają się głosy, aby zaciągnąć hamulec ręczny i wycofać się z systemu kaucyjnego, to raczej nic takiego nie będzie miało miejsca. Wręcz przeciwnie, system kaucyjny rozpędza się.
Zdjęcie główne: Sebastian Gora Photo / Shutterstock.com


















