Automaty podbijają pociągi. Wygoda może mieć swoją cenę
Już niebawem będzie to taki sam standard w pociągach jak klimatyzacja, WiFi czy toaleta. Przekąski zawsze będą dostępne, ale kryje się za tym możliwe ryzyko pewnej straty.

Projekt montażu maszyn vendingowych w pociągach PKP Intercity jest konsekwentnie rozwijany – informuje PKP Intercity. Maszyny z przekąskami działają już w 122 pojazdach, a przewoźnik nie powiedział ostatniego słowa. Wręcz przeciwnie, PKP Intercity deklaruje, że "ich liczba będzie nadal rosła".
W sumie PKP Intercity uruchomiło 244 automaty. Dzięki temu miesięcznie wyjeżdża ok. 4,5 tys. pociągów z dostępem do automatów.
To pokazuje, istotnym elementem oferty pokładowej staje się to nowoczesne rozwiązanie – podkreśla PKP Intercity.
Automaty wyposażone są w ciekawą funkcję
Chodzi o tzw. czujki wydania produktów. Jeżeli towar nie zostanie wydany, blokada środków na koncie pasażera jest po krótkim czasie zwalniana.
Kiedyś okradł mnie – tak, tak, nie boję się tego słowa – automat przy jednej z olsztyńskich plaż. Baton się zaklinował i nie wyleciał z półki. Uznałem, że pokonam maszynę sprytem i zamówię jeszcze jednego. Mechanizm wypchnie przeszkodę, a ja najwyżej zjem dwa czekoladowe produkty, już trudno. Niestety, pojedynek człowiek kontra automat zakończył się w moim przypadku porażką i zablokowaniem nie jednego, a dwóch batoników. W pociągach nie musicie obawiać się takich porażek, ludzka myśl zawsze zatryumfuje.
Tylko jak długo będziemy bezpieczni i spokojni, bo na wygranej pozycji? Rosnąca liczba automatów w pociągach powinna cieszyć, bo to większy dostęp do przekąsek o każdej porze. Zresztą PKP Intercity tak to właśnie przedstawia: automaty pozostają do dyspozycji na całej trasie przejazdu, a nie tylko na wybranych odcinkach.
Wyobraziłem sobie jednak też czarny scenariusz. Niedawno odwiedziłem automatowe piekło na ziemi, jakim okazał się być dworzec Łódź Fabryczna. Nie mam żadnych danych i opieram się tylko na wzrokowych szacunkach, ale mam wrażenie, że pobito jakiś rekord w liczbie maszyn na metr kwadratowy. Co krok to kolejne urządzenie. Wystarczyła mi chwila spaceru po dworcowej hali, aby mieć wrażenie osaczenia. Automatowa pętla zaciskała się na szyi. Gdzie nie spojrzałem, łypała na mnie maszyna z przeróżnymi przekąskami.
I niby w porządku – wysiadasz w nocy, zmęczony po podróży, bierzesz szybko rogalika i ciepłą herbatę. Problem w tym, że łódzki dworzec i za dnia świeci pustkami. Brakuje zwykłych kawiarni i restauracji, które powinny na dworcu być. To raptem dwa-trzy takie punkty. Właśnie dlatego mam wrażenie, że Łódź Fabryczna to makieta przyszłości, przestroga i cenna lekcja, z której powinniśmy wyciągnąć wnioski. Tak mogą wyglądać nasze miasta, jeśli postawimy na pełną automatyzację i zapomnimy o człowieku. Wszędzie wszystko to samo – jednakowa oferta, jednakowy smak, jednakowe wrażenia.
Scenariusz na podróż jak z koszmaru. Ruszam z dworca wypełnionego automatami – a wcześniej mijając ulice pełne maszyn wydających paczki i sprzedających pizzę, kwiaty, a nawet warzywa – i wsiadam do pociągu, gdzie znowu witają mnie kolejne nieludzkie skrzynki. Brrr!
PKP Intercity uspokaja
Maszyny vendingowe są uzupełnieniem usług WARS-u w PKP Intercity. Mają być dodatkiem, a nie rywalem.
- Chcemy zwiększać ich dostępność oraz zakres oferowanych przez nie produktów. Wiemy że nasi pasażerowie lubią tę formę zakupu i dobrze oceniają jakość posiłków i napoi. Zwiększamy także liczbę wagonów WARS w pociągach, która rośnie. Chcemy ją podwoić do 2030 roku – zapewnia Janusz Malinowski, Prezes Zarządu PKP Intercity.
Wars to skarb, o czym zresztą świadczą liczby, którymi chwalił się niedawno przewoźnik. Podróżni stawiają na tradycję, wybierając kotlety, pierogi i klasyczne zupy. Wzruszające są fragmenty książki "Stacja Europa Centralna" poświęcone właśnie wagonom gastronomicznym. Czeskiemu pisarzowi tak zasmakował nasz żurek, że uwiecznił go na kartach, pisząc o niepowtarzalnym smaku. Byłoby szkoda to utracić. Boję się, że w wielu miastach już to się dzieje. Automaty z pizzą, kebabem czy kawa z sieciówki lub stacji benzynowej wygrywa z małymi, lokalnymi i osiedlowymi punktami. Pewnie nie przypadek i sytuacja jest bardziej złożona, ale to i tak boli.
Na szczęście PKP Intercity zdaje sobie raczej sprawę z tych korzyści i przynajmniej zapowiedzi nie sugerują postawienia na pełną automatyzację. Nawet jeśli ta cieszy się rosnącym powodzeniem. W pierwszych dwóch miesiącach 2026 roku sprzedano z nich ponad 335 tys. produktów.
Przewoźnik zaznacza, że projekt będzie dalej rozwijany wraz z dostawami kolejnych pojazdów. PKP Intercity oczekuje jeszcze na 14 wagonów Combo od PKP Intercity Remtrak, 50 pojazdów Combo z FPS H. Cegielski, 35 hybrydowych zespołów trakcyjnych z Newagu oraz 42 piętrowych elektrycznych zespołów trakcyjnych. Po zakończeniu tych dostaw przewoźnik będzie dysponował 263 pojazdami wyposażonymi w automaty vendingowe.



















