Okulary zamiast ściągi. Nowa moda na egzaminach
Nie pisanie na dłoni czy ściągawka w długopisie, a smart okulary są teraz najbardziej kreatywnym sposobem na ściąganie. Przykład płynie prosto z Chin, gdzie powstał rynek "wynajmu okularów na egzaminy".

Inteligentne okulary możemy kupić już w popularnych sieciach sklepów z elektroniką, jednak nie zmienia to faktu, że ta kategoria wciąż próbuje znaleźć swoje miejsce na rynku - zakres zastosowań i konkretną grupę użytkowników, pod którą będą mogłyby być projektowane. Tu z pomocą przychodzą uczniowie z Państwa Środka, którzy znaleźli dla nich zastosowanie dalekie od marketingowych obietnic producentów.
Ściąganie w wersji smart premium. Studenci wynajmują okulary na egzaminy
Zamiast nawigacji, tłumaczeń czy nagrywania wideo, inteligentne okulary w Chinach znalazły zainteresowanie wśród uczniów i studentów, którzy wykorzystują je do ściągania na egzaminach. Jak opisuje serwis Rest of the World, to zastosowanie doprowadziło także do powstania nowej niszy usługowej: wypożyczalni okularów na egzaminy.
Mechanizm działania "pomocy naukowej" jest stosunkowo prosty. Okulary wyposażone w kamerę skanują pytania egzaminacyjne, a następnie - dzięki integracji z modelami językowymi - wyświetlają odpowiedzi bezpośrednio na soczewce. Aby skupić się tylko na konkretnym fragmencie tekstu, okulary wyposażone są w mały kontroler w formie pierścienia. Z punktu widzenia osoby postronnej cały proces odbywa się niemal dyskretnie, bez konieczności sięgania po smartfon czy inne urządzenia, które łatwo może podkopać zdającego podczas egzaminu.
Popyt na tego typu rozwiązania jest na tyle duży, że wokół nich powstał rynek wynajmu. Studenci nie tylko korzystają z własnych urządzeń, ale też udostępniają je innym za opłatą. Ceny wahają się od około 22 do 49 złotych za dzień, w zależności od modelu i jego możliwości. Oferty pojawiają się m.in. na chińskich platformach społecznościowych i serwisach ogłoszeniowych, gdzie sprzedawcy wprost reklamują funkcję "rozwiązywania zadań z angielskiego i matematyki".
Oficjalnie inteligentne okulary jak i jakikolwiek inne urządzenia elektroniczne są zakazane podczas egzaminów. W praktyce jednak smart okulary wymykają się spod czujnego oka osób nadzorujących ich przebieg - wiele modeli nie posiada widocznych elementów wskazujących na obecność kamery czy wyświetlacza, a subtelne diody sygnalizacyjne mogą być łatwo zamaskowane. W efekcie nauczyciele i egzaminatorzy często nie są w stanie odróżnić ich od zwykłych okularów korekcyjnych. No chyba, że ambitny uczeń miał nieszczęście być nadzorowanym przez pedagoga, który wie że dana osoba normalnie nie nosi okularów.
Zjawisko zaczyna przyciągać uwagę nie tylko mediów, ale też środowiska naukowego. Obecnie badacze z Uniwersytetu Nauki i Technologii w Hongkongu pracują nad metodami wykrywania takich urządzeń, jednocześnie testując ich możliwości. W jednym z eksperymentów osoba korzystająca z inteligentnych okularów osiągnęła wynik w ścisłej czołówce grupy egzaminacyjnej, co tylko potwierdza skalę potencjalnego problemu.
Biorąc pod uwagę sukcesywne rozwijanie się tej gałęzi elektroniki użytkowej, spodziewałam się że w końcu nadejdzie czas gdy przygotowania do egzaminu - oprócz "wyłączcie smartfony i zdejmijcie smartwatche" - będą także zakładały zdejmowanie okularów przed wejściem na salę. Dlatego mam nadzieję, że ktokolwiek kto nosi okulary korekcyjne nie zdecyduje się wsadzić jedynej pary szkieł korekcyjnych w smart okulary.
Więcej na temat inteligentnych okularów:



















