REKLAMA

Potężna siła ognia w sercu kraju. Powstaje nowa brygada

W Gostyninie i Łowiczu ma powstać nowa jednostka rakietowa. To nie tylko wojsko, ale też impuls dla przemysłu i łańcucha dostaw.

Polska dokłada nową pięść rakietową
REKLAMA

Zapowiedziane utworzenie 2. Brygady Rakiet w Gostyninie i Łowiczu oznacza około 800 żołnierzy, nowe miejsca pracy i wejście w kolejny etap rozbudowy programu Homar-K, czyli polskiej wersji południowokoreańskiego systemu K239 Chunmoo. To nie jest tylko decyzja o nowej jednostce na mapie. Obrona lądowa, produkcja krajowa i logistyczne rozmieszczenie siły ognia zaczynają coraz wyraźniej iść razem.

REKLAMA

Czym ma się zajmować nowa brygada?

Jeśli do jednostki rzeczywiście trafią systemy Homar-K, to jej podstawowym zadaniem będzie prowadzenie uderzeń rakietowych dalekiego zasięgu na rzecz wojsk lądowych. Tego typu formacja nie działa jak klasyczna artyleria wspierająca bezpośrednio pierwszy kontakt piechoty z przeciwnikiem. Ma on niszczyć ważne cele głębiej w ugrupowaniu przeciwnika, paraliżować logistykę, razić stanowiska dowodzenia, magazyny, zgrupowania wojsk czy elementy obrony przeciwlotniczej.

W debacie o nowoczesnym wojsku słowo rakietowy bywa używane zbyt lekko. W tym przypadku chodzi o zdolność do prowadzenia uderzeń na znacznie większych dystansach niż klasyczna artyleria lufowa. Wyrzutnie rodziny Chunmoo/Homar-K należą do kategorii wieloprowadnicowych systemów rakietowych, które mogą działać w innym rytmie niż tradycyjne haubice: szybciej zmieniają stanowiska, mogą odpalać różne typy amunicji i budować efekt masowego, bardzo precyzyjnego albo bardzo nasyconego ognia w krótkim czasie.

Nowa brygada rakietowa to nie jest tylko więcej wojska w regionie. To zwiększenie zdolności do rażenia celów na głębi ugrupowania przeciwnika, do uzupełniania klasycznej artylerii i do budowy takiego rodzaju odstraszania, który na współczesnym polu walki coraz częściej okazuje się równie ważny jak liczba czołgów czy transporterów.

Homar-K to coraz bardziej polski system

Homar-K to polska wersja systemu K239 Chunmoo integrowana przez Hutę Stalowa Wola na podwoziu Jelcz. To wieloprowadnicowa wyrzutnia rakietowa, która może używać różnych typów amunicji i jest budowana tak, by działać mobilnie, szybko zmieniać stanowisko i być trudniejsza do wykrycia oraz zniszczenia po odpaleniu salwy. Homar-K jest elementem polskiego systemu artylerii rakietowej dalekiego zasięgu.

Nowa brygada nie będzie oparta na improwizacji ani na sprzęcie przejściowym. Ma być budowana wokół systemu, który już został wpisany w polskie plany modernizacyjne i który ma rosnąć razem z krajowym przemysłem. Właśnie dlatego tak dużo mówi się o polonizacji Chunmoo. Nie chodzi tylko o to, by kupić wyrzutnie, ale by coraz większa część ich integracji, obsługi i późniejszego zaplecza powstawała w Polsce.

Lokalizacja w Gostyninie i Łowiczu nie jest przypadkowa

Na pierwszy rzut oka ktoś mógłby zapytać, dlaczego brygada rakietowa ma powstać akurat w centrum kraju, a nie bliżej granicy. Taka lokalizacja ma jednak sens. Jednostka rakietowa nie musi być przyklejona do pasa granicznego, by mieć znaczenie operacyjne. Wręcz przeciwnie: ulokowanie jej w głębi kraju daje większą swobodę manewru, lepsze zaplecze logistyczne i większą odporność na pierwsze uderzenie przeciwnika.

Przeczytaj także:

Z wojskowego punktu widzenia ważne jest nie tylko to, skąd wyrzutnie startują, ale też jak szybko można je przemieścić, ukryć, uzupełnić i ponownie użyć. Brygada w centrum Polski może być rozwijana w różne kierunki, a zarazem pozostawać bliżej zaplecza, magazynów i sieci transportowej. To ma znaczenie szczególnie wtedy, gdy myśli się o konflikcie dłuższym niż kilka dni.

REKLAMA

*Źródło grafiki wprowadzającej: Aleksander Perz; Canva Pro

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-04-23T06:15:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-23T06:00:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-22T16:55:55+02:00
Aktualizacja: 2026-04-22T13:51:34+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA