Rekordziści systemu kaucyjnego. Oddają i odbierają setki złotych
Zwrot albo zarobek - wiele zależy od tego, kto przynosi butelki i czy wcześniej za nie płacił. Sieci podają, że rekordziści za jednym zamachem biorą naprawdę treściwe kupony.

Tak jak system kaucyjny nie jest żadną opłatą, którą klient ponosi, tak też nie jest finansową nagrodą. Kaucję za butelki i puszki wprawdzie płacimy, ale możemy ją odebrać podczas zwrotu opakowań. I to nawet wtedy, jeśli butelkomat nie działa. Jeszcze nie wszyscy o tym wiedzą lub pamiętają, ale rząd uczula: problemy z maszyną nie zwalniają sklepów z obowiązku zwrócenia kaucji. W wielu sklepach nie ma z tym kłopotu, ale z nieco innego powodu. Nie wszystkie sieci od razu zdecydowały się na automaty. Prowadzona jest manualna zbiórka, polegająca na bezpośrednim kontakcie z pracownikiem.
Oczywiście kiedy już dostaniemy kupon i udamy się z nim do kasy, po zeskanowaniu można odnieść wrażenie, że zgarniamy zniżkę. W końcu rachunek się zmniejsza. Tyle że te pieniądze po prostu do nas wracają.
Ten sprytny psychologiczny efekt w postaci promocji może być większy, jeśli za jednym zamachem odda się naprawdę wiele opakowań.
Okazuje się, że nie brakuje klientów, którzy gromadzą puszki i butelki, a potem odzyskują pokaźną sumkę
Z ankiety przeprowadzonej przez portal o2.pl wynika, że w Biedronce najlepszy wynik należy do osoby, która przyniosła 735 pustych opakowań. Internetowi wrogowie systemu kaucyjnego muszą być w szoku, bo dla nich przeszkodę stanowi już pięć pustych butelek, które trzeba targać.
735 pustych opakowań oznaczało, że klient otrzymał 367,50 zł zwrotu kaucji.
Hanna Bernatowicz, dyrektor komunikacji w sieci Auchan, przekazała serwisowi o2.pl, że od startu systemu wydrukowano dwa vouchery przekraczające 200 zł. Pierwszy o wartości 261,5 zł wydano w Nowym Sączu za 523 opakowania. Drugi zaś - 244,5 zł za 489 opakowań – dostał pod koniec stycznia klient sklepu w Krakowie. Oba zwroty zostały przyjęte ręcznie w Punkcie Obsługi Klienta, a nie w recyklomacie. Przynajmniej nie utworzyła się kolejka, ale można współczuć pracownikowi, który na raz miał sporo butelek do skontrolowania.
Rekord w sieci został ujawniony też przez Netto. W komunikacie przesłanym mediom sklep zdradził, że 77 proc. wydanych voucherów zostało zrealizowanych, "co potwierdza wysoką akceptację systemu".
– Pierwsze miesiące funkcjonowania systemu kaucyjnego pokazują nam, że klienci Netto dość szybko przyzwyczajają się do nowych zasad i coraz chętniej z nich korzystają. Najwyższy dotychczas wydany voucher sięga 76 zł i nie jest to odosobniony przypadek, a średnio na jeden kupon przypada 5,5 zwróconego opakowania - przekazał Jakub Linkowski, Kierownik Działu Wsparcia Operacji w Netto.
Netto jest jednym z tych sklepów, który automaty wprowadza powoli, skupiając się na zbiórce ręcznej.
Odbierają kaucję czy… zarabiają?
Nie wiemy rzecz jasna, kto dokładnie odbierał kaucję: czy były to osoby, które kupiły wcześniej tyle puszek i butelek, czy może jednak ci, którzy zbierają kaucjowane opakowania po innych i w ten sposób mogą faktycznie zarobić. Społecznicy z Wrocławia wpadli na pomysł, by ułatwić takim osobom przejmowanie butelek i puszek poprzez zamontowanie na koszach specjalnych półek.
W końcu może zdarzyć się tak, że ktoś nie chce zabierać ze sobą np. małej puszki i jest gotowy pożegnać się z 50 gr. Opakowanie zamiast wylądować w koszu – przez co kaucja przepadnie, a surowiec nie wróci do producenta – będzie dosłownie na wyciągnięcie ręki.
Montaż półek na odpady kaucjonowane może przynieść miastu wiele korzyści — m.in. ograniczyć zjawisko wygrzebywania śmieci z ulicznych koszy przez osoby w trudnej sytuacji życiowej. Odpady pozostawione na półkach będą dla nich łatwo dostępne - przekonywała Akcja Miasto.
Jak zwracają uwagę członkowie stowarzyszenia, takie kosze montowane są w państwach Europy Zachodniej, m.in. w Danii.







































