Pokazali prawdziwego potwora. Dron dosłownie tworzy ścianę ognia
Nowy system uderzeniowy ma razić pojazdy, umocnienia i infrastrukturę, ale wciąż budzi pytania o celność i sposób naprowadzania ognia z powietrza.

Na europejskich targach obronnych pojawiła się konstrukcja, która wygląda jak spełnienie najśmielszych marzeń wojskowych inżynierów i najczarniejszych scenariuszy dla lekkich pojazdów na froncie. Duński HD-606 firmy Hecto Drone to ciężki hexakopter uzbrojony w moduł DCR-50, czyli dwa karabiny wielkiego kalibru 12,7 mm pod kadłubem. Ten latający karabin przeciwpancerny ma polować na sprzęt, pojazdy i umocnienia, a jego parametry stawiają go w zupełnie nowej lidze dronów bojowych.
Latająca ściana ognia
HD-606 został po raz pierwszy publicznie pokazany na targach Enforce Tac 2026 w Niemczech, które odbyły się w dniach 23-25 lutego. To ciężki bezzałogowy dron z sześcioma wirnikami nośnymi pracującymi równocześnie. Taki układ daje sporą stabilność w locie oraz duży zapas udźwigu, co jest bardzo istotne, gdy pod kadłubem wisi kilkadziesiąt kilogramów uzbrojenia i amunicji.
Konstrukcja powstała w Danii z myślą o zadaniach wymagających długiego czasu przebywania nad celem. HD-606 nie jest małym dronem jednorazowym. To pełnoprawna platforma, którą można wielokrotnie wysyłać na misję, wracać z nią do bazy, przezbrajać i tankować. Ważną rolę odgrywa tu napęd hybrydowy: 6 silników elektrycznych odpowiada za unoszenie i sterowanie, natomiast zabudowany silnik spalinowy z 32-litrowym zbiornikiem paliwa zasila pokładowy generator, który w locie produkuje energię elektryczną.
Według udostępnionych parametrów dron może zabrać 50 kg ładunku na około 30 min albo 25 kg przez nawet 3 godz. Dla modułu DCR-50, ważącego w przybliżeniu 23 kg, oznacza to, że HD-606 jest w stanie przez kilka godzin krążyć nad wybranym rejonem, czekając na pojawienie się celu. W praktyce czyni go to czymś w rodzaju małego, taniutkiego w eksploatacji śmigłowca ogniowego, który może wisieć nad kolumną pojazdów znacznie dłużej niż większość czysto elektrycznych dronów.
Dwa karabiny 12,7 mm pod jednym dronem
Serce całego systemu stanowi moduł DCR-50 . To zawieszany pod kadłubem blok broni opracowany przez firmę specjalizującą się w uzbrojeniu dla bezzałogowców. W tym przypadku mówimy o dwóch półautomatycznych karabinach kalibru 12,7 mm, wykorzystujących amunicję .50 BMG, znaną z klasycznych karabinów przeciwpancernych i ciężkich karabinów maszynowych.
Każdy z karabinów zasilany jest z 10-nabojowego magazynka, co łącznie daje 20 strzałów. Systemowa szybkostrzelność szacowana jest na około 25 strzałów na minutę. Na papierze to znacznie mniej niż w przypadku klasycznych karabinów maszynowych, ale trzeba pamiętać, że każdy strzał z amunicji 12,7 mm generuje potężny odrzut. Zbyt szybkie prowadzenie ognia mogłoby zdestabilizować drona, dlatego konstruktorzy wyraźnie postawili na siłę pojedynczego trafienia i kontrolę nad platformą, a nie na ścianę ognia.
Kaliber 12,7 mm od dziesięcioleci uchodzi za podstawowe narzędzie do zwalczania sprzętu wojskowego, lekko opancerzonych pojazdów, stanowisk ogniowych, radarów czy magazynów amunicji. Odpowiednio dobrana amunicja potrafi przebić pancerz lekkich wozów bojowych, uszkodzić elementy podwozia, silnik albo wrażliwe moduły na dachach pojazdów. Właśnie taki typ zadań przewidziano dla modułu DCR-50 – nie tyle rażenie piechoty, ile polowanie na sprzęt i infrastrukturę przeciwnika.
Co istotne, do tej pory konstrukcje uzbrojonych dronów wielowirnikowych zazwyczaj korzystały z broni o kalibrze do 7,62 mm, czyli lekkich karabinów maszynowych lub karabinków automatycznych. Zastosowanie podwójnej broni 12,7 mm sprawia, że HD-606 jest jednym z pierwszych publicznie pokazanych dronów, które w tej klasie platformy udźwignęły tak duży kaliber bez uciekania się do klasycznych pocisków rakietowych czy bomb.
Hybrydowy napęd i długie polowanie na cele
Napęd hybrydowy HD-606 to rozwiązanie, które znacząco wyróżnia go na tle wielu dronów bojowych używanych obecnie na frontach. Zamiast polegać wyłącznie na akumulatorach, konstruktorzy połączyli zasilanie elektryczne z generatorem spalinowym. Silnik benzynowy, karmiony z 32-litrowego zbiornika, napędza dwa generatory, które dostarczają energię do układu o napięciu 48 V i łącznej mocy rzędu kilkunastu kilowatów.
Takie podejście ma kilka konsekwencji. Po pierwsze, wyraźnie rośnie czas lotu z ładunkiem, co przy ciężkim module DCR-50 przekłada się na wielogodzinne czuwanie nad obszarem zainteresowania. Ponadto dron staje się głośniejszy i bardziej złożony w obsłudze: dochodzi serwis silnika spalinowego, generatorów, a także wyższy koszt jednostkowy. Rośnie także masa startowa, co wymaga solidniejszych komponentów i bardziej wytrzymałej konstrukcji ramy.
Według dostępnych informacji HD-606 może osiągać prędkości około 20 m/s, co odpowiada mniej więcej 72 km/h. To wystarcza, aby przemieścić się między sektorami pola walki, ale nie czyni z niego szybkiego odrzutowca – to raczej maszyna zaprojektowana do powolnego, cierpliwego krążenia nad rejonem, w którym pojawi się wartościowy cel: stacja radiolokacyjna, punkt dowodzenia, kolumna logistyczna czy węzeł drogowy.
Między demonstracją a nowym standardem
HD-606 z modułem DCR-50 wygląda jak zapowiedź nowej klasy uzbrojenia: dronów, które nie zrzucają bomb, ale prowadzą ogień z karabinów wielkiego kalibru niczym miniaturowe śmigłowce wsparcia. Parametry robią wrażenie i jasno pokazują, że bezzałogowce wchodzą na terytorium zarezerwowane dotąd dla klasycznych platform załogowych.
Jednocześnie wiele elementów nadal pozostaje niewiadomą: sposób celowania, realna celność przy strzelaniu z powietrza, odporność na zakłócenia i ogień obrony przeciwlotniczej. To od odpowiedzi na te pytania zależy, czy HD-606 stanie się prototypem nowego standardu, czy pozostanie efektownym, ale niszowym narzędziem do bardzo specyficznych zadań.
Przeczytaj także:
Niezależnie od tego już dziś wiadomo, że wyścig zbrojeń w dziedzinie dronów nie zatrzymał się na prostych konstrukcjach z granatem podwieszonym pod kadłubem. Granica między dronem a klasyczną platformą ogniową coraz bardziej się zaciera, a pole walki wchodzi w epokę, w której coraz więcej potworów będzie nadlatywać bez pilota na pokładzie.
*Źródło zdjęcia wprowadzającego: Hecto Drone



















