Fabryka w kosmosie właśnie ruszyła. Trudno uwierzyć, że to zrobili
Zapomnijcie o krzemie z ziemskich fabryk, który powoli dociera do granic swoich fizycznych możliwości. Prawdziwa rewolucja w elektronice zaczęła się właśnie kilkaset kilometrów nad naszymi głowami. Za sprawą firmy Space Forge.

Brytyjski start-up Space Forge udowodnił, że produkcja półprzewodników w kosmosie, w stanie nieważkości, to nie mrzonki, a rzeczywistość, która może drastycznie obniżyć zużycie energii przez nasze przyszłe gadżety.
Na pokładzie niewielkiego satelity ForgeStar-1 zapłonęła właśnie pierwsza w historii komercyjna plazma, co otwiera drzwi do ery "Orbital Made" (stworzone na orbicie). Test potwierdza, że ekstremalne warunki niezbędne do wzrostu kryształów w fazie gazowej, podstawowego budulca półprzewodników, można teraz stworzyć i kontrolować na autonomicznej platformie na niskiej orbicie okołoziemskiej (LEO).

Nadciąga czas zmiany
Wszystko zaczęło się w czerwcu 2025 r., kiedy to pionierska jednostka ForgeStar-1 opuściła Ziemię. Od tego czasu inżynierowie z walijskiego Cardiff pieczołowicie przygotowywali maszynę do jej najważniejszego zadania.
Przełom nastąpił w grudniu 2025 r., gdy ten niewielki satelita, rozmiarami przypominający domową kuchenkę mikrofalową, uruchomił swój miniaturowy piec. Efekt? Wygenerowanie stabilnego strumienia plazmy o temperaturze sięgającej 1000 stopni Celsjusza.
To osiągnięcie ma kolosalne znaczenie, ponieważ udowadnia, że na autonomicznej, komercyjnej platformie można kontrolować ekstremalne warunki niezbędne do wzrostu kryształów w fazie gazowej.
Joshua Western, szef i współzałożyciel Space Forge, nie kryje entuzjazmu, mówiąc o fundamentalnej zmianie paradygmatu. Nadciąga czas zmiany pojęć, założeń i metod produkcji półprzewodników.
Do tej pory podobne eksperymenty były domeną Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS), co wiązało się z ogromnymi kosztami i logistycznymi ograniczeniami. Space Forge pokazało jednak, że narzędzie do produkcji półprzewodników może działać samodzielnie jako wolno latający obiekt. To pierwszy taki przypadek w historii podboju kosmosu, który zamienia orbitę okołoziemską w wielki, sterylny warsztat produkcyjny - mówi Joshua Western.
Dlaczego orbita jest lepsza niż ziemskie laboratorium?
Można zadać sobie pytanie: po co wysyłać fabryki w kosmos, skoro mamy zaawansowane linie produkcyjne na Ziemi? Odpowiedź kryje się w jednym słowie: grawitacja. Na naszej planecie przyciąganie ziemskie powoduje konwekcję i osiadanie cząsteczek, co w skali mikro wprowadza niedoskonałości w strukturze kryształów.
Nasza technologia doszła do takich możliwości, że musimy brać pod uwagę zjawiska fizyczne, których konsekwencje trudno jest na Ziemi uniknąć. W mikrograwitacji atomy w półprzewodnikach układają się z niemal matematyczną precyzją. Dzięki temu materiały wyprodukowane w kosmosie oferują wydajność, o jakiej inżynierowie na Ziemi mogą tylko pomarzyć.
Szacunki Space Forge są wręcz elektryzujące. Nowe półprzewodniki oparte na azotku galu, węgliku krzemu czy nawet syntetycznym diamencie mogą zredukować zużycie energii przez urządzenia elektroniczne nawet o 60 proc. (!!!)
W świecie, w którym centra danych i sieci telekomunikacyjne pożerają gigantyczne ilości prądu, taka oszczędność to nie tylko kwestia wygody, ale i ekologicznej, a przede wszystkim ekonomicznej konieczności.
Te kosmiczne procesory znajdą zastosowanie w systemach 6G, nowej broni, autonomicznych samochodach i komputerach nowej generacji, które będą działać szybciej i chłodniej niż cokolwiek, co znamy dzisiaj.
Więcej na Spider's Web:
Space Forge koncentruje się na materiałach o szerokiej i ultra szerokiej przerwie energetycznej, takich jak azotek galu, węglik krzemu, azotek glinu i diament. Materiały te stanowią podstawę kluczowych technologii, takich jak elektronika mocy, zaawansowana komunikacja, systemy kwantowe, platformy obronne i komputery o wysokiej wydajności. Na Ziemi ich rozwój jest ograniczony przez powstawanie defektów, wbudowywanie zanieczyszczeń oraz niestabilność termiczną podczas wzrostu - czytamy w komunikacie.
Przestrzeń kosmiczna oferuje inną ścieżkę: brak konwekcji w warunkach mikrograwitacji, niezwykle wysoka jakość próżni z niemal zerowym zanieczyszczeniem azotem i stabilne warunki termiczne pozwalają na uzyskanie kryształów półprzewodnikowych o kilka rzędów wielkości czystszych od tych produkowanych na Ziemi.
ForgeStar-1 to dopiero początek
Obecna misja satelity ForgeStar-1 ma charakter czysto testowy. Urządzenie nie dostarczy jeszcze gotowych produktów na biurka prezesów firm technologicznych. Zamiast tego, w najbliższych miesiącach satelita przeprowadzi serię analiz zachowania plazmy w mikrograwitacji, zbierając bezcenne dane dla inżynierów.
Pod koniec roku ForgeStar-1 dokona żywota, deorbitując i płonąc w ziemskiej atmosferze. To jednak zaplanowana ofiara, która utoruje drogę dla jego następcy.
Dzięki pozyskanemu w ubiegłym roku finansowaniu serii A w wysokości 22,6 mln funtów, Space Forge już pracuje nad ForgeStar-2. To właśnie ten satelita ma stać się pierwszą prawdziwą fabryką, która nie tylko wyprodukuje partię kosmicznych półprzewodników, ale też wróci z nimi na Ziemię.
ForgeStar-2 zostanie wyposażony w innowacyjną osłonę termiczną, która pozwoli mu przetrwać piekło ponownego wejścia w atmosferę i bezpiecznie dostarczyć cenny ładunek. Jeśli ten plan się powiedzie, 2026 r. może zapisać się w historii jako moment, w którym kosmiczny przemysł produkcyjny stał się realnym sektorem gospodarki.
Jest tego więcej
Ustaw Spider’s Web jako preferowane medium w Google







































