Trzynastoletni iPhone dostał aktualizację. Twój Android tego nie potrafi
Apple wypuścił łatkę dla 13-letniego iPhone’a 5s. Fakty: producent z Cupertino wyznacza standardy długowieczności, podczas gdy konkurencja składa jedynie obietnice.

Branża mobilna widziała wiele obietnic, ale jak zaraz przeczytasz, to Apple dowozi wsparcie na dystansie, o którym inni mogą na razie tylko marzyć. Choć Samsung i Google w ostatnich latach zrównali się z gigantem w deklaracjach, oferując w teorii nawet 7-letnie wsparcie, to wciąż w dużej mierze zapisy w tabelkach dla najnowszych modeli.
Ale prawdziwym testem intencji producenta jest rzeczywistość, a nie marketingowe zapowiedzi przy premierze flagowca. Producent z Cupertino właśnie udowodnił swoją dominację w tym maratonie, wypuszczając łatkę dla urządzenia, które debiutowało we wrześniu 2013 roku. Były to czasy, gdy słowo selfie dopiero wchodziło do powszechnego słownika, a Harlem Shake był najpopularniejszym tańcem w sieci. Mowa o kultowym iPhonie 5s, który właśnie otrzymał nowe życie.
Aktualizacja iOS 12.5.8 i wygasające certyfikaty
W poniedziałek, 26 stycznia 2026 r., Apple udostępnił system oznaczony numerem iOS 12.5.8. Oprogramowanie trafiło na iPhone’a 5s oraz rok młodszego iPhone’a 6.
Oznacza to, że firma wspiera te modele odpowiednio przez 13 i 12 lat od ich rynkowego debiutu. Warto odnotować, że poprzednia aktualizacja dla tych leciwych smartfonów pojawiła się w styczniu 2023 r., więc przerwa była znacząca.
Zgodnie z oficjalnymi notami wydawniczymi, nowa wersja nie wprowadza funkcji wizualnych, ale jest krytyczna dla dalszego działania telefonu. Przedłuża ona ważność certyfikatów bezpieczeństwa odpowiedzialnych za aktywację urządzenia oraz poprawne funkcjonowanie usług takich jak FaceTime czy iMessage. Bez tej łatki, po styczniu 2027 r., funkcje te przestałyby działać, zamieniając telefon w urządzenie o bardzo ograniczonej użyteczności.
Logistyczne wyzwanie dla Apple
Apple zazwyczaj gwarantuje minimum 5 lat wsparcia, ale w praktyce często ten okres drastycznie wydłuża, zwłaszcza w kwestiach łatania luk. Przykładem jest nie tylko piątka z dopiskiem s, ale też iPhone 6s. Ten model, mimo 11 lat na karku, również otrzymał w tym samym rzucie uaktualnienie do wersji iOS 15.8.6, które realizuje ten sam cel, czyli przedłużenie ważności certyfikatów.
Równolegle z łatkami dla weteranów, producent wypuścił nowsze wersje systemów, w tym iOS 26.2.1 oraz poprawki dla iOS 18 i iOS 16.
Czy da się używać 13-letniego smartfona?

Aktualizacje bezpieczeństwa to ten nudny, ale najważniejszy element cyfrowej higieny. Wielu użytkowników je ignoruje, bo nie zmieniają wyglądu interfejsu, ale to one decydują o tym, czy telefon jest bezpiecznym narzędziem, czy otwartą bramą dla problemów.

W przypadku tak starych urządzeń chodzi głównie o fundamentalne kwestie techniczne, jak wspomniane certyfikaty. Bez nich telefon straciłby zdolność do bezpiecznego szyfrowania połączeń z serwerami, co w praktyce wykluczyłoby go z sieci.

Oczywiście korzystanie z 13-letniego smartfona to w 2026 r. wyzwanie dla cierpliwych. Bateria w takim iPhonie 5s pewnie ledwo zipie, a procesor dostaje zadyszki przy próbie otwarcia cięższej strony internetowej. Większość nowoczesnych aplikacji dawno przestała wspierać stary silnik iOS 12, więc funkcjonalność sprzętu ogranicza się do dzwonienia, wiadomości SMS i podstawowych zadań systemowych.
Ekologia w praktyce
Ale warto spojrzeć na ten ruch przez pryzmat ekologii, którą przecież Apple tak ochoczo promuje. Często zarzuca się firmie cynizm, gdy usuwa ładowarki (a zaraz i pewnie kable) z pudełek w imię ochrony środowiska. Jednak utrzymywanie przy życiu 13-letniego sprzętu to działanie, a nie marketing. Każdy rok funkcjonowania takiego iPhone'a to rok, w którym nie trafia on na elektrośmietnik.
Plus z tyłu głowy pozostaje kwestia wiarygodności. Konkurencja z Androidem obiecuje dziś 7 lat wsparcia, co brzmi świetnie, ale to na razie tylko obietnica bez pokrycia w historii. Apple nie musi składać takich deklaracji na wyrost, ponieważ po prostu to robi. I robi to dla sprzętu, który debiutował w czasach, gdy o serii Pixel nikt nie słyszał (bo był Nexus), a większość ówczesnych smartfonów konkurencji dawno już uległa biodegradacji. Producent mógłby programowo uśmiercić te urządzenia, a zamiast tego daje wam wybór.







































