Lubię mojego Pixela, ale kolejna generacja nie ma sensu. Google, co ty robisz?
Google szykuje szybszą premierę Pixela 10a, ale lista zmian jest niepokojąco krótka. Tani model zapowiada się na bliźniaka zeszłorocznej konstrukcji, co podważa sens zakupu w dniu debiutu.
Pixel 9a to dla mnie definicja zdrowego rozsądku w świecie smartfonów. Nie znajdziecie tu procesora bijącego rekordy w benchmarkach ani głównego aparatu o rozdzielczości trzystu megapikseli, ale to zupełnie nie przeszkadza w codziennym użytkowaniu.
Telefon działa stabilnie i przewidywalnie w każdym scenariuszu, niezależnie od tego, czy przeglądam media społecznościowe, czy nawiguję w nieznanym mieście. To sprzęt, który nie rzuca kłód pod nogi i pozwala skupić się na treści, a nie na walce z interfejsem. Moja fioletowa sztuka przejechała ze mną kawał świata i nigdy nie zawiodła w kluczowym momencie. Bateria trzyma solidny poziom, a oprogramowanie jest skrojone tak, by ułatwiać życie, a nie irytować zbędnymi dodatkami.
Pixel 9a wysoko zawiesił poprzeczkę

W codziennym biegu liczy się płynność i niezawodność, a pod tym względem Google odrobił lekcje celująco. Nie muszę się zastanawiać, czy aplikacja się uruchomi - wiem, że tak będzie, co daje spory komfort psychiczny. Korzystanie z tego modelu udowadnia, że cyferki w tabeli specyfikacji mają drugorzędne znaczenie.

Pixel 9a oferuje doświadczenie zbliżone do flagowca w znacznie niższej cenie, zachowując przy tym wysoką kulturę pracy. To urządzenie, z którym dobrze się żyje, bez ciągłego narzekania na braki czy kompromisy, które teoretycznie powinny występować w tej półce cenowej. Po roku intensywnego użytkowania nadal uważam go za jeden z najbardziej opłacalnych wyborów.
Najnowsze rendery udostępnione w sieci nie pozostawiają złudzeń co do wyglądu nadchodzącego modelu. Pixel 10a wizualnie ma być niemal identyczny jak jego poprzednik- zachowa płaską wyspę aparatów i dość wyraźne ramki wokół ekranu.
Nawet w porównaniu do flagowej serii Pixel 10, która przeszła drobne zmiany, model z serii A wygląda na powtórkę designu z zeszłego roku. Trudno będzie odróżnić oba telefony na pierwszy rzut oka. Rozczarowanie może pogłębić analiza specyfikacji technicznej, która wygląda jak kopia parametrów Pixela 9a.
Specyfikacja techniczna stoi w miejscu
Użytkownicy prawdopodobnie otrzymają ten sam 6,3-calowy ekran AMOLED z odświeżaniem do 120 Hz. Konfiguracje pamięci również pozostają bez zmian, oferując 8 GB RAM oraz wybór między 128 GB a 256 GB miejsca na dane. Nie widać tu żadnego kroku naprzód.
Pod obudową Google planuje zachować baterię o pojemności 5100 mAh z ładowaniem przewodowym 23 W, co w 2026 roku nie robi już na nikim wrażenia. Zestaw aparatów ma składać się ze znanych sensorów, czyli głównego 48 MP, szerokokątnego 13 MP oraz kamerki do selfie o rozdzielczości 13 MP. Wiele wskazuje na to, że nawet procesor to ponownie Tensor G4, choć niektóre źródła dają cień nadziei na nowszy układ Tensor G5 lub chociaż nieco zmodyfikowaną wersję czwórki.
Lista przewidywanych parametrów Pixela 10a:
- Ekran: 6,3 cala, AMOLED, 120 Hz
- Procesor: Tensor G4 (najbardziej prawdopodobny) lub Tensor G5
- Bateria: 5100 mAh, ładowanie 23 W
- Aparaty: Główny 48 MP, szerokokątny 13 MP, selfie 13 MP
- Pamięć: 8 GB RAM, 128/256 GB na dane
- Kolory: Obsidian, Berry, Fog, Lavender
- Data premiery: 18 lutego 2026 (przedsprzedaż), 5 marca 2026 (sklepy)
Szybsza premiera i przewidywane ceny
Premiera urządzenia ma nastąpić szybciej niż zazwyczaj. Przecieki wskazują na oficjalną zapowiedź i start przedsprzedaży już 18 lutego, a fizyczna dostępność w sklepach przewidziana jest na 5 marca 2026 roku. To nie taki typowy ruch, biorąc pod uwagę dotychczasowy cykl wydawniczy serii A, który zazwyczaj celował w późniejszą wiosnę, bliżej konferencji I/O.
Ceny w Europie mają startować od 549 euro za wariant 128 GB i sięgać 649 euro za 256 GB. Oznacza to utrzymanie pułapu cenowego poprzednika, co przy braku istotnych zmian sprzętowych może być trudnym orzechem do zgryzienia dla każdego w Google'u. Biorąc pod uwagę kurs euro oraz dotychczasową politykę cenową giganta w Polsce, ceny mogą kształtować się następująco:
- Wariant 128 GB: ok. 2399 - 2499 zł.
- Wariant 256 GB: ok. 2799 - 2899 zł.
Mam problem z Pixelem 10a
Patrząc na zestawienie potencjalnych zmian, trudno nie zadawać pytania o sens wprowadzania tego modelu w takiej formie. Jeśli Google faktycznie zaserwuje nam ten sam procesor, ekran i aparaty, Pixel 10a będzie produktem wtórnym. Ot stagnacja w serii A jest rozczarowująca, zwłaszcza że linia ta przyzwyczaiła mnie do ciekawych kompromisów, a nie technologicznego zastoju. Zmiana samej nazwy i dodanie jednego koloru to trochę za mało, by zachęcić klientów do wymiany.
Opłacalność zakupu w dniu premiery staje pod ogromnym znakiem zapytania. Skoro Pixel 9a jest już na rynku od roku i jego cena rynkowa zdążyła spaść poniżej oficjalnej kwoty startowej, płacenie pełnej ceny za bliźniaczy model 10a mija się z celem.
Jedynym argumentem za byłoby dłuższe o rok wsparcie aktualizacjami, ale przy różnicy kilkuset złotych w portfelu większość użytkowników wybierze tańszą i sprawdzoną dziewiątkę. Aby przesiadka na Pixela 10a miała sens, Google musiałoby nas zaskoczyć czymś, czego nie widać w tabelkach specyfikacji, na przykład znaczącym skokiem w czasie pracy na baterii dzięki nowszemu Androidowi lub jednak zastosowaniem procesora Tensor G5.
Bez tego Pixel 10a stanie się atrakcyjny dopiero za kilka miesięcy od debiutu, gdy jego cena spadnie do poziomu, który obecnie reprezentuje wciąż świetny Pixel 9a.







































