Europa szykuje bicz na Muska. "Koniec z cyfrowym rynsztokiem"
Europejskie organizacje ogłosiły w Davos start platformy W Social. Serwis stawia na weryfikację użytkowników i ma być odpowiedzią na chaos panujący w serwisie Elona Muska.

Transformacja Twittera pod rządami Elona Muska dla wielu obserwatorów stała się przykładem, jak nie zarządzać medium społecznościowym. Platforma, która miała być cyfrowym rynkiem idei, w ostatnich miesiącach coraz bardziej przypomina chaotyczny słup ogłoszeniowy z treściami niskiej jakości. Użytkownicy skarżą się na zalew botów i niechcianych materiałów dla dorosłych, które algorytm podsuwa bez ostrzeżenia.
Czarę goryczy przelały wybryki AI o nazwie Grok, który przed styczniową aktualizacją nie miał oporów przed generowaniem roznegliżowanych grafik przedstawiających osoby publiczne, w tym Andrzeja Śledzia. Kto widział, ten wie.
Ten systemowy bałagan i brak moderacji sprawiły, że coraz głośniej mówi się o konieczności cyfrowej emigracji. Plus frustracja użytkowników zbiegła się w czasie z działaniami europejskich regulatorów, którzy mają dość samowoli amerykańskiego giganta. Odpowiedzią na te problemy ma być zupełnie nowy projekt ze Starego Kontynentu, który stawia na bezpieczeństwo i weryfikację.
Konflikt na linii Bruksela-Dolina Krzemowa
Walka Unii Europejskiej z Elonem Muskiem weszła w nową, ostrą fazę. Po nałożeniu na platformę X kary w wysokości 120 milionów euro za naruszenie przepisów o transparentności relacje są lodowate.
Grupa ponad 50 europosłów wystosowała nawet list otwarty, w którym argumentują, że serwis przestał być neutralnym narzędziem komunikacji, a stał się tubą propagandową właściciela i miejscem przypominającym serwis z deepfake'ami.
W odpowiedzi na te zagrożenia europejskie organizacje ogłosiły start nowej platformy o nazwie W Social. Oficjalna zapowiedź nastąpiła podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos.
Projekt ma sensowne (w opozycji do króla-słońce Elona Muska) zaplecze merytoryczne, ponieważ na jego czele stoi Anna Zeiter, wieloletnia szefowa prywatności w eBay. W radzie doradczej znaleźli się między innymi Philipp Rösler, były wicekanclerz Niemiec, oraz Ingmar Rentzhog, twórca platformy klimatycznej We don't have Time, który objął funkcję przewodniczącego rady.
Weryfikacja tożsamości i polityczne tło
Głównym założeniem serwisu jest walka z systemową dezinformacją, która według Zeiter podważa zaufanie publiczne. Remedium ma być obowiązkowa weryfikacja tożsamości każdego użytkownika oraz przechowywanie danych wyłącznie na terenie Europy. I to się nie spodoba większości internautów.
Formalnie W funkcjonuje jako spółka zależna szwedzkiego We don’t have Time, jednak zespół rozsiano po całym kontynencie. Johan Sundstrand kieruje działem handlowym z Londynu, sekcja techniczna pracuje w Ukrainie, a wkrótce mają powstać biura w Berlinie i Paryżu. O Polsce ani słowa. Zeiter pozostaje w Zurychu - po zdanym egzaminie czeka już tylko na oficjalne przyznanie szwajcarskiego obywatelstwa. Nazwa W nawiązuje do słów We (My), Values (Wartości) i dziennikarskiego standardu 5 W (Who, What, Where, When, Why).
Start platformy odbywa się w nieciekawym kontekście geopolitycznym: napięcia między USA a Europą rosną, a prezydent Donald Trump ogłosił nowe cła na kraje europejskie w odwecie za sprzeciw wobec jego planów dotyczących Grenlandii.
Czy W Social ma szansę z gigantem?
Na start: trzeba zachować ogromny dystans do medialnego szumu. Choć szerzej o projekcie wspomniał reporter Washington Post, Ishaan Tharoor, udostępniając kadr z wideo promocyjnego pokazanego w Davos, a o sprawie piszą Cybernews i Bilanz, w sieci panuje praktycznie cisza.
Oficjalny post Anny Zeiter na LinkedIn ogłaszający start europejskiego giganta zebrał zaledwie nieco ponad 700 reakcji i 30 udostępnień. To mikroskopijna skala jak na projekt, który ma rzucić wyzwanie imperium Muska.
Wygląda na to, że W jest na razie inicjatywą skierowaną do wąskiego grona polityków i biznesmenów bywających w Davos, a nie alternatywą dla masowego użytkownika. Chociaż - na szczęście - nikt nie jest skazany na jedną platformę, a rynek nie znosi próżni. Jeśli nowy twór okaże się zbyt niszowy lub biurokratyczny, użytkownicy mają do wyboru działające już alternatywy jak Threads, Bluesky czy Mastodon.







































