REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Nauka
  3. Ekologia

Od dziś w PKP obowiązują dynamiczne ceny biletów. Podróże koleją naprawdę zaczęły się opłacać

Od dziś PKP wprowadza dynamiczne ceny biletów. Dzięki temu kupowanie wejściówki do pociągu przypomina transakcje znane z branży lotniczej czy autobusowej. Zmiana jest naprawdę korzystna dla pasażerów, sugerując się pierwszymi obserwacjami.

Dynamiczne ceny biletów w pociągach PKP Intercity. Jest taniej
REKLAMA

Chcemy uniknąć drogich biletów w prawie pustych pociągach - wyjaśniał przyczyny zmiany Tomasz Gontarz, członek zarządu PKP Intercity. Dynamiczne ceny biletów obowiązują od dziś, 5 maja, więc z nadziejami, ale i jednocześnie obawami z samego rana zabrałem się za spontaniczne planowanie podróży.

REKLAMA

Z nadziejami, bo zapowiedzi były naprawdę obiecujące. PKP wskazywało, że np. najtańszy bilet w promocji na trasie z Warszawy do Krakowa ma kosztować 19 zł, podczas gdy w zwykłej cenie miejscówka wyceniona jest na 68-73 zł. Spory upust.

Z obawami, bo dynamiczne ceny dotyczą tych połączeń, gdzie liczba sprzedanych biletów jest mała. Ostatnio podróżowałem głównie na popularnych szlakach, łączących duże miasta, więc martwiłem się, że z promocji nie skorzystam.

Dynamiczne ceny biletów w PKP: jest naprawdę tanio!

Na dzień dobry sprawdzam, ile kosztuje bilet z Łodzi do Wrocławia w najbliższy poniedziałek. Poranne połączenie kosztuje 27 zł w drugiej klasie i 24 zł w pierwszej. Dla porównania, kilka tygodni temu za przejazd w pierwszej klasie płaciłem 81 zł. Różnica jest więc naprawdę spora.

Zresztą widać to przy innym połączeniu, trochę późniejszym:

Sprawdzam inne połączenie, tym razem do Gdańska. I jeśli jestem gotowy wyjechać rano, podróż kosztować będzie mnie 24 zł. Bazowa cena – 66 zł.

Tyle samo, ale już w pierwszej klasie, zapłacę za dojazd do Krakowa. Cena w drugiej jest o pięć złotych tańsza. To naprawdę śmiesznie mało!

Za 19 zł jeszcze dziś mogę pojechać do Poznania. PKP zapowiadało, że na ulgę załapać się będzie można nawet w tym samym dniu i faktycznie tak jest.

Wpisywałem stacje docelowe chybił-trafił, daty w miarę bliskie. Ewidentnie widać, że tańsze bilety dotyczą porannych i wieczornych podróży. Na tym to jednak miało właśnie polegać - tam, gdzie popularność jest mniejsza, ceny spadają.

Wygląda na to, że PKP pozwoli sporo oszczędzić

REKLAMA

Polskiej kolei mogliśmy wiele zarzucić przez lata, ale ta zmiana może sprawić, że więcej osób jednak przesiądzie się do pociągów, bo to się naprawdę opłaca. Moim zdaniem pociągi są dużo wygodniejsze od autobusów, ale często przegrywały w starciu cenowym z prywatnymi przewoźnikami, którzy dynamiczne ceny wprowadzili już dawno temu.

Oczywiście im większa popularność, tym większe prawdopodobieństwo, że zmaleje liczba atrakcyjnych ofert. Ale pierwsze buszowanie po nowym cenniku pokazuje, że jest szansa na "trafienie" taniego biletu.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA