Tech  /  Lokowanie produktu

Sharp IG-GC2EU to przenośny oczyszczacz powietrza, który mieści się do uchwytu na kubek w samochodzie

Picture of the author

Oczyszczacz powietrza kojarzy się ze sporym urządzeniem wymagającym do działania gniazda sieciowego. Sharp stawia ten obraz na głowie, oferując sprzęt przenośny i poręczny, z gabarytami zbliżonymi do kubka termicznego. Czy oczyszczacz powietrza taki jak Sharp IG-GC2EU na prawo działać?

W zeszłym roku sprawiłem sobie porządny odświeżacz powietrza z myślą o sypialni. Dzięki niemu budzę się bez wysuszonych przegród nosa i bez zaschniętego gardła, dostając do tego oczyszczone i nawilżone powietrze. Można powiedzieć, że jestem zwolennikiem tego typu urządzeń, ale umiarkowanym - trzymam zdrowy dystans do relacji o medycznych, cudotwórczych wręcz właściwościach oczyszczaczy. Dlatego gdy trafił do mnie testowy Sharp IG-GC2EU, nie spodziewałem się zbyt wiele. Oczyszczacz wielkości kubka termicznego? Dobre sobie.

Sharp IG-GC2EU to urządzenie mobilne, które oczyszcza i jonizuje powietrze. Co to właściwie oznacza?

Oszczędzę wam marketingowej propagandy na temat jonizacji powietrza, porównywanej do świeżości godnej amazońskiego wodospadu. Jonizacja powietrza polega na uwalnianiu do otoczenia ujemnych jonów, które polują na jony dodatnie. Jony dodatnie są z kolei powiązane z pyłkami, kurzami, roztoczami i innymi zanieczyszczeniami w powietrzu. Dzięki jonom ujemnym takie niepożądane drobiny osiadają na powierzchni, przestając tym samym krążyć wokół użytkownika.

Tutaj dochodzimy do fundamentalnej, zbyt rzadko poruszanej kwestii. Takie pyłki i kurze nie zostają permanentnie usunięte. Chociaż oczyszczacz zapewnia silniejszą cyrkulację powietrza, nie wszystkie nieczystości trafiają do jego otworów i na jego filtry. Większość zjonizowanych drobin osiada na powierzchniach. Co za tym idzie, z procesem jonizowania powinien być powiązany proces regularnego czyszczenia - ściereczką, chusteczką czy czymkolwiek innym. Ot, klasyczne wycieranie kurzy. Tylko w ten sposób usuwamy z otoczenia pyłki i kurze na dobre. W przeciwnym razie po prostu znowu zaczynają krążyć w powietrzu.

Jonizacja ma ponadto powodować uczucie świeżości, działając podobnie jak nawilżanie powietrza. Tutaj ogromną rolę odgrywa jednak efekt placebo, powiązany z chłodnym nawiewem. Jeśli miałbym wskazać na realne zwiększenie poczucia świeżości powietrza, to zachodzi po jonizowaniu trwającym minimum kilka, a najlepiej kilkanaście godzin. Włączenie jonizatora na kilka czy kilkadziesiąt minut nie zmienia w obszarze świeżości zupełnie niczego. Przynajmniej w moim mieszkaniu.

W przypadku testowanego modelu Sharp IG-GC2EU, oczyszczacz dokonuje jonizacji metodą plazmową, wykorzystując opatentowane rozwiązanie Plasmacluster, działające przy wykorzystaniu modułu High Density 25000 – dokładnie tak samo jak w klasycznych, stacjonarnych oczyszczaczach Sharpa. Zgaduję, że to właśnie ten element w zasadniczy sposób wpływa na cenę testowanego oczyszczacza przenośnego, która znacząco odbiega od ceny kubka termicznego. Mówimy bowiem o kwocie wynoszącej 599 złotych. Dzięki technologii Plasmacluster jony ujemne otrzymują przeciwwagę jonami dodatnimi, co ma wpływać na rześkość powietrza, przy jednoczesnym wytrącaniu pyłków, kurz oraz innych drobin.

Co potrafi przenośny oczyszczacz powietrza, który zmieści się w plecaku, torebce czy kieszeni kurtki?

Sharp IG-GC2EU został wyposażony w dwa filtry PM10. Tego typu filtry eliminują zanieczyszczenia o średnicy 10 mikrometrów lub większej. Mówimy tutaj głównie o szkodliwym pyle zawieszonym, wypełnionym rakotwórczymi metalami ciężkimi. Takie zanieczyszczenia są charakterystyczne dla wielkich miast oraz terenów przemysłowych. Do tego dochodzi większość roślinnych pyłków powodujących alergie. Niestety, ze względu na niesamowicie małe gabaryty sprzętu, zabrakło w nim filtru PM2,5, stanowiącego fundament większych oczyszczaczy stacjonarnych. Bez filtru PM2,5 nie można stwierdzić, że urządzenie zapewnia ochronę przed smogiem.

Testowany oczyszczacz jest niezwykle mały. Co oczywiste, mniejszy jest również zasięg jego działania. Sharp IG-GC2EU efektywnie działa na przestrzeni do 3,6 metra kwadratowego. To mała powierzchnia, nawet jak na współczesne standardy budowlane. Zadaniem IG-GC2EU nie jest jednak walka z pyłem i kurzem w całym pomieszczeniu (lub całym domu), a punktowe działanie na określonym obszarze, np. w szafie, przy biurku czy w samochodzie. Zwłaszcza w tym ostatnim przypadku Sharp rozwija skrzydła, o czym niebawem.

Poza walką z pyłem i jonizacją powietrza, Sharp IG-GC2EU potrafi eliminować przykre zapachy, co testuję w praktyce kilka akapitów dalej. Niektórzy zwracają także uwagę na powiązany z jonizacją efekt obniżenia elektryczności statycznej w powietrzu, co może być przydatne za biurkiem czy w samochodzie. Jestem jednak jedną z tych osób, którą bardzo sporadycznie coś kopie i która jest przyzwyczajona do pracy wokół mnóstwa sprzętu elektronicznego. Dlatego wspominam o takiej zalecie, lecz sam nie mogę w tym obszarze napisać niczego więcej.

Natomiast producent wyjaśnia, że elektrostatyka to więcej niż tylko uczucie kopania. Pod wpływem naładowania elektrycznego drobiny kurzu się przyciągają, gromadząc się w skupiska. Gdy elektryczność statyczna jest wysoka, bakterie i wirusy przylegają do kurzu, a także innych drobin oraz ścian, co automatycznie podnosi poziom zanieczyszczenia pomieszczenia. Być może po długookresowym użytkowania zaobserwuję różnice zarówno w samochodzie jak w obszarze działania urządzenia w domu.

Jakie to poręczne i lekkie, jakie to ciche.

Sharp IG-GC2EU jest zasilany klasycznym przewodem USB, jak kablowa myszka do komputera czy klawiatura. Wystarczy podłączyć taki zasilacz do gniazda USB w laptopie i gotowe - działa. IG-GC2EU poradzi sobie także po połączeniu z powerbankiem, monitorem wyposażonym w gniazdo zasilające, a nawet konsolą do gier. W pudełku znajduje się również ładowarka samochodowa, dzięki której Sharpa podłączymy we własnym pojeździe, wygodnie osadzając sprzęt w uchwycie na kubek.

Przenośny oczyszczacz działa w trzech trybach o różnym stopniu mocy. Tylko w tym ostatnim - najbardziej wydajnym - praca urządzenia jest słyszalna. Dwa pozostałe tryby generują w zasadzie niesłyszalny szum, nawet w odległości metra od użytkownika. W momencie pisania tego zdania wybija u mnie północ. Domownicy śpią, sprzęty elektroniczne są wyłączone, na osiedlu panuje względna cisza. Jestem tylko ja i dźwięk stukania w klawiaturę. Oczyszczacza nie jestem w stanie usłyszeć.

Masa IG-GC2EU to zaledwie 270 gramów. Co za tym idzie, kiedy chcemy przenieść oczyszczacz w inne miejsce, nawet nie poczujemy go w plecaku czy torbie. Jednocześnie urządzenie jest na tyle dobrze wyważone, że nie przewraca się, stoi stabilnie, a do tego całkiem nieźle wygląda. Z kolei dzięki podświetleniu LED na górnym panelu zawsze wiemy, z którego korzystamy trybu i jaką otrzymujemy gęstość jonów (7000, 25000 lub 75000 cm3).

Sharp IG-GC2EU jako rozwiązanie do samochodu.

Pozwolę sobie przejść od razu do sedna: w moim samochodzie śmierdzi psem. Kilka dni w tygodniu biorę pod opiekę najcudowniejszą psinę na świecie, wliczając w to najpierw odbiór, potem odwóz czworonoga. Trochę jak opieka nad dzieckiem po rozwodzie. Niestety, suczka zostawia po sobie wiele pamiątek: sierść, ślady na szybach a także nieprzyjemny zapach. Ten bywa szczególnie uciążliwy po spacerach w deszczu (którego ostatnio u nas pod dostatkiem) lub po wizycie nad stawem. Sprawdziłem więc, czy Sharp IG-GC2EU znajdzie na to jakieś rozwiązanie.

Oczyszczacz powietrza rozprawił się z niepożądanym zapachem. Nie był to jednak proces natychmiastowy. Podczas 30-minutowej przejażdżki z włączonym oczyszczaczem nie poczułem w zasadzie żadnej zapachowej zmiany na plus. Gdy jednak zostawiłem włączony oczyszczacz na noc, podłączając go do powerbanka, na następny dzień po psim smrodku niemal nie było śladu. Ktoś może napisać, że podobny efekt uzyskałbym po prostu wietrząc pojazd, ale nie jest to prawda. Po pewnym czasie przykry psi zapach wręcz wdziera się w samochód. Po 24 godzinach z włączonym oczyszczaczem udało się go wyeliminować w odczuwalnie wyższym stopniu.

To samo zastosowanie można przełożyć na szafę z ubraniami. Sharp IG-GC2EU wyciągnie intensywny zapach smażonej wątróbki z cebulką z koszuli, a także usunie papierosowy fetor z marynarki. Jak pisałem wcześniej, nie jest to proces natychmiastowy. Sprzęt musi działać kilka-kilkanaście godzin, dlatego najlepiej pozostawić go włączonym przez całą noc. Poza tym nie ma się co oszukiwać - żaden oczyszczacz nie zastąpi starego, dobrego prania. Przykry zapach potu można silnie zminimalizować, ale co proszek i woda, to proszek i woda.

Nieoczywistym walorem modelu Sharp IG-GC2EU jest przyjemny chłodek, w sam raz na zbliżające się lato.

Drobny detal, a cieszy. Sharp IG-GC2EU posiada regulowaną pokrywę, dzięki której zwiększamy bądź zmniejszamy siłę nawiewu. Powietrze dostaje się do urządzenia przez żeberka w dolnej części konstrukcji, następnie zostaje przepuszczone przez filtry oraz jonizator, aby znaleźć ujście górą. Gdy pokrywa jest maksymalnie otwarta (kąt 55 stopni), malutki oczyszczacz potrafi nieźle mnie wychłodzić. Z temperaturą za oknem sięgającą ponad 20 stopni, pracując przy biurku dostaję gęsiej skórki.

Chłodek nie jest przy tym tak bezpośredni ani inwazyjny jak ten z klasycznego wentylatora biurkowego. Zamiast tego nawiew jest bardziej rozproszony, bliżej mu do nagłego obniżenia temperatury niż do wiatru wiejącego bezpośrednio w naszym kierunku. Oczyszczacz nie wydaje przy tym żadnego hałasu, za wyjątkiem pracy na najwyższym, trzecim poziomie. Dlatego nie mogę się doczekać, aby sprawdzić chłodzące działanie gadżetu, gdy do Polski zawitają już naprawdę upalne letnie dni.

Przenośny oczyszczacz powietrza a kwestia alergii.

Filtr kategorii PM10 powinien chronić przed większością roślinnych pyłków znajdujących się w powietrzu. Z drugiej strony zakres działania takiego przenośnego oczyszczacza jest zbyt mały, aby skutecznie bronić przed pyłkami całego mieszkania czy nawet jednego pomieszczenia. Tutaj klasyczny oczyszczacz o tradycyjnych gabarytach będzie niezastąpiony. Co nie oznacza, że Sharp IG-GC2EU nie może przyczynić się do walki z alergią.

Męczy mnie alergia na pyłki traw. Mamy końcówkę maja, a więc okres, w którym trawy bardzo mocno dają o sobie znać. Rok temu moja reakcja alergiczna była tak silna, że poza obfitym katarem miałem objawy iście chorobowe - podwyższona temperatura, delikatny obrzęk gardła, fatalne samopoczucie i tak dalej. W tym roku korzystam ze stacjonarnego oczyszczacza i na ten moment wciąż mnie nie rozłożyło. Delikatny katar czasem dopada mnie na zewnątrz, ale to tyle. Z tej perspektywy przenośny oczyszczacz może być dobrym uzupełnieniem oczyszczacza klasycznego. Zabieramy go do samochodu i w ten sposób kontynuujemy walkę z pyłkami.

Niestety, nie jestem w stanie rzetelnie powiedzieć, czy komplet dwóch oczyszczaczy faktycznie rozprawia się z pyłkami traw. Jest mi odczuwalnie lepiej niż roku temu, ale mamy tak ponury i zimny maj, że równie dobrze może to być efekt regularnych opadów. Jakościowa różnica jest jednak odczuwalna i jeśli chociaż w części przyczyniły się do niej oczyszczacze, to nie zamierzam z nich rezygnować, przynajmniej w okresie pylenia traw.

Sharp IG-GC2EU - ciekawie mieć, trudniej kupić

Przenośny oczyszczacz Sharpa wpisuje się w moją autorską kategorię sprzętów: bardzo dobrze mieć, trudniej kupić. Z ceną na poziomie 599 zł, IG-GC2EU to trudna decyzja zakupowa. Zwłaszcza biorąc pod uwagę małe gabaryty urządzenia, przez które łatwo powątpiewać w jego skuteczne działanie. Sam zapewne podchodziłbym do takiego oczyszczacza sceptycznie, gdyby nie fakt, że mogłem przetestować go we własnym otoczeniu przez kilka długich tygodni. Testy sprawiły, że zmieniłem swoje podejście. Co nie zmienia faktu, że bardzo bym się ucieszył, gdybym w tej cenie sprzęt dostał funkcję nawilżania powietrza oraz filtr PM2,5. Rozumiem jednak ograniczenia wynikające z miniaturyzacji.

Przenośny oczyszczacz migruje u nas między samochodem, szafami na ubrania oraz prowizorycznym home office. Gdy piszę bądź składam coś za domowym biurkiem, Sharp IG-GC2EU ląduje przy laptopie. Lubię delikatny szum na trzecim poziomie mocy jonizatora (bardzo mnie uspokaja) i lubię się nim schładzać. Przenośny sprzęt nie wyautował mojego stacjonarnego oczyszczacza w sypialni, ale nie takie jest przecież jego zadanie. To gadżet do samochodu czy do szafy, przeznaczony dla tych, którzy już wcześniej przekonali się do domowego oczyszczacza powietrza i chcą rozszerzyć jego możliwości.

Materiał powstał we współpracy z firmą Vestel