Sprzęt  / Felieton

Nie wiem, co mnie bardziej boli. Ręka, serce czy portfel. Biorę 12 Pro Max

222 interakcji
dołącz do dyskusji

Ależ mnie Apple wkurzył w tym roku. Najbardziej kusił mnie iPhone 12 mini. Tuż przed premierą planowałem kupić 12 Pro. Teraz już wiem, że zamawiam 12 Pro Max. 

Ach, iPhone 12 mini

Czy wiesz, że iPhone 12 mini jest mniejszy od iPhone’a 6? Ja nie wiedziałem. 

Super jest ten nowy iPhone 12 mini. Nie jest tani, ale też nie jest przesadnie drogi. Kosztuje w zasadzie tyle, ile można było się spodziewać po iPhonie z OLED-em. Ma dwa dobre aparaty foto i strzela fotki lepsze niż poprzednik. Jestem przekonany, że to będzie hit sprzedażowy, bo jest bardzo wiele osób, które fizycznie cierpiały korzystając z dużych smartfonów.

Androidowa konkurencja olała ten segment. Jeszcze do niedawna na polu walki było Sony ze swoją serią Compact. No ale to Sony - firma, która na rynku smartfonów nie wyznacza trendów, nie kreuje mody, nie dociera skutecznie do odbiorców.

Nie to co Apple. iPhone 12 mini w zasadzie nie ma realnej konkurencji. Producenci Androidów będą musieli się teraz zastanowić, czy chcą wypuszczać odpowiedź na mini, czy wolą dalej udawać, że ludziom rosną z roku na rok większe dłonie. Spoiler alert: nie rosną.

Ach, iPhone 12 Pro

12 mini kusił mnie i to bardzo. Jednak doszedłem do wniosku, że to, co zostanie mi po takim iPhonie, to wyłącznie zdjęcia i filmy. Jednych jak i drugich robię sporo. Rejestruję ważne rodzinne chwile. Montuję filmy z weekendowych wyjazdów, urlopów, wszelkich urodzin, świąt, itd. 

Rodzina niby najbardziej ceni sentymentalną wartość tych materiałów. Jednak wszyscy zauważają, że poziom tych naszych rodzinnych filmów rośnie, że robię coraz lepsze ujęcia, wprowadzam kreatywne wykorzystanie gimbala i z telefonu na telefon robię lepsze materiały przy słabym świetle.

Dla mnie to też ważne, żeby mieć poczucie pewności, iż przy wymagających warunkach nagram materiał, z którego będę później zadowolony przez lata. Dlatego jeszcze tydzień temu byłem niemal pewny, że kupię iPhone’a 12 Pro.

12 Pro to rozsądny rozmiar. Rewelacyjny aparat. Wszystko naj. A nie czekaj…

No i wykrakałem. iPhone 12 Pro Max

W tekście sprzed tygodnia rzuciłem na odchodne:

Biorę iPhone’a 12 Pro lub iPhone’a 12 Pro Max, jeśli ten drugi jakimś cudem będzie miał zauważalnie lepsze aparaty. Trzymam kciuki za to, żeby tak nie było. Oby mały Pro miał ten sam aparat, co większy model. Tak jak to było do tej pory.

I wykrakałem.

Nowy szerokokątny aparat fotograficzny z przysłoną f/1,6 dysponuje sensorem większym o 47 procent (pojedynczy piksel wielkości 1,7μm), co daje o 87 proc. lepszą wydajność w kiepskich warunkach oświetleniowych. Co więcej, zastosowano tu nowy system stabilizacji matrycy. Nie zabrakło także teleobiektywu, który jednak ma ekwiwalent ogniskowej 65 mm przy jasności f/2.2, co daje 2,5-krotny zoom optyczny i przekłada się na bardziej naturalne zdjęcia portretowe - wyjaśnia Krzysiek Basel w tekście „iPhone 12 Pro Max rozjedzie fotograficznie iPhone'a 12 Pro”.

No i rozjedzie. Większe piksele to więcej informacji, to lepsze zdjęcia, to przełom w nagrywaniu filmów i robieniu zdjęć przy słabym oświetleniu. 

Pobawiłem się trochę porównywarką telefonów na stronie Apple’a i sprawa wygląda następująco:

Pro Max oczywiście jest większy niż mój obecny XR. Jednak nie o tyle, żeby nie rozważać przesiadki. 

Dla mnie kluczowa jest szerokość, bo to decyduje o tym, czy telefon można łatwo objąć dłonią i pewnie go trzymać. XR ma 75,7 mm. 12 Pro Max ma 78,1 mm. Raptem 2,4 mm różnicy. Przeboleję.

Ból serca już był, gdy porzucałem iPhone’a 12 mini. Ból ręki będzie, jak 12 Pro Max przyjedzie. Został mi jeszcze ból portfela - 12 Pro Max 128 GB kosztuje 5699 zł. Za wersje 256 i 512 GB trzeba zapłacić odpowiednio 6199 zł i 7199 zł. 

Zamówienia od 6 listopada 2020 r.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst