Sprzęt  / Lokowanie produktu

Miele Triflex HX1 Pro to odkurzacz bezprzewodowy, który starczy na lata

Odkurzacze bezprzewodowe stają się coraz popularniejsze, ale zdecydowana większość tego typu urządzeń praktycznie się od siebie nie różni. Wyjątkiem od tej reguły jest Miele Triflex HX1 Pro, który jest elastyczny praktycznie pod każdym względem.

Co to w ogóle oznacza? Już tłumaczę. Pierwszym wyróżnikiem testowanego przeze mnie urządzenia jest jednostka, w skład której wchodzi też silnik o nazwie PowerUnit, który może być użytkowany aż na trzy różne sposoby.

Właśnie na tym polega elastyczna koncepcja Miele Triflex HX1 Pro.

W pierwszym, domyślnym trybie PowerUnit znajduje się na dole urządzenia. To idealny tryb do większych mieszkań i domów, gdy konieczne jest wyczyszczenie dużej powierzchni za jednym razem. Wówczas obciążenie nadgarstka jest znacznie mniejsze niż w przypadku klasycznych konstrukcji i jest to bardzo ważne, bo nadgarstki mocno obciążamy podczas pracy biurowej. Dodatkowe nadwyrężanie ich podczas sprzątania, zwłaszcza długotrwałego, nie jest potrzebne.

Umieszczenie silnika na dole przydaje się także, gdy sprzątanie jest często przerywane z powodu stojących na podłodze mebli lub porozrzucanych przedmiotów, np. zabawek. Wówczas odkurzacz można postawić w dowolnym miejscu. Nie trzeba opierać go o meble lub ścianę.

Możemy też umieścić PowerUnit na górze odkurzacza, żeby wygodniej czyścić sufit, mniejsze powierzchnie oraz sięgać do przestrzeni między meblami. Z tej konfiguracji urządzenie można też zmienić w odkurzacz ręczny, który nada się idealnie do czyszczenia małych powierzchni, takich jak stoły, półki, fotele, czy kanapy.

Do tego kompaktowego urządzenia można podłączać oczywiście dodatkowe akcesoria - elektroszczotkę do czyszczenia schodów lub rurę ssącą z wybraną końcówką do usuwania pajęczyn na ścianach.

Odkurzacz Miele ma wyjmowany akumulator.

Pod tym względem inne odkurzacze bardzo przypominają współczesne smartfony i komputery wyposażone w akumulatory, których nie da się wyjąć z urządzenia. W Miele Triflex HX1 Pro wygląda to zupełnie inaczej.

Akumulator można wyjąć, przez co braki energii można uzupełniać zarówno, gdy ten znajduje się w urządzeniu, jak też poza nim. Nic nie stoi na przeszkodzie, by do odkurzacza dokupić drugi akumulator i ładować je zamiennie. W ten sposób można dwukrotnie wydłużyć czas pracy, który wynosi od 17 minut na poziomie maksymalnym z elektroszczotką, do 60 minut na poziomie minimalnym, w trybie PowerUnit Solo bez elektroszczotki.

Możliwość wymiany akumulatora sprawia też, że łatwo możemy wymienić najbardziej podatny na awarię element urządzenia. Jeżeli za jakiś czas ogniwa odmówią nam posłuszeństwa, będziemy mogli kupić nowe zamiast bawić się w serwisowanie sprzętu lub, nie daj Boże, wymienianie go na nowy.

To rozwiązanie praktycznie i ekologiczne. Nie martwcie się jednak, że stanie to się szybko, ponieważ producent akumulatora, firma Varta, uważa, że po 5 latach pracy (400 cykli pracy na średnim cyklu mocy) powinien mieć 80 proc. swojej deklarowanej pojemności. U mnie ten czas byłby krótszy, ponieważ odkurzam średnio co trzy dni, zawsze na najwyższym trybie. Żeby nie sprzątać za długo.

Odkurzacz Miele Triflex HX1 Pro ma też ciekawe akcesoria.

Pierwszy z nich to pojemnik na nieczystości, który jest wyposażony w trójstopniowy system filtracji. Działa ona tak, że powietrze z zanieczyszczeniami dociera do przezroczystego pojemnika na kurz i jest filtrowane przez filtr wstępny. Dzięki technologii Vortex duże zanieczyszczenia oddzielane są od drobnego pyłu. Większe zanieczyszczenia opadają na dno pojemnika, a drobny kurz osadza się na wewnętrznym filtrze drobnego pyłu. Następnie powietrze przechodzi przez filtr wylotowy i wraca z powrotem do pomieszczenia.

Dodatkowo warto wspomnieć o tym, że testowany sprzęt ma też trwały, czyli niewymagający wymiany filtr HEPA Lifetime, który jest szczególnie zalecany w przypadku alergików i osiąga wydajność filtrowania na poziomie 99,999 proc.

Po takim oczyszczeniu powietrze wypada na zewnątrz, zaś nieczystości trafiają do pojemnika, który też ma ciekawą budowę. Wystarczy lekki obrót, by go otworzyć. Jego wieko otwiera się w dół, dzięki czemu zanieczyszczenia wpadają bezpośrednio do kosza, przez co nie mamy żadnego kontaktu z kurzem.

Na pojemniku znajduje się też znak Max. po przekroczeniu którego trzeba go opróżnić. Pojemnik mieści maksymalnie 0,5 litra brudu. Jego czyszczenie również jest łatwe, można to zrobić za pomocą wody i łagodnego środka yczyszczącego. Należy też raz na miesiąc czyścić filtry, żeby wydajność ssania nie spadła, dokładnie tak, jak w każdym innym sprzęcie tego typu.

Ciekawie prezentuje się też elektroszczotka Multi Floor XXL z oświetleniem LED, którą można stosować zarówno na twardych podłogach, jak też na dywanach. Obracająca się szczotka przeczesuje doskonale włosie dywanów, usuwając drobiny kurzu i podnosi nieczystości z twardych podłóg. Dzięki oświetleniu dostrzeżemy nawet najmniejszy paproch.

Co ważne, szczotka sama rozpozna, kiedy jest na trudniejszym podłożu, takim jak dywan, i zwiększy moc, by lepiej go sprzątać. Miele chwali się, że to najszersza szczotka na rynku (28 cm), a więc skraca czas potrzebny na odkurzenie mieszkania. Przyjemnym dodatkiem jest też zdejmowany wałek ułatwiający czyszczenie oraz wspomniana wcześniej możliwość zaparkowania urządzenia, którą umożliwia właśnie elektroszczotka.

No dobra, ale jak to w ogóle sprząta? Czy warto to kupić?

Zostawiłem tę część na koniec, bo jest najnudniejsza. Otóż Miele Triflex HX1 Pro działa perfekcyjnie. Jest to urządzenie lekkie, łatwe w obsłudze i bez problemu radzi sobie z wciąganiem wszelkich nieczystości zarówno z podłóg, jak też dywanów, również tych z długim włosiem. Naprawdę chciałbym się do czegoś przyczepić, ale niespecjalnie mam do czego. Jednak czego mogliśmy się spodziewać po niemieckim odkurzaczu za 2999 zł? No właśnie.

I tutaj dochodzimy do sedna. Miele Triflex HX1 Pro z całą pewnością nie jest tanim urządzeniem i to cena sprawia, że może nie być przeznaczony dla każdego. Przeciętny zjadacz chleba zapewne wybierze tańszy model, który będzie gorszy i… nie ma w tym nic złego, bo każdy produkt jest przeznaczony dla konkretnej grupy docelowej.

Jeżeli więc cenicie jakość i trwałość kupowanych sprzętów, Miele Triflex HX1 Pro będzie świetnym wyborem. Jakość Made in Germany robi swoje.

Tekst powstał we współpracy z marką Miele.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst