Samsung Galaxy Fold może się wstydzić. Huawei Mate X to pod każdym względem lepszy składany smartfon
Właśnie skończyła się konferencja Huaweia, więc piszę te słowa na gorąco: jestem oczarowany smartfonem Huawei Mate X. Chińczycy pokazali klasę. Pokazali przemyślane rozwiązania. Pokazali Samsungowi, że jego Galaxy Fold to źle zaprojektowane i nieprzemyślane urządzenie.
Gdy firma Royole FlexPai pokazała swój składany smartfon, to zaśmiałem się na głos. Gdy Samsung pierwszy raz pokazał swój składany smartfon, to pukałem się w głowę. Gdy Samsung pokazał go po raz drugi, ponownie zastanawiałem się, gdzie podziały się sens i logika.
Teraz, gdy Huawei zaprezentował światu smartfona Mate X, przecieram oczy z niedowierzania. To rozwiązanie ma sens. To rozwiązanie jest wygodne. Tak powinna wyglądać naturalna ewolucja smartfonów. Tak, jak zrobili to Chińczycy z Huaweia, a nie Koreańczycy z Samsunga.
Oto Huawei Mate X
Huawei Mate X na dobrą sprawę ma jeden ekran i w zależności od tego, w jakiej pozycji go trzymamy, do dyspozycji mamy inną przekątną i możemy korzystać z innych funkcji.
Korzystając z telefonu w tradycyjny sposób przed oczami mamy ekran o przekątnej 6,6” i rozdzielczości 2480 na 1148 pikseli, który pozbawiony jest ramek, wysepek i notchy.
Odwracając smartfon tyłem do przodu możemy korzystać z ekranu 6,38” (2480x892). Wyświetlacz z tej strony jest mniejszy, ponieważ część obudowy skrywa kamery i inne podzespoły.
Po rozłożeniu Mate’a X do dyspozycji mamy olbrzymi 8” ekran o rozdzielczości 2480 na 2200 pikseli.
Huawei Mate X nokautuje Samsunga Galaxy Fold
Gdy porównamy składany smartfon Huaweia do pomysłu Samsunga, to… w zasadzie nie ma czego porównywać. Chińczycy wszystko zrobili lepiej.
Ekran w trybie smartfona jest wielki, nie ma ramek i pozwala na normalne korzystanie z urządzenia. Tymczasem Samsung z przodu wcisnął malutki ekranik, który w 2019 roku wygląda jak żart - ramki są gargantuicznych rozmiarów.
Po rozłożeniu urządzenia do trybu tabletu Chińczycy nadal prowadzą - Mate X oferuje wielki 8-calowy ekran bez wcięcia, notcha i wysepki. A Samsung ma olbrzymie wycięcie w rogu 7,2-calowego ekranu. Nie wygląda ono dobrze.
Huawei pochwalił się zawiasem. Spokojnie, nadal czytasz Spider’s Web, a twoja przeglądarka nie przeniosła cię przez przypadek na stronę Castoramy. Tak, mówimy o zawiasie. Mate X ma zawias, który Huawei nazwał Falcon Wing Design i swoim działaniem przypomina sposób, w jaki składają się skrzydła sokoła. Efekt jest piorunujący. Podczas prezentacji urządzenie otwierano i zamykano z łatwością, a po zamknięciu nie pozostawał żaden otwór ani przerwa między dwoma częściami smartfona.
Mate X jest też bardzo cieniutki i - jak zapewniano ze sceny - bardzo lekki. Korzystanie z niego ma być wygodniejsze niż korzystanie z tradycyjnego tabletu. Huaweiowi udało się to osiągnąć przez przesunięcie części podzespołów urządzenia do jednego boku. W ten sposób powstało zgrubienie, które mieści m.in. kamery, ale też jest miejscem, w którym ergonomicznie można trzymać tablet. Tak, tak… podobnie swoje tablety robi Lenovo. Te jednak się nie składają do formy smartfona, a Mate X to potrafi.
Mate X obsługuje 5G, potrafi mieścić dwie karty SIM lub jedną kartę SIM i jedną kartę pamięci. W obudowie upakowano dwa akumulatory o łącznej pojemności 4500 mAh. To dużo jak na smartfon, ale mało jak na tablet. Dlatego Huawei usprawnił szybkie ładowanie (55 W), które ma deklasować konkurencję.
Ile kosztuje Huawei Mate X?
Mam nadzieję, że czytasz ten tekst na siedząco. Jeśli nie, to usiądź albo chwyć się czegoś. Huawei Mate X będzie kosztował 2299 euro (z niemieckim VAT-em) za wersję z 8 GB RAM-u i 512 GB pamięci. Sprzęt trafi na rynek w połowie 2019 roku.
Ile to jest 2299 euro na nasze? Jest to jakieś 10 tys. zł.
Na szczęście Huawei zaprojektował specjalne etui, które będzie chroniło ten absurdalnie drogi sprzęt mobilny. Mam nadzieję, że dla kogoś, kto wyda tyle pieniędzy na smartfono-tablet będzie to jakimś pocieszeniem.