Gry  / News

Project xCloud to nowa usługa Microsoftu, dzięki której odpalisz Halo i Forzę na smartfonie

W obozie Xboksa idzie nowe. Microsoft zapowiedział światu Project xCloud - usługę strumieniowania gier z rodziny konsol Xbox One na komputery, laptopy, smartfony i tablety. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że wyjdzie z tego coś więcej niż z PlayStation Now.

Strumieniowanie obrazu gry to nic nowego. Posiadacze komputerów już lata temu mogli korzystać z takich platform jak OnLive. W Japonii wymagające gry, na przykład Assassin’s Creed Odyssey czy Resident Evil 7, są streamowane na Nintendo Switcha. Świat Zachodu od kilkudziesięciu miesięcy testuje PlayStation Now. Nawet na domowym telewizorze Samsunga miałem zainstalowaną aplikację od streamowania gier.

Chociaż granie z wykorzystaniem strumieniowania obrazu nie jest niczym nowym, jakość działania takich usług od zawsze pozostawiała wiele do życzenia. Zwłaszcza z perspektywy polskiego odbiorcy. Chociaż nasz kraj posiada naprawdę spory odsetek łącz szerokopasmowych oraz światłowodowych, infrastruktura serwerowa często omija Polskę. Dla zachodnich wydawców gier i usług świat kończy się na Odrze i Nysie. Później jest długo, długo nic, Następnie witaj Rosjo.

To „nic“ to Polska, Czechy, Słowacja, Bułgaria, Rumunia, Węgry i wiele innych krajów Środkowej oraz Wschodniej Europy.

Polskich graczy omija na przykład PlayStation Now, z którego bez przeszkód korzystają nasi niemieccy sąsiedzi. Dlaczego Sony nie chce się schylić po dodatkowe złotówki? Jednym z powodów jest brak odpowiedniego zaplecza technicznego, aby obsłużyć abonentów sieciowej usługi na odpowiednim, zadowalającym poziomie. Strumieniowanie gier jest bowiem bardzo wymagające. Odpowiednia jakość obrazu, szczegółowość na wysokim poziomie oraz przede wszystkim minimalne opóźnienie - to wszystko parametry, które są trudne do osiągnięcia nawet na dobrych łączach.

Zarówno Sony jak i Nintendo to firmy, które nigdy nie były liderami w obszarze sieciowych usług. Mimo tego, właśnie na PlayStation 4 oraz Switchu można uruchamiać strumieniowane produkcje. Firma, która ma największe doświadczenie w obszarze usług sieciowych oraz chmury - Microsoft - zadziwiająco długo milczała na temat streamingu. Zmieniło się to dopiero podczas E3 2018. W Los Angeles Phil Spencer zapowiedział, że Microsoft pracuje nad usługą strumieniowania gier. Teraz przyszedł czas na odsłonięcie pierwszych kart.

Project xCloud sprawi, że w gry z Xboksa One zagrasz na laptopie, tablecie oraz smartfonie.

Podczas wewnętrznych testów Microsoft strumieniował obraz z gier Halo, Gears of War oraz Forza Horizon na ekrany urządzeń przenośnych. Jak sterować Master Chiefem na tablecie albo smartfonie? Firma pomyślała o dwóch alternatywnych rozwiązaniach. Microsoft przygotowuje cyfrową nakładkę z dotykowymi przyciskami, która odpowiada układowi kontrolera dla Xboksa. Tę będzie można systemowo nałożyć na każdą strumieniowaną produkcję. Mnie bardziej cieszy informacja, że kontroler w wersji fizycznej będzie można sparować ze smartfonem za pośrednictwem technologii Bluetooth.

Gdy telewizor w salonie jest zajęty, możemy chwycić za tablet, włączyć pada i kontynuować jazdę w Forza Horizon 4 w sypialni. Oczywiście o ile pozwoli na to połączenie z Internetem. Podczas wewnętrznych testów Microsoftu dolna granica prędkości potrzebnej do streamowania wynosiła 10 Mb/s. Warto jednak pamiętać, że w przypadku tego typu usług równie ważna jest prędkość uploadu, która wpływa na realne opóźnienie. Szybkie pobieranie to za mało.

Niestety, Microsoft nie pochwalił się jakością osiągniętego w ten sposób obrazu z gry. Na materiale wideo możemy zobaczyć kilka tytułów uruchomionych na urządzeniach mobilnych, lecz to za mało, aby ocenić płynność, ostrość czy opóźnienie. Pierwsze wrażenie jest jak najbardziej pozytywne, ale trudno by było inaczej podczas eksperymentów w odizolowanym, testowym środowisku Microsoftu. Chciałbym jednak, aby firma udostępniła materiał zarejestrowany na ekranie urządzenia-odbiorcy, najlepiej zgrywany w jakości HD, 2K lub 4K.

Jeśli ktoś ma rozgryźć strumieniowanie gier i dostarczyć usługę na odpowiednim poziomie, to właśnie Microsoft.

Twórcom Xboksa może udać się tam, gdzie Sony oraz Nintendo próbują sił z umiarkowanymi sukcesami. W przeciwieństwie do rynkowych konkurentów, Microsoft posiada własną, niezwykle silną, niezwykle sprawną i niezwykle dochodową sekcję usług sieciowych. Microsoft Azure to platforma chmurowa, której producenci innych konsol mogą wyłącznie zazdrościć. Teraz Microsoft wykorzysta jej pełny potencjał z myślą o grach wideo.

Centra danych Azure są rozsiane w 54 miejscach na świecie, obejmując obszarem działania ponad 140 państw. I chociaż w naszym kraju wciąż brakuje takiego centrum, niemieckie Azure mogłoby z powodzeniem obsłużyć polskich graczy. Wszakże większość publicznych serwerów na jakie trafiamy w grach konsolowych i tak znajduje się w Wielkiej Brytanii, Francji oraz Niemczech. Oczywiście sieciowa rozgrywka i streaming gry to dwa różne światy. Strumieniowanie wymaga lepszego połączenia i konsumuje znacznie więcej pakietów. Co wcale nie oznacza, że Polska będzie przekreślona na mapie Project xCloud.

Microsoft informuje, że pierwsze publiczne testy Project xCloud rozpoczną się w 2019 r.

Do tego czasu firma będzie doskonalić usługę w swoich placówkach. Jednym z priorytetów technologicznego giganta jest zmniejszenie zapotrzebowania xCloud na przesył danych. MS chce, aby również gospodarstwa domowe z siecią wolniejszą niż 10 Mb/s mogły cieszyć się Halo na smartfonach i tabletach. Dalszego dopracowania wymaga również nakładka z fizycznymi przyciskami, a także masa innych aspektów tego ogromnego przedsięwzięcia.

Można przypuszczać, że pierwszym obszarem testowym dla Project xCloud będą Stany Zjednoczone. Następnie Wielka Brytania, a później reszta krajów Zachodniej Europy. Taki szlak wdrażania usługi obrało Sony dla PlayStation Now. O ile jednak twórcy PS4 zatrzymali się na Nysie i Odrze, tak szczerze liczę, że Microsoft dotrze również do Środkowej Europy. Posiada ku temu zaplecze, posiada środki oraz infrastrukturę. Pytanie, czy posiada także chęć zawalczenia o rynek, na którym prawie 90 proc. konsolowego tortu zgarnia Sony.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst