Tech / News

Ubóstwiam YouTube’a, ale kończy mi się cierpliwość. Znowu będę dyskryminowany, bo mieszkam w Polsce

Korzystam z YouTube’a tak często, że jestem gotów zapłacić wygórowaną kwotę za YouTube Premium, gdy tylko pojawi się w naszym kraju. Na razie jednak na to się nie zanosi, a sam serwis wprowadza kolejne ograniczenie dla darmowych kont.

Drogi YouTubie, trudno bez ciebie żyć. To nienormalna sytuacja, że nie masz konkurencji (nie, Vimeo zdecydowanie nie może się równać ze społecznościowym VoD Google’a).

Fakt, że YouTube każdego dnia zalewany jest setkami godzin treści o jakości wątpliwej lub o tematyce, która mnie nie obchodzi. Pojawia się jednak na nim również od groma wartościowych materiałów, którym czas poświecić zdecydowanie warto. Czy byłbym gotów zapłacić za YouTube Premium bez reklam, mimo iż będzie to abonament prawdopodobnie droższy nawet od netfliksowego?

Naturalnie, że tak. Zrobiłbym też to dla innych funkcji. Choć to z nimi mam największy problem. Bardzo nie podoba mi się fakt, że aby móc odtwarzać filmy w tle muszę być abonentem usługi. Tak jak nie podoba mi się dostępność trybu Picture-in-Picture wyłącznie w YouTube Premium. To kwestie techniczne, niezwiązane z zarabianiem na treściach czy reklamach. Zresztą nawet jeśli mam błędne podejście, to i tak nie mogę zapłacić za ich dostępność. Bo mieszkam w Polsce.

YouTube odrobinę spuszcza z tonu i prawdopodobnie udostępni tryb PiP (Picture-in-Picture) za darmo. Choć z ograniczeniami dla krajów takich, jak Polska.

Użytkownicy reddita ze Stanów Zjednoczonych zauważyli, że mimo braku zakupionego abonamentu na YouTube Premium mogą już wyświetlać klipy w małym okienku, co umożliwia im oglądanie treści podczas interakcji z innymi aplikacjami. Nie wszyscy to potwierdzają – co oznacza, że Google prawdopodobnie testuje tę funkcję tylko na grupie użytkowników. Na dodatek, co akurat zrozumiałe, funkcja ta jest dostępna wyłącznie na posiadającym stosowne API Androidzie Oreo.

YT PiP

Jest jednak jedno ograniczenie. W darmowej wersji nie można w tym trybie uruchamiać teledysków muzycznych. Te zadziałają wyłącznie jeśli wykupimy abonament. Samo to ograniczenie nie jest jakoś szczególnie bulwersujące – wszak YouTube to nie instytucja charytatywna, musi zarabiać.

Po wstępnych testach darmowy PiP trafi jednak prawdopodobnie również i do naszego kraju. Trzymam kartę płatniczą w ręku. Chcę zapłacić, by to działało również z muzyką. Ale, niestety, nie mogę. Mieszkam w Polsce. W kraju mniej majętnym, więc biznesowo gorszym dla YouTube’a.

Jeszcze trochę i okaże się, że lubię twórców na YouTubie nie dzięki YouTube’owi, a pomimo YouTube’a.

Jak mam bowiem czuć sympatię do usługi, która traktuje mnie jako widza gorszej kategorii? Nawet jeśli to jest biznesowo uzasadnione, to co mnie właściwie to obchodzi? Na szczęście dla tej usługi, alternatywy oferującej coś podobnego nie ma i długo nie będzie. Więc, z sympatii dla ulubionych twórców, pokornie będę dalej znosił takie traktowanie.

Czara goryczy jednak kiedyś się przeleje. A wtedy, jak tylko będzie gdzie, zrażony ucieknę, aż się będzie za mną kurzyło.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst