Tech  / Artykuł

Niech Unia Europejska jeszcze raz przemyśli, czy chce zrównać książki z innymi towarami i usługami

Dla miłośników e-czytania nie mamy dziś dobrych wiadomości. Decyzją Trybunału Europejskiego zapadł wyrok, który ostatecznie uniemożliwi obniżenie nakładanego na ebooki podatku VAT.

W zażartej debacie na temat wyższości książek drukowanych nad elektronicznymi (i na odwrót), koronnym argumentem miłośników papieru (oprócz zapachu, oczywiście) jest fakt, iż ebook kosztuje jedynie nieznacznie mniej od wersji papierowej. Skoro pomijane są koszta dystrybucyjne, dlaczego wersja elektroniczna książki nie jest sprzedawana po znacząco niższej cenie?

Przyczyna leży w podatku VAT

Książki papierowe, podobnie jak gazety i czasopisma objęte są niższym podatkiem, na mocy odrębnych przepisów dotyczących produktów oznaczonych symbolami ISBN. W przypadku książek, podatek ten wynosi zaledwie 5% i dotyczy nie tylko wersji drukowanych, lecz także wydawanych na innych nośnikach, jak chociażby płyty czy taśmy.

amazon kindle czytnik ebook

Przepisy te nie dotyczą jednak ebooków, na które nałożona jest podstawowa stawka podatku VAT, a więc 23%. Skąd wynika tak wielka różnica? Ano stąd, że od 12 grudnia 2008 roku na mocy Dyrektywy Rady Unii Europejskiej, obniżona składka podatku VAT nie dotyczy usług świadczonych drogą elektroniczną. W tym również ebooków.

Ebook usługą?

Takiemu stanowi rzeczy próbowano przeciwstawić się na różne sposoby. Odpowiednio od 2010 i 2012 roku, Francja oraz Luksemburg jako pierwsze podjęły decyzję, iż książki elektroniczne należy traktować tak samo, jak wydania papierowe. Co za tym idzie, obniżyły nakładany na nie podatek do 5,5% we Francji i 3% w Luksemburgu.

Trybunał Unii Europejskiej uznał to za niezgodne z istniejącymi dyrektywami i rozpoczął postępowanie, w sprawie którego zapadł ostateczny wyrok. W telegraficznym skrócie - książka elektroniczna jest usługą. Koniec. Kropka.

Francja i Luksemburg zmuszone będą na powrót podnieść stawki VAT do poprzedniego poziomu, oraz zapłacić należne kary za złamanie przepisów Unii Europejskiej.

Taki stan rzeczy nie jest oczywiście na rękę ani środowisku wydawniczemu, ani pisarzom, ani finalnym odbiorcom - czytelnikom.

ebook eksiazka kindle czytnik

Cytując słowa polskiego Rzecznika Praw Obywatelskich:

Publikacje elektroniczne, popularnie znane jako e-booki, to takie same książki jak inne i powinny być traktowane tak samo. Ponadto zwolnienie na książki miało promować wartości intelektualne oraz edukacyjne. Tym samym obniżenie stawki nie byłoby promowanie tego właśnie nośnika. Ponadto stawki takie są formą dyskryminacji części czytelników, szczególnie tych, u których nośnik elektroniczny może być pomocny w przypadku np. słabego wzroku.

W podobnym tonie zaistniałą sytuację skomentował dla magazynu Brief właściciel serwisu UpolujEbooka.pl, Marcin Łukiańczyk:

Ten wyrok traktuje treść książki przedmiotowo. Może to być bardzo niesprawiedliwe wobec osób, które uwielbiają konkretną książkę za to jakie wartości im dała, co zmieniła w ich życiu. A podobno książki nie powinno oceniać się po okładce, tylko po tym, co zawiera w środku. Ten wyrok jest bardzo niesprawiedliwy i nakłada karę w postaci droższego dostępu do książek dla osób, które chcą ją kupić z legalnego źródła.

Dyrektywa Unii nie ma jednak na celu utrudniania dostępu do kultury

unia europejska google

Choć w oczywisty sposób 23-procentowy VAT nie przysługuje się rozwojowi literatury, decyzja Trybunału Europejskiego ma także drugie dno, z którego istnienia warto zdać sobie sprawę.

Jak mówi dla Spider's Web Mikołaj Małaczyński z serwisu Legimi, wyrok Trybunału UE nie zaskakuje:

E-usługi nie doczekają się w mojej ocenie żadnych preferencyjnych stawek VAT, ponieważ w kręgach KE mówi się o tym, że w ten sposób pojawiłaby się luka w podatkowej polityce przeciwdziałania praniu brudnych pieniędzy przez Internet. Poza tym bardzo trudno określić precyzyjnie czym jest ebook i z pewnością pojawiłoby się pole do nadużyć.

Wspominana luka dotyczy głównie tego, iż ebook nie jest towarem fizycznym, a co za tym idzie nie ma sposobu na ewidencję jego stanu magazynowego, co jest oczywistym polem dla możliwych nadużyć.

Mikołaj Małaczyński zwraca także uwagę na bardzo istotną kwestię kategoryzacji ebooka, która nie jest tak oczywista, jak mogłoby się wydawać:

Ebooki ewoluują bardzo szybko. Kiedyś były to pliki stanowiące wierne odzwierciedlenie wydań papierowych, obecnie działają już internetowe biblioteki, takie jak Legimi, gdzie użytkownik nie kupuje pojedynczej książki a w zasadzie dostęp do całego księgozbioru.
Dodatkowo sprawę komplikuje postępująca konwergencja z innymi multimediami. Za parę lat pojawi się dylemat, w którym momencie kończy się książka, a gdzie zaczyna się film czy gra. Traktuję obecną sytuację podatkową jako "nową normalność" dla rynku ebooków, choć z pewnością ta sytuacja spowolni rozwój branży i zwiększy zainteresowanie nielegalnymi wersjami e-książek.

Choć nie sposób zaprzeczyć, że wyrok Trybunału Europejskiego skutecznie zablokuje możliwość rzeczywistego obniżenia cen książek elektronicznych i z pewnością nie przyczyni się do podniesienia rozpaczliwie niskiego poziomu czytelnictwa w Polsce, trudno nie zgodzić się z argumentacją przedstawioną przez Małaczyńskiego.

Coraz więcej mówi się o tym, że zacierają się granice pomiędzy grą a filmem, szczególnie w kontekście ostatniej premiery The Order 1866. Jeżeli synergia form będzie się pogłębiać, istotnie odróżnienie ich od siebie z prawnego punktu widzenia będzie znacząco utrudnione.

czytnik-ebook

Powinno to jednak stanowić sygnał, iż prawo podatkowe Unii Europejskiej w zakresie dóbr kultury wymaga gruntownych przemian, aby przy okazji słusznych (z punktu widzenia prawa) dyrektyw, nie tworzyć kuriozów takich jak nazywanie książki usługą, tylko ze względu na format, w jakim jest sprzedawana.

Należy przy tym uważać, by nie wylać dziecka z kąpielą

Choć osobiście popieram każdą inicjatywę mającą na celu poprawę sytuacji na rynku książki, w tym konkretnym przypadku potrzeba rozpatrzenia wielu aspektów, nie tylko kulturowych. Kwestie prawne są tutaj równie istotne, ponieważ ich zlekceważenie i ślepa zmiana ustawodawstwa może w perspektywie przynieść więcej szkody, niż pożytku.

Działa to jednak także w drugą stronę. Regulacje prawne nie mogą działać w oderwaniu od rzeczywistości, której odzwierciedleniem powinny być paragrafy. Jak zauważa zarówno Marcin Łukiańczyk jak i Mikołaj Małaczyński, utrzymanie się podwyższonych cen na ebooki może pociągnąć za sobą jeszcze jedną konsekwencję - zwiększone zainteresowanie pirackimi wersjami e-książek, co może odbić się rykoszetem w dyrektywy unijne.

Tym bardziej rozważając zmianę prawa, potrzeba tu indywidualnego podejścia do tematu, znalezienia złotego środka, który uwzględni korzyści, jakie może przynieść właściwe zadbanie o tę kwestię.

Pomimo zasadnych pobudek prawnych oraz ekonomicznych, dobro kultury, jakim jest książka, nie powinno być równane z rynkiem klasycznych towarów i usług.

* Grafiki pochodzą z serwisu Shutterstock

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst