Tech  / Felieton

#WelcomeBackMrPresident, czyli obejrzałem pierwszy odcinek nowego sezonu House of Cards

139 interakcji
dołącz do dyskusji

Dzisiaj ok. godziny 9:30 polskiego czasu Netflix udostępnił kolejny, trzeci sezon jednego z najlepszych, o ile nie bezwzględnie najlepszego, serialu telewizyjnego w historii - House of Cards. Oczywiście wszystkie naraz, oczywiście przy akompaniamencie potężnej akcji promocyjnej w mediach społecznościowych i oczywiście po raz kolejny wzniecając dyskusję o końcu linearnej telewizji.

Obejrzałem już pierwszy odcinek nowego House of Cards 3. Jest wyjątkowo… nudny jak na pierwszy odcinek finałowego (? takie przynajmniej były plany) sezonu tego wielkiego telewizyjnego dzieła. Ale to dobrze, bo to oznacza, że akcja dawkowana będzie tu w nieco inny sposób niż w poprzednich dwóch sezonach, a w szczególności drugim.

Jedno się jednak nie zmienia - szekspirowski klimat fabuły, w której w każdym momencie czuć siekierę coraz niżej wiszącą nad głowami głównych bohaterów, potęgowany niesamowitymi barwami waszyngtońskiego półmroku.

house of cards 3 n

#WelcomeBackMrPresident - takim hashtagiem promuje Netlix dzisiejszą premierę i taką funkcję pełni pierwszy odcinek - w pierwszych kilku minutach odcinka nr 1 sezonu nr 3 wracamy do świata Franka Underwooda i jego żony Clair. Dodajmy, że to świat brudnej, bezwzględnej polityki, którą uprawia się głównie za zamkniętymi drzwiami, a nie pod publicznym okiem.

Jest taka jedna scena w 1. odcinku, w której prezydent Underwood kompletnie nie radzi sobie z wywiadem telewizyjnym, by moment później spacyfikować bunt w zespole doradców w sposób wręcz mistrzowski.

Co ciekawe, to jednak nie Underwoodowie są bohaterami pierwszego odcinka House of Cards 3, lecz - i to jedyny spoiler w tym tekście - Doug Stamper. Jedna z najciekawszych postaci w całej trylogii, asystent, szef ochrony i pies gończy Underwooda w jednym, przeżył i stara się wrócić do łask szefa i pracy. Już po pierwszych sekundach Douga na ekranie wiemy, że nie będzie to łatwe.

Pierwszy odcinek zarysowuje też - jak mniemam po większości teaserów przed oficjalną premierą - główną oś konfliktu nowego sezonu HoC. A konflikt ten będzie przebiegał - uwaga uwaga - na linii Frank - Clair.

house of cards season 3

Tyle o pierwszym odcinku. Pozwólcie, że wrócę na chwilę do tego, o czym pisałem rok temu po premierze drugiej części House of Cards.

Ten serial to dzieło bez wątpienia rewolucyjne – począwszy od sposobu finansowania powstania serialu, przez model dystrybucyjny, po naturalną promocję w mediach społecznościowych i mediach nowego typu w Internecie, od wybitnie oryginalnej fabuły, przez nadzwyczajną pracę reżyserów, na fenomenalnych kreacjach aktorskich kończąc.

Dla mnie House of Cards nie jest w zasadzie serialem. To 13-godziny film, a tak naprawdę to 39-godzinny, mając na względzie to, że trzeci sezon serialu Netfliksa jest bezpośrednią kontynuacją fabuły drugiego. W House of Cards nie ma niepotrzebnych scen, nie ma dłużyzny, nie ma też sztucznego skracania wątków czy karykaturyzowania postaci.

Te 13-godzin serialu pozwala także na zbudowanie wielu problemów etyczno-społeczno-moralnych. Nie pamiętam tak doskonałego stadium przypadku rozdrapującego to, czym są: miłość, przyjaźń, wierność, praca, służba publiczna.

Najlepsze jest jednak to, że House of Cards nie udziela odpowiedzi. Nie jest moralizatorski mówiąc: to jest złe, a to dobre, tak powinno, a tak nie powinno się postępować. Odbiór i ocena postaci będzie zależeć od światopoglądu widza.

I – jak to ze światopoglądami bywa – będą one niezwykle spolaryzowane.

#WelcomeBackMrPresident

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst