Sprzęt  / Felieton

Technologie ubieralne stają się modne. Tak jak ta sprytna kurtka od Tommy'ego Hilfigera

Zanim Apple zrewolucjonizuje rynek technologiczno-modowy, zanim zegarki z systemem Google staną się powszechnym widokiem, prawdopodobnie czeka nas jeszcze inna zmiana w kwestii technologii ubieralnych. Po dodatki z tej kategorii sięgają bowiem coraz częściej wielkie firmy z branży modowej, zamieniając tym samym ciekawostki w normalne produkty.

Obecnie większość elementów garderoby, do których ktoś postanowi dodać ładowarkę, złącze USB czy moduły łączności, uważa się powszechnie jedynie za wybryk natury. Za chęć pokazania, że współczesna technologia jest w stanie sprawdzić się w takich warunkach. Mało kto chodzi dziś w butach wskazujących drogę czy zakłada spodnie albo pasek potrafiące ładować telefon.

To ciekawostki i nic więcej. Przynajmniej do momentu, kiedy nie zaczną pojawiać się częściej i częściej, aż w końcu staną się standardem i nikogo nie będą już dziwić te dodatki. Może nawet niektórych będzie dziwić ich brak.

Pierwsze kroki, stosunkowo nieśmiałe, ale jednak, są już jednak stawiane przez największe marki. Nie te z branży technologicznej, ale właśnie modowej czy odzieżowej. Dziś chociażby, przy współpracy z Pvilionem, firma Tommy Hilfiger zaprezentowała serię kurtek, wyposażonych w… panele słoneczne oraz odpowiednie złącze pozwalające na doładowanie w ten sposób telefonu. Za część technologiczną odpowiedzialny jest tutaj Pvilion, który stworzył odpowiednio wytrzymałe i uniwersalne panele.

ralph

Nie jest to zresztą jedyny przykład tego typu posunięcia. Pod koniec sierpnia tego roku swoją „inteligentną” koszulkę przeznaczoną dla sportowców zaprezentowała firma Ralph Lauren.

Obydwa te przykłady, jak i wiele innych, łączy jedno – większość tych technologii, w takiej samej lub podobnej formie, prezentowano już wcześniej. Kurtkę z panelami słonecznymi i wyjściem USB zaprezentowano w okolicach 2004 roku i sprzedawano w cenie nawet niższej, niż wycenił swój produkt Tommy Hilfiger.

To samo zresztą można powiedzieć o koszulkach biometrycznych. Te są już dostępne na rynku od pewnego czasu. Trudno więc mówić o całkowicie świeżym pomyśle, czy zupełnie nowym podejściu – po prostu stworzono bardzo zbliżony, może – dzięki większemu budżetowi – bardziej dopracowany produkt, ozdobiony odpowiednią metką.

Mimo to wieści o SCOTTeVEST czy OMSignal raczej nie przebiły się do klasycznych czy ogólnych mediów. Pozostały raczej ciekawostką, która trafiła do grupy odbiorców i tak świadomych istnienia takich gadżetów, lub dopuszczała takie współistnienie technologii i mody.

kurtka-panele-sloneczne

O produktach Tommy’ego Hilfigera czy Ralpha Laurena mówi się lub mówiło natomiast sporo w niemal wszystkich mediach. Skoro takie firmy decydują się na wykorzystanie nawet nie najnowszych zdobyczy technologii, to wniosek jest prosty – to już nie jest dziwactwo, to coś, co teraz będzie się próbowało sprzedać pod popularną marką.

Forbes, przy okazji swojej recenzji kurtki z panelami słonecznymi słusznie zauważa, że oprócz wspominanej już rozpoznawalnej marki, do sukcesu jakiejkolwiek propozycji z tego segmentu potrzebne są dwa elementy – dobry wygląd, połączony z klasyczną funkcjonalnością tej części odzieży oraz poprawnie funkcjonująca technologiczna „wartość dodana”. Testowana kurtka ma oba, choć jednocześnie jest zbyt droga (i dostępna wyłącznie w limitowanej edycji), żeby zalać rynek.

solar

Do tego zestawu można dodać jeszcze jeden element – codzienny wygląd. Nie wszystkie zmiany muszą być niesamowicie drastyczne, nie każda „czująca” czy „ładująca” kurtka, koszulka czy czapka musi wyglądać od razu jak gadżet z filmu SF. Niech wygląda jak zwykła część garderoby, a przy tym zaoferuje coś ekstra, za odpowiednio wysoką cenę. I wtedy, za jakiś czas, mało kto będzie się dziwił, że podłączamy nasz rozładowany telefon do kabla wystającego z kieszeni naszej kurtki, a rozmowy prowadzimy przez zestaw BT wbudowany w zwykłe okulary.

Do tego momentu minie jeszcze jednak sporo czasu, ale pierwsze, niezbędne kroki zostały już poczynione, a zainteresowanie branży modowej nowymi technologiami z całą pewnością nie będzie słabło. Wręcz przeciwnie – można się nawet założyć o to, że w przyszłym roku wielkich marek decydujących się na takie eksperymenty będzie jeszcze więcej.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst