Tech  / Felieton

Mistrzostwa Świata ze skandalem z dronami w tle

Mistrzostwa Świata 2014 w Brazylii to na razie świetny turniej dla wszystkich kibiców piłki nożnej. Mecz są ciekawe, nie brakuje zaskoczeń i rozstrzygnięć w ostatnich minutach, a nawet sekundach, a przede wszystkim pada sporo bramek. Jednak nie brakuje też skandali, a jeden wiąże się z tak popularnymi ostatnio dronami.

W niedzielę swój mecz rozgrywała między innymi drużyna Francji, która stanęła naprzeciwko reprezentacji Hondurasu. Kontrowersji nie brakowało na samym boisku, jak i przed meczem, bowiem selekcjoner trójkolorowych oskarżył nieznanego jeszcze sprawę o szpiegowanie Pogby i spółki w trakcie treningów, aby poznać ich ustawienie taktyczne i sposoby rozgrywania stałych fragmentów gry. Inwigilacja miała zostać przeprowadzona przez drony, które zostały zauważone przez trenera Francuzów.

Na ten moment jeszcze nie wiadomo na 100 proc., kto sterował urządzeniem

Pierwsze podejrzenia zostały skierowane w stronę drużyny Hondurasu, która lepiej chciała się przygotować do meczu ze swoim rywalem, wcześniej znając jego taktykę. Na liście nie zabrakło także mediów, dla których wideo z zamkniętego treningu lub taktyczne smaczki znane przed rozpoczęciem spotkania byłyby niezwykle cenne. Ale równie dobrze owy dron mógł należeć do zwykłego fana, który chciał po prostu na żywo zobaczyć trening jednych z najlepszych piłkarzy na świecie. Dlatego też sprawą zajmie się sama FIFA.

- Najwyraźniej drony są używane coraz częściej i częściej. Ale to nie zależy ode mnie. FIFA zajmuje się tą sprawą i przeprowadzi dochodzenie. My nie chcemy tylko, żeby ktoś ingerował w naszą prywatność, chociaż w tych dniach jest to niezwykle trudne – powiedział Deschamps w rozmowie z The Guardian.

Jest jednak szansa, że sprawa dość szybko się wyjaśni, bowiem – jak donosi francuski serwis BFMTV – dron najprawdopodobniej należał do jednego z fanów, który został już aresztowany. Jak sam miał powiedzieć, chciał się po prostu dobrze bawić oglądając trening Francuzów, ponieważ nie mógł być na stadionie w trakcie meczu. Niestety, do korzystania z dronów w Brazylii konieczne jest odpowiednie pozwolenie, a mężczyzna go nie miał, więc może zostać oskarżony o naruszenie przestrzeni powietrznej.

I cała ta afera z dronami powinna nam uświadomić kilka spraw

Po pierwsze, rozwój technologii zawsze będzie się wiązał z mniejszą wolnością. Czy to rozwój technologii ubieralnych, które będą zbierać dane na nasz temat, czy to drony, sztuczna inteligencja zdolna do naturalnego komunikowania się z człowiekiem, czy nawet coraz lepsze smartfony. I sami powinniśmy zastanowić się nad tym, czy rzeczywiście jesteśmy w stanie poświęcić swoją prywatność w imię postępu. Obawiam się, że o złoty środek będzie w tym przypadku niezwykle trudno.

Po drugie, co też wielokrotnie było powtarzane w trakcie mojego ostatniego wyjazdu do Berlina, drony to wcale nie taka prosta sprawa, szczególnie pod kątem prawnym. Każde państwo inaczej podchodzi do tego zagadnienia. Z jednej strony w Brazylii można wylądować w więzieniu za naruszenie przestrzeni powietrznej, a z drugiej strony można oglądać wiele miast nagranych przez obiektyw niewielkiego, latającego urządzenia i jakoś nikt nikogo nie ściga.

Aby takie firmy jak chociażby Amazon, czy też DHL miały naprawdę zainwestować w rewolucyjne rozwiązanie, konieczne byłoby przynajmniej częściowe ujednolicenie przepisów. Bo inwestowanie sporych nakładów, a takie pewnie byłyby potrzebne, po to, aby wykorzystywać drony tylko w 2-3 państwach raczej mija się z celem.

A może na kolejnym mundialu mecze będziemy oglądać też z kamer umieszczonych właśnie na dronach?

Zdjęcie główne pochodzi z Shutterstock

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst