Tech  / Felieton

Czarna wołga na miarę internetu. Creepypasty

Czarna wołga nie jeździ już po polskich ulicach porywając dzieci, z których spuszczana jest krew. Miejskie legendy, następcy opowieści ludowych, też przechodzą w niepamięć i ustępują miejsca nowoczesnym wersjom historii, które straszą i budzą niepokój, ale nikt nie potrafi potwierdzić ich prawdziwości. Miejskie legendy ewoluują, zmieniają charakter i stają się creepypastami - odbiciem tego, co dziś przeraża.

Animowane wideo stworzone przez Walta Disney'a z Myszką Miki, które przechodzi w psychodeliczny krzyk doprowadziło do samobójstwa pracowników Disney'a, dlatego nigdy nie zostało opublikowane. Automat z lat 80. z grą Polybius, która została zamówiona przez amerykański rząd, by testować użycie gry jako broni. Polybius stanął gdzieś w Portland i doprowadzał graczy do szaleństwa, w 2006 roku pojawił się nawet w Simpsonach. Fynnymouth, alternatywne zakończenie Fallouta, straszące dodatki do Wiedźmina, pliki, które przynoszą pecha.

Wszystko to nieprawda, wymysły internetu. Creepyasty (copy-paste + creepy) zastępują miejskie legendy. Miejskie legendy to te historie, które podawało się z ust do ust - straszne opowieści z kolonii i z wieczorów przy ognisku o mordercach, tajemniczych zniknięciach, porwaniach, duchach i tym podobnych.

Miejskie legendy na miarę czasów

Siła miejskiej legendy tkwiła w możliwości identyfikacji, w osadzeniu w odpowiednich warunkach, w odpowiednim czasie. Czarna wołga na przykład - w czasach PRL-u była czymś luksusowym, niedostępnym dla przeciętnego zjadacza chleba i posiadały ją specyficzne grupy społeczne. Symbol ten przekuto w coś, co przybywa i porywa dzieci, gdzieś w tajemnicę, gdzieś by spuścić krew dla Niemców. Czarna wołga wyrosła z niepokojów, z lęków i ukrytych obaw - z ówczesnej rzeczywistości.

Gdy byłam w podstawówce po naszej wiejskiej szkole krążyła opowieść o strasznym panie, który nosił czarną reklamówkę i miał kopyta zamiast stóp. Podobno miał "znikać" ludzi, krążyć po wsi i do nikogo się nie odzywać. Wieści docierały nawet do mnie, choć leżałam w domu przeziębiona. Jesienna, ponura aura sprzyjała niepokojowi, bo choć nawet jako dzieciaki wiedzieliśmy, że historia o człowieku z kopytami jest nieprawdziwa, to trafiła w idealny moment i w wyobraźnię.

slenderman
slenderman

Dzisiaj to już tak nie działa. Miejskie legendy znikają, zastępowane creepypastami. Te pojawiły się wraz z internetem, ostatnimi latami przeradzając się w zabawę, która porusza internautów na całym świecie. Creepypasty to w skrócie straszne historie, które rozpowszechniane są w internecie. Nie mają autorów. Przeklejane z miejsca w miejsce przybierają personalne i lokalne tony, kolejni wklejający je modyfikują tak, że creepypasty zaczynają żyć własnym życiem. Coraz częściej wpisują się w krajobraz społeczeństwa technologicznego i opowiadają o nawiedzonych urządzeniach, tajemniczych programach czy grach.

Internet pozwolił na dodanie miejskim legendom innych smaczków. Creepypasty przybierają formy nie tylko pisane - Slenderman powstał z historii na forach Something Awful, ale szybko dorobiono do niej "dowodowe" zdjęcia, potem nawet wideo.

Miejskie legendy, creepypasty, zaczęły żyć własnym życiem i ewoluować w formy multimedialne. Przecież cel miejskiej legendy - wzbudzenie niepokoju czy strachu - można osiągnąć różnymi sposobami, a na bodźce dźwiękowe i wizualne reagujemy mocno i żywiołowo. Od prostych filmików, w których coś wyskakuje z dźwiękiem wywołując zaskoczenie, po skomplikowane, psychodeliczne małe dzieła sztuki.

Poradnik Uśmiechu

Kraina Grzybów z Poradnikiem Uśmiechu jest małym fenomenem, kwintesencją creepypasty dostosowaną do warunków lokalnych i zawierającą mnóstwo elementów nowoczesnej creepypasty wyrosłej z miejskiej legendy.

Pojawiła się na YouTube znikąd. Ludzie zaczęli podawać sobie pierwszy film i Poradni Uśmiechu obejrzało już kilkaset tysięcy osób. Tajemnicze wideo konwencją przypomina programy dla dzieci z lat 90., na taki jest stylizowane - jakby zgrane z kasety VHS, z przesterowaną ścieżką dźwiękową i charakterystyczną feerią barw. Poradnik Uśmiechu formą przenosi w dziecięce lata psychodelicznych polskich bajek i programów dla dzieci i młodzieży.

Wtedy niewinne, lecz oglądane dziś nabierają innego znaczenia, potrafią nawet przerazić. Kraina Grzybów czerpie z tego garściami, dodaje psychodeliczne dźwięki, abstrakcyjną, wyrywkową akcję i łączy to wszystko w mistrzowskim stylu. Po obejrzeniu Poradnika Uśmiechu wiele osób czuje niepokój, dyskomfort i nie wie, co się dzieje.

Nie dość, że Kraina Grzybów jest tajemnicza, to Kraina X - inny kanał na YouTube - podsyciła atmosferę publikując swoje teorie na temat Poradnika Uśmiechu. Kraina X dowodzi, że Poradnik Uśmiechu to tak naprawdę historia o bombach atomowych, choć zawoalowana. Znajdują się w niej materiały z okresu zimnej wojny, ukryte wiadomości, przesłania... Internauci podłapali - w różnych miejscach w sieci, na YouTube, Facebooku i forach szukają powiązań i rozwiązują zagadki. Być może nieistniejące.

Być może Poradnik Uśmiechu to najgenialniejszy eksperyment psychologiczny, być może to praca zaliczeniowa, być może dzieło znudzonych nolajfów. Teorii jest mnóstwo, ale gdy zasiądziecie przed Poradnikiem Uśmiechu, możecie dostać dreszczy.

Okropna wiewiórka Małgosia, oczy Agatki wycięte z papieru, kolory, dźwięki, nawiązania i abstrakcja stają się kwintesencją nowoczesnej miejskiej legendy, creepypastu, który nie musi opowiadać wprost historii, a znaczenia nadają mu sami widzowie. Wszystko tu jest dopracowane i dopięte, łącznie z odpowiedziami Krainy Grzybów na pytania fanów na Facebooku.

Zrzut ekranu z 2014-03-21 20:26:56

Pęd do lęku

Uwielbiamy się bać. Uwielbiamy tajemniczość i balansowanie na granicy rzeczywistości i fikcji. Tak, jak trypofilia i oglądanie obrzydliwych materiałów w sieci, tak i creepypasty przyciągają, wciągają i oddziałują na podstawowe emocje. Jednak creepypasty to coś więcej - to połączenie lęków i twórczości. Nagle okazuje się, że creepypasty to jedna z niewielu poważnych twórczości w sieci (bo niektóre są dziełami sztuki, zarówno te pisane, jak i multimedialne), co do której autorzy nie zgłaszają pretensji, a wręcz odwrotnie. Puszczają ją w sieci na forach by żyła dalej własnym życiem i jednoczyła wokół siebie innych podobnych fanatyków lęków.

Creepypasta to ta część internetu, która wzięła coś, co istnieje odkąd istnieje ludzkość, legendy o potworach, zjawiskach paranormalnych, i przeniosła to na wyższy poziom.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst