Gry  / Felieton

Xbox One, czyli jak dobrze zaprezentować konsolę

185 interakcji
dołącz do dyskusji

Nowa konsola Microsoftu w sposób istotny różni się od PlayStation 4. Co więcej, Microsoft przygotował wspaniałą konferencję, która potrafiła „omamić” widza. Spróbujmy jednak spojrzeć na nią chłodniejszym okiem. Jeżeli to możliwe.

Microsoft zastosował bardzo ciekawą sztuczkę jeżeli chodzi o prezentację konsoli Xbox One. Prezentował kolejne informacje szybko, nie dając czasu na wytchnienie. Sama konferencja również była bardzo krótka. Widzowie musieli być oszołomieni. Przyznam, że ja też jestem. Nadal. Ale mimo wszystko, spróbujmy się przyjrzeć obiektywnie, co na serio nowego wnosi nowa konsola.

A są to rzeczy, w znacznej mierze, zupełnie niezwiązane z grami. Xbox One ma być bowiem, jak tego się wszyscy spodziewaliśmy, urządzeniem rozrywkowym. Konsolą do gier… między innymi. Gry wideo mają być tylko jedną z wielu dostępnych dla posiadaczy One’a form rozrywki. Rozbudowane sterowanie głosowe i gestami, programy telewizyjne „obudowane” o informacje czerpane z chmury, seriale i filmy tworzone specjalnie na potrzeby Xbox Live, wielkie nazwiska zaangażowane w ich produkcję. Xbox One będzie wiedział, jak zachęcić nas do wydawania naszych pieniędzy.

xbox-one

Tu pojawia się jednak pewien problem. Jak wygląda Xbox Live w dniu dzisiejszym, wiedzą wszyscy posiadacze Xboxa 360. Mam szczere obawy, że jakieś 30 procent nowinek zaprezentowanych na konferencji nie będzie dostępnych w naszym kraju. Mam nadzieję, że się mylę. Biorąc jednak pod uwagę, że sterowanie głosowe nie działa nawet na kontrolerze Kinect obecnej generacji, a znaczna część aplikacji dla Xboxa 360 nie jest dla Polaków dostępna, poważnie się o to obawiam.

Ciekawostką jest też system operacyjny. Wizualnie niewiele różni się od tego, który jest obecny w Xbox 360. Sercem systemu ma być jednak kernel Windows. Dzięki niemu mamy płynny, błyskawiczny multitasking. W ułamek sekundy możemy się przełączać pomiędzy grą, filmem, rozmową na Skype czy dowolną inną aplikacją. Możemy też, podobnie jak w Windows 8, „przypinać” aplikacje do krawędzi ekranu, dzięki czemu możemy, na przykład, oglądać film lub grać w grę, a jednocześnie rozmawiać z kimś na Skype.

A co z samymi grami? Te wyglądają olśniewająco. Ale biorąc pod uwagę możliwości nowoczesnych komputerów PC oraz PlayStation 4, Xbox One nie będzie się wyraźnie wyróżniał pod tym względem na tle konkurencji. Wyróżniać go ma co innego: gry na wyłączność. To zawsze był wielki atut konsol Nintendo i Sony. Xbox 360 również miał swoje „exclusive’y”, ale ciężko to porównywać do konkurencji. Przynajmniej jeżeli chodzi o ilość. Tym razem ma być zupełnie inaczej. Microsoft zapowiedział, że rok po premierze konsoli ma być niecałe 20 wysokobudżetowych gier na wyłączność na tę konsolę, część z nich to będą zupełnie nowe marki. Na dodatek gry będą miały do dyspozycji nowe serwerownie Microsoftu, co ma pozwolić im na mecze ze znacznie większą ilością graczy.

Co do sprzętu, dowiedzieliśmy się bardzo niewiele. Nie znamy jego mocy obliczeniowej. Wiemy tylko, że konsola posiada 64-bitowy procesor i 8 GB pamięci RAM. Tyle. I że jest „przełomowa”. Patrząc po wyglądzie gier, faktycznie wyglądają rewelacyjnie. Ale czy ta konsola wystarczy na lata?

Call-of-Duty-Ghosts

Wiele wątpliwości ma zostać rozwianych na targach E3. Biorąc pod uwagę stan wiedzy na dziś, wybieram Xbox One nad PlayStation 4. Możliwości sprzętowe, nie licząc nowego Kinecta, są podobne. Gier na wyłączność będzie sporo. Funkcje rozrywkowe są bonusem, które dla PlayStation 4 nie będą dostępne… najprawdopodobniej. Niewykluczone jednak, że Sony ma jeszcze kilka asów w rękawie.

Moje dwa pytania do Microsoftu brzmią następująco: jak wyglądać będzie regionalizacja usług? Ile nowa konsola będzie kosztować? To będą kluczowe czynniki. Póki co pozostaje pogratulować świetnie zapowiadającego się produktu i niesamowicie dobrze wyreżyserowanej konferencji prasowej. Na tyle dobrze, że za kilka dni powinienem popełnić podobny tekst. Tym razem „nie na gorąco”. Z drugiej jednak strony… fajnie mi, graczowi, znów się czymś tak „jarać”. Dawno tak nie było.

Maciek Gajewski jest dziennikarzem, współprowadzi dział aktualności na Chip.pl, gdzie również prowadzi swojego autorskiego bloga.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst