Tech

Evernote 5 - nie ma tu niestety rewolucji. Jego twórcy powinni szukać inspiracji gdzie indziej

Dzisiaj Evernote przywitał mnie informacją o tym, że jest już dostępna długo oczekiwana wersja beta piątej odsłony aplikacji na OS X. Jako zadeklarowany użytkownik Evernote na wszystkich możliwych platformach rzuciłem się do instalacji nowej aplikacji. Po kilku godzinach od aktualizacji stwierdzam jednak, że tak reklamowana przez Evernote rewolucja w interfejsie tej świetnej usługi jest znacznie przesadzona.

Evernote używam od bardzo dawna, bo od lipca 2008 r. Ten kombajn do zbierania wszelkiego rodzaju notatek służy mi do katalogowania wielu różnych informacji zarówno na polu prywatnym, jak i zawodowym. W ciągu ponad czterech lat korzystania z Evernote zebrałem w nim kilka tysięcy notatek i dziś nie potrafię sobie wyobrazić korzystania z jakiejkolwiek innej usługi. Po pierwsze ich migracja byłaby obarczona dużym niebezpieczeństwem utraty danych, a po drugie nie widzę na rynku podobnie zaawansowanej usługi, która mogłaby stanowić realną alternatywę.

W trakcie długiego korzystania z Evernote targały mną chyba wszystkie możliwe odczucia związane z usługą - najpierw byłem nią zafascynowany, a interfejs użytkownika był (wtedy) czymś rewolucyjnie nowym, potem byłem nią znużony, a mnogość i przesyt nowości wręcz mnie od Evernote odrzucał, następnie po integracji ze Skitch, usługa ponownie dostałą się do centrum mojej uwagi, bo w naturalny sposób stała się centrum danych i zdjęć/grafik, z których korzystam przy pracy na Spider's Web, w końcu teraz po aktualizacji do bety Evernote 5… sam nie wiem.

Nowy sidebar w Evernote 5 beta

Największą zmianą z ponad 100 w stosunku do poprzednich wersji jest lewy sidebar, który teraz stanowi centrum nowej nawigacji. To tu grupują się skróty do aktywnych notatników oraz notatek, to również nowe centrum dla wszystkich rodzajów sortowania rekordów - po notatkach, notatnikach, znacznikach. Trzeba przyznać, że ta nowość zdecydowanie przyspiesza dotarcie do szukanych notatek. Mimo to, czegoś tu brakuje - niby rzeczywiście znacznie uproszczono interfejs użytkownika aplikacji, niby ogólny wygląd aplikacji jest utrzymany w duchu nowej stylistyki zapoczątkowanej przez Pinterest, niby znacznie poprawiono nie tylko proces przeczesywania zasobów własnych notatek ale przede wszystkim dostępu do aktywnych notatek dzięki skrótom, ale jakoś rewolucji tu mimo wszystko nie czuć.

Jest za to kilka niepotrzebnych bajerów jak chociażby nowa funkcja "Atlas", która grupuje notatki według miejsca ich powstania. Naprawdę próbuję szukać jakiegokolwiek użytecznego zastosowania tej nowości dla notatek i nie widzę, no, chyba że to wstęp do jakieś nowej usługi fotograficznej Evernote. Nawet jeśli tak, raczej nie będę z niej korzystał, bo to zdjęć od lat używam czego innego.

Wygląd kart "notatniki" oraz "znaczniki" wydaje się niedopracowany - z jednej strony mnóstwo tu wolnej niewykorzystanej przestrzeni, a z drugiej oparcie tego widoku jedynie na tekstach bez grafik jest przytłaczające i raczej odpychające. Nawet niezłe rozwiązania w przypadku widoku znaczników (tagów), dzięki którym można łączyć wyświetlanie notatek z kliku tagów na raz. Jest tu także sporo niedociągnięć natury funkcjonalnej, jak chociażby brak przycisku wstecz, ale skoro to ciągle wersja beta nie można ich traktować jako dyskwalifikujących.

Evernote się zmienia i to należy docenić, jednak daleko tu do przełomu, który twórcy serwisu reklamują jako pewnik. Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że przy takim bagażu doświadczeń przy rozwijaniu usługi i miliona funkcji, które w międzyczasie powstały, trudno jest tak redefiniować serwis, żeby nagle był on znowu na czele estetycznych i funkcjonalnych usług internetowych nowego typu.

Pewnie dla milionów użytkowników Evernote zmiany w wersji 5.0 będą zapewne czymś wspaniałym, ale jeśli twórcy usługi na czele z genialnym Philem Libinem chcą pozostać na czele stawki powinni szukać nowych rozwiązań, chociażby takich, jakie można znaleźć w krótkiej, aczkolwiek niezwykle obiecującej zapowiedzi nowej usługi webowej Iceber.gs

Evernote pewnie nie porzucę, ale na Iceber.gs czekam z niecierpliwością.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst