Tech

Lekko Stronniczy - pierwszy vlog, który nie jest obciachem

215 interakcji
dołącz do dyskusji

Jak być może pamiętacie, z wielu powodów nie przepadam za vlogerami. Jakiś czas temu miałem nadzieję, że może poziom tej polskiej vlogsceny podniesienie trochę Niekryty Krytyk, który uprawiał w serwisie swoistą commedia dell’arte, ale w międzyczasie znalazłem sobie nowy obiekt nadziei. A nawet więcej – ich realizację. Jest to Lekko Stronniczy.

Nie wiem jak to się stało, że odkryłem ich dopiero kilka dni temu. Wprawdzie w sieci nazwa pałętała się przed moimi oczami od dawna, ale jakiś taki podświadomy uraz do oratorów kamerek internetowych kazał mi tego unikać. I to był błąd, ponieważ Karol Paciorek i Włodek Markowicz nie tylko dają radę, ale też jakościowo odcinają się od swoich branżowych kolegów, przekreślając, niemalże depcząc ich „dorobek” polegający na graniu w Minecrafta i kłóceniu się kto mniej zarabia na YouTubie.

Co jest w Lekko Stronniczym dobre? Długo wymieniać. Zacznijmy od prowadzących. To inteligentne, wykształcone chłopaki, którzy nawet na poważne tematy potrafią mówić z poczuciem humoru i tak niezbędnym dystansem. To moja ulubiona konwencja, no bo po co się napinać. Niestety jest też troszkę tak, że bardzo często wiele osób jej nie łapie. Lekko Stronniczy jest natomiast na tyle lekki, że wrogich emocji niemalże nie rodzi. A więc trochę bardziej w stylu Marka Kondrata niż Kuby Wojewódzkiego i choć w sieci „nieważne co mówią, ważne żeby gadali” to mimo wszystko sukces jest dzięki temu jeszcze większy.

Muszę też nadmienić, że choć koneserem męskiej urody nie jestem, Karol i Włodek prezentują się bardzo dobrze. Może to doświadczenie ze świata fotografii, w każdym razie w odróżnieniu od wielu polskich vlogerów kamera ich kocha, wiedzą jak się do niej ustawiać i reprezentują przy tym tak zwaną charyzmę sceniczną.


Na drugim miejscu atutów Lekko Stronniczyego chciałbym umieścić ich widownię. Nie jest do końca prawdziwe stwierdzenie, że internetowy „artysta” nie ma wpływu na to, do kogo trafia. Nie jest sztuką być znakomitym dziennikarzem o grach i jednocześnie zaniżać swój poziom kręcąc prymitywne vlogi dla masowej, najniższej widowni. To widownia powinna równać do prowadzącego i mniej więcej tak właśnie dzieje się u Lekko Stronniczego. Chętnie przejrzałbym jakieś statystyki, bo idę o zakład, że w gronie czołowych polskich vlogerów to właśnie bohaterowie tej notki mają widownię najstarszą, a co za tym idzie, także najlepiej wykształconą (i jeszcze kilka innych naj, których wymieniał nie będę, bo ktoś mógłby poczuć się dotknięty).

Trzecią bardzo ważną dla mnie rzeczą jest forma. Skoro już ustaliliśmy, że z treścią wszystko jest w porządku, warto zauważyć, że Lekko Stronniczy ma naprawdę dobry sprzęt do nagrywania (tzw. „kawał dobrej kamery”), fajne filtry i montaż, który nie irytuje. Irytować za to potrafią wszystkie te vlogi zasapanych vlogerów idących środkiem miasta czy za kółkiem samochodu (czekam na pierwszą relację live z jakiejś kraksy). Tutaj wszystko jest tip top.

Jak wspomniałem, Lekko Stronniczego odkryłem zaledwie kilka dni temu, obejrzałem kilkadziesiąt odcinków i kilka wywiadów z bohaterami notki. Autorzy wprawdzie nie mówią jasno o sukcesie, ale na pewno są na niego bardzo zdeterminowani. Gdybym kiedykolwiek robił jakiegoś lifestyle’owego vloga (spokojnie, to się nie wydarzy) czy bloga, nawet z pomocą kolegi, myślę, że czasowo nie dałbym rady spłodzić więcej niż jednej, góra dwóch notek w miesiącu. Lekko Stronniczy nadaje codziennie od poniedziałku do piątku, a przecież przygotowanie takiego odcinka to też kupa czasu. Tego nie widać (to atut), ale oni są bardzo zdeterminowani na wielki sukces. I wiecie co? Myślę, że są już bliżej niż dalej.

Karola i Włodka już teraz zaprasza się na imprezy z celebrytami, dla pewnej grupy internautów stanowią nawet nie tyle autorytet, co po prostu ważny głos w sieci. Życzę im tego sukcesu bardzo, bo lubię i umiem doceniać coś, co jest dobre. Choć z drugiej strony sukces oznacza zapewne telewizję, a to przecież tak okrutnie ogołociłoby nasz internet z jedynego nieobciachowego vloga.

Ps. Nie znam tych ludzi i wcale mi za tę laurkę nie zapłacili!

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst