Tech

Na żądanie Microsoftu, Dropbox blokuje linki do plików

Usługi chmurowe to serwisy hostingowe, jak każde inne. Tak jak w przypadku Megaupload, Rapidshare, czy każdego innego podobnego serwisu, Dropboksem rządzą te same prawa. Kontrowersyjne w przypadku Dropboksa zapisy, że serwis może mieć dostęp do każdego pliku użytkownika i udostępniać je podmiotom trzecim w przypadku podejrzenia o popełnienie przestępstwa lub naruszenia prawa przeszły bez echa, bo praktycznie każdy serwis chmurowy ma podobne. Dzisiaj jednak za sprawą Microsoftu Dropbox jest mocno krytykowany. Jednak tym razem niesłusznie.

Microsoft wysyła do serwisów hostingowych prośby o zablokowanie linków do pięćdziesięciosześcio stronicowego dokumentu dotyczącego nowego Xboksa, który wyciekł do sieci. Najpierw dokument pojawił się na Scribd, po czym został zdjęty na prośbę prawników Microsoftu. Jednak internet rządzi się swoimi prawami i wyciek szybko pojawił się też w innych miejscach, na co Microsoft wciąż reaguje.

Na prośbę Microsoftu, Dropbox zaczął więc blokować upublicznianie IEB Roadmap, blokuje też już istniejące linki. Dokument nie jest usuwany z konta użytkownika ani z chmury Dropboksa, po prostu nie da się go puścić publicznie, choć podobno bezpośrednie dzielenie się nim między kontami działa bezproblemowo. Poza tym użytkownicy, którzy umieszczają IEB Roadmap na swoim koncie i chcą go upublicznić dostają powiadomienie, że nie da się tego zrobić. Dlaczego więc Dropbox jest teraz tak mocno krytykowany?

Niektórzy odebrali takie działanie jako naruszenie prywatności – skoro wrzucam plik i chcę skopiować jego publiczny link, a nie mogę tego zrobić, to znaczy że Dropbox grzebie w moich plikach. Pewnie grzebie, ale nie więcej, niż zazwyczaj. Dropbox prawdopodobnie porównuje sumy kontrolne pliku i na tej podstawie blokuje jego upublicznianie. Nie ma w tym działaniu nic strasznego, a serwis robi to, by nie narażać się na ponowne noty od Microsoftu.

Microsoft za to opiera się na działaniach, w którym ma już doświadczenie – blokowanie linków do stron i monitorowanie sieci w poszukiwaniu materiałów naruszających prawa autorskie to jedna z jego specjalności: jest jednym z najczęstszych podmiotów, które korzystają z mechanizmu próśb o blokowanie linków w wyszukiwarce Google. W poprzednim miesiącu wysłał ich prawie 450 tysięcy do samego Google’a. Można się tylko domyślać, ile takich próśb dostały serwisy stricte hostingowe.

Warto w takich sytuacjach pamiętać, że Dropbox i funkcje upublicznienia plików nie różnią się niczym innym od publicznych plików na setkach serwisów hostingowych. Równie dobrze użytkownicy mogą w ten sposób dzielić się własnymi dokumentami, jak i pirackimi albumami czy filmami, a Dropbox – żeby nie stać się kolejnym Megaupload – po prostu większą liczbą prywatnych funkcji musi temu przeciwdziałać. Zwłaszcza jeśli nie chce podpaść gigantom dbającym o to, by ich materiały nie były piracone.

A to, że Microsoft zdejmuje plik zewsząd, jest prawie potwierdzeniem, że dokument jest prawdziwy, a nie sfałszowany.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst