Geolokalizacja – szerokie pojęcie, jednak w dzisiejszych zastosowaniach najczęściej odnosi się do serwisów geolokalizacyjnych i wykorzystaniu tych możliwości w marketingu. Światowi specjaliści zastanawiają się jak zwiększyć ich potencjał, a rodzimi jak w ogóle sprawić by Polacy chociaż trochę zainteresowali się geolokalizacją. Próbują, próbują i nijak im to nie wychodzi. Żadnemu z nich nie przejdzie przez myśl, że konsument nie tylko korzysta ze wszystkiego co mu podadzą, ale musi też dostawać jakąś wartość w zamian. Teraz geolokalizacja w Polsce nie oferuje mu nic prócz wątpliwości o bezpieczeństwo. Jak więc można dziwić się, że nie przyjęła się jeszcze u nas?
Apple i Google gromadzą dane lokalizacyjne. Kogo to obchodzi?
Niedawno pisałam o Creepy, programie, który nakłada na mapę wszystkie geotagi danego użytkownika. Jednak Creepy i greotagging jest niczym w porównaniu do zeszłotygodniowej afery wokół zbierania, gromadzenia i przechowywania danych lokalizacyjnych na smartfonach. Zaczęło się od kontrowersji wobec iOS, potem rozszerzyło się również na Androida. Teorii na ten temat jest mnóstwo, ale jedno jest pewne – dla Apple czy Google ta dyskusja nie jest przyjemna. I bardzo dobrze, bo dyskusje na temat prywatności i skutecznego informowania o zbieranych danych powinny być głośne i docierać do jak największych grup.
Umieszczasz zdjęcia na Twitterze czy Flickrze? Masz komputer z Windowsem lub Linuxem? Wejdź tutaj i zainstaluj Creepy. Wpisz w programie swój pseudonim i kliknij. A potem popatrz na listę miejsc, w których przebywałeś wraz z datami. Popatrz na mapę, na którą te dane zostaną nałożone. I sprawdź, ile z tych punktów udostępniłeś świadomie, a o ilu nawet nie miałeś nawet pojęcia.
Czy jesteśmy ekshibicjonistami? Przecież kilka lat temu nie do pomyślenia było dzielenie się z całym światem informacjami co robimy i gdzie jesteśmy. To się zmieniło i dziś na Twitterze i Facebooku zalewają nas wpisy z Foursquare, Gowalli czy Places.
Szef Google'a Eric Schmidt: przygotujcie się na wielką mobilną rewolucję
Google to naprawdę otwarta firma jeśli chodzi o transparentność planów działania. Jej szefowie przedstawiają otwarcie całemu światu wizję strategicznych projektów, jak chyba żadna inna firma z technologicznej czołówki. Warto wczytywać się w te zapowiedzi, gdyż nie tylko tłumaczą one aktualny charakter działalności biznesowej Google’a, ale przyszłość technologii w ogóle.
I Google ma swój serwis geolokalizacyjny. Całkiem sensowny
Jak wszyscy, to wszyscy – od wczoraj także i Google ma swój serwis geolokalizacyjny. Nazywa się Hotpot i? wygląda bardzo obiecująco. Tym razem Google dobrze odrobił pracę domową i zaoferował serwis bazujący na tym, w czym Wielki Brat Internetu jest najlepszy – w wyszukiwaniu informacji w sieci.
Facebook: Android i iPhone? Celujemy w coś większego - całą sieć
200 milionów użytkowników, którzy korzystają z Facebooka za pomocą urządzeń mobilnych (nie licząc tych, którzy z iPada, bo według Marka Zuckerberga, tablet Apple’a nie jest mobilnym urządzeniem) to bardzo łakomy kąsek, głównie dlatego, że jest w nich co najmniej taki sam potencjał biznesowy jak we współpracy z podmiotami komercyjnymi. Dzisiaj Facebook dodał kolejny puzzel do swojej mobilnej układanki. Już widać jej pełen zarys.
W Newsweeku o geomiliardach w telefonie. Czytaj na iPadzie.
Powiedz swojej komórce, gdzie jesteś. Nie zgubisz się w nowym miejscu, a dla producentów staniesz się żyłą złota – w najnowszym wydaniu tygodnika „Newsweek Polska” (nr 44/10) znajdziecie mój tekst pod tytułem „Marketing 3.0„. Posiadacze iPadów mogą zakupić nowe wydanie „Newsweeka” w specjalnej aplikacji na tablet (sama aplikacja do pobrania za darmo z AppStore), pozostałych czytelników zapraszam do kiosków. Tekst oblikuję na Spider’s Web w najbliższą niedzielę, tj. 31 października 2010 r.