Spędziłem tydzień z iPhone'em Duo. Jaki jest na żywo składak za 10 kafli?
iPhone Duo, na którego czekałem siedem długich lat, w siedem krótkich dni stał się moim ulubionym telefonem. Składak z Cupertino, a jakże, zachwyca! Choć czasem też irytuje, tylko nie do końca z winy Apple'a.

Producenci smartfonów już siedem generacji temu zaprezentowali swoje pierwsze składaki z elastycznymi ekranami. Przez cały ten czas Apple ze stoicką cierpliwością obserwował raczkujący rynek, aż wreszcie Amerykanie zdecydowali się dorzucić do niego swoje trzy centy. Zaczęli przy tym od razu z wysokiego C, prezentując iPhone'a Duo, swój najdroższy telefon w historii: od 9999 zł w górę.
Sam pierwszą styczność z iPhone'em Duo miałem w Cupertino, zaraz po oficjalnej prezentacji w Apple Parku. Wyszedłem ze Steve Jobs Theater z jednej strony oczarowany, a z drugiej - pełen obaw. Teraz przyszła kolej na skonfrontowanie swoich wyobrażeń na temat nowego sprzętu z praktyką, poprzez korzystanie z aplikacji pracujących na moich danych, a zaskoczeń nie brakowało.

iPhone Duo: praktyczny test i recenzja
Nie da się ukryć, że chociaż iPhone Duo nie jest pierwszym smartfonem typu Fold, to i tak wygląda zjawiskowo, nowocześnie i futurystycznie. Do tego Apple upakował w nim masę nowoczesnych technologii, z najnowszym chipem Apple A20 Pro w litografii 2 nm, znanym z iPhone'ów 18 Pro i Pro Max, na czele. Składak nie ma aż tak wydajnego chłodzenia, jak one, ale i tak dostał ogromny zapas mocy.
Na pokładzie w iPhonie Duo znalazł się też autorski modem Apple C2 zapewniający łączność komórkową, w tym 5G, jak i układ Apple N1 obsługujący Wi-Fi 7, Bluetooth 6 i Thread. Do tego dochodzą oczywiście moduły GPS (do lokalizacji) i NFC (do płatności zbliżeniowych) oraz Ultra Wideband 2. generacji (do precyzyjnej lokalizacji). Pod względem łączności to absolutnie topowa półka.
Jednocześnie mimo wysokiej ceny nie wszystkie podzespoły, w tym te będące u Apple'a od lat standardem, udało się w iPhonie Duo zmieścić. Ma natomiast nowoczesne "paszportowe" proporcje, a system operacyjny iOS 27.1, który jest na tym sprzęcie fabrycznie zainstalowany, naprawdę sprytnie zarządza przestrzenią roboczą. I to niezależnie od tego, z którego wyświetlacza korzystamy.







Masz tu dwa ekrany, jeden lepszy od drugiego
Firma nie wymyśla koła na nowo, więc dostaliśmy tutaj, tak jak w innych Foldach, dwa panele. Oba to OLED-y o jasności do 3000 nitów odświeżane w 120 hercach, więc nie ustępują pod względem tych parametrów innym telefonom Apple'a. iPhone Duo wita nas tym mniejszym, zewnętrznym, o przekątnej długości 5,4 cala, którego obszar roboczy to ok. 90 proc. tego z małego iPhone'a Pro.
Po otwarciu dostajemy z kolei do dyspozycji 7,6-calowy wyświetlacz o dwukrotnie większej powierzchni, który zbliżony jest do tego z iPadów mini (i znacznie większy od tego z iPhone'ów Pro Max). Co zaś istotne, oba ekrany mają identyczne proporcje - nie są panoramiczne, tylko zbliżone do 1.4:1. To mniej więcej tak, jak w tych najlepszych (i nieobecnych w Polsce…) salach kinowych IMAX.
Rozdzielczość obu wyświetlaczy jest z kolei na tyle wysoka, iż gęstość pikseli wynosi 460 i 430 ppi, odpowiednio na zewnątrz i wewnątrz, więc pojedynczych punktów nie widać gołym okiem. Nie obawiajcie się jednak, że interfejs iPhone'a będzie z tego powodu rozciągnięty w poziomie albo zdeformowany. Apple, projektując nową iterację iOS-a, opracował sprytny plan.

iPhone Duo: telefon jak z przyszłości
Nie jest to co prawda wyłącznie komplementem, ale do tego jeszcze wrócimy. Na razie zacznijmy od tego, że Apple kompletnie przemodelował interfejs swojego iOS-a, aby sprawdzał się na ekranach o innych niż w ostatnich latach proporcjach. Obie dobrze znane nam belki nawigacyjne, górną z ikonami i dolną ze skrótami, połączono w jedną oraz przeniesiono na prawą krawędź urządzenia.
I właśnie to było strzałem w dziesiątkę! Dzięki temu ten główny obszar roboczy na zewnętrznym ekranie ma proporcje podobne do tych ze zwykłych telefonów i mieści więcej treści, niż można byłoby się spodziewać, gdy czytamy jedynie o jego przekątnej. Jest ciaśniej, niż na iPhone'ach Pro Max, z których korzystam od lat, ale pod względem wygody obsługi jest porównywalny do iPhone'ów Pro.
Dotyczy to zarówno ekranu blokady, jak i pulpitu w trybie złożonym, gdzie dock wyświetla się po prawej, podobnie jak po rozłożeniu w poziomie (jedynie w trybie pionowym wędruje na dół). Mamy też nowiutką ikonkę, która jednocześnie pokazuje nam zasięg sieci komórkowej, połączenia Wi-Fi oraz stan naładowania akumulatora, z której rozwija się stare dobre Centrum Sterowania.











Animacja otwierania iPhone'a Duo to małe dzieło sztuki
Ma się wrażenie, jakbyśmy otwierali szklane drzwiczki, bo treści są rozmyte tak, aby symulować zerkanie przez zewnętrzny ekran na ten wewnętrzny - jak przez szybkę. Ten główny wyświetlacz w dodatku, w przeciwieństwie do dodatkowego, pokryty jest matową warstwą, co udało się Apple'owi utrzymać w tajemnicy, w przeciwieństwie do samego faktu istnienia iPhone'a Duo, aż do wrześniowej premiery.
Wewnętrzny panel robi naprawdę niesamowite wrażenie. Matowe wykończenie nie tylko sprawia, że treści wyglądają na nim lepiej (zwłaszcza animacje z VOD takie jak "Cyberpunk: Edgerunners" i moje ukochane komiksy!), ale też mityguje problem bruzdy w miejscu zginania się wyświetlacza. Ta jest niemalże niewidoczna w ciągu dnia. Tylko po zmroku, przy sztucznym świetle, nieco się odznacza.
W praktyce na obszar, w którym ekran się zgina, nie zwracam uwagi i przypominam sobie o nim zwykle dopiero, gdy dotykam ekranu w centralnej części. Co ciekawe, iPhone Duo ma obsługiwać jeszcze w tym roku rysiki (na obu ekranach!). Niestety nie będzie zgodny z Apple Pencil Pro, którego mam w szufladzie, bo w obudowie nie ma złącza do indukcyjnego ładowania. Potrzebny jest model z końcówką USB-C.









Apple'a trzeba również pochwalić za konstrukcję zawiasu
I nie chodzi nawet o to, że to inżynieryjne dzieło sztuki złożone z pierdyliarda elementów, które daje zmienny opór, co ułatwia otwieranie oraz sprawia, że telefon przy zamykaniu głośno nie trzaska. W przypadku składaków obok miejsca zgięcia zwykle wystają elementy ochronne, które zawsze mnie wkurzają przy wykonywaniu gestów, bo zahaczam o nie paluchem. Tutaj są niemal tak płaskie, jak ramka.
Do tej pory podczas testów smartfonów typu Fold zawsze po paru minutach trafiał mnie szlag. Minimalizowanie aplikacji w trybie poziomym oraz cofanie się do poprzedniego ekranu w trybie pionowym wybijało mnie z rytmu, bo czułem coś wystającego pod palcem. Tutaj tego problemu nie ma, a ja nie muszę uczyć się na nowo podstawowych gestów, z których korzystam już od lat.
Apple zapewnia przy tym klientów, iż iPhone Duo jest odporny nie tylko na wodę, ale i na pył. Obudowa spełnia wedle specyfikacji wymagania normy IP68, co w przypadku smartfonów typu Fold jest ewenementem. Telefon, do którego konstrukcji wykorzystano tytan, jest przy tym znacznie sztywniejszy niż można byłoby podejrzewać. Zgryz mam natomiast z jedną z kamerek do wideorozmów.





I to wcale nie tą, która na pierwszy rzut oka jest bardziej widoczna
Ta pierwsza kamerka na ekranie zewnętrznym (12 Mpix) jest spoko - trafiła do prawego górnego rogu, na samą górę nowej bocznej belki. Tę drugą (4 Mpix) umieszczono w warstwie pod ekranem wewnętrznym, zaraz przy górnej krawędzi, po prawej, ale nie w rogu, tylko w ok. 3/4 szerokości całego urządzenia. Niby jest dzięki temu lepiej schowana, ale paradoksalnie bardziej przeszkadza.
Obraz wyświetlany nad nią ma ciut niższą rozdzielczość, aby przepuszczać światło na matrycę, a tekst bywa tam nieostry. No i, co najgorsze, w jej miejscu ekran… błyszczy. Matowa warstwa nanostrukturalna ma okrągłe wycięcie na obiektyw, co w ciągu dnia problemem raczej nie jest, tak jak i bruzda, ale zdarza się, zwłaszcza wieczorami, że ustawię urządzenie pod pewnym specyficznym kątem.
Jak zobaczę to odznaczające się kółeczko, to mam problem - potem przez parę minut nie mogę go odzobaczyć! Wolałbym, gdyby Apple i w wewnętrznym panelu umieścił po prostu klasyczny obiektyw w rogu, tym bardziej że teraz po otwarciu urządzenia nowa ikonka zasięgowo-akumulatorowa wędruje do góry. No i ten aparat przez to, że ma nad sobą ekran, robi gorsze zdjęcia niż ten drugi.





Na domiar złego nie mamy tutaj… Face ID!
Tak, dobrze czytacie: telefon za 10 tys. zł nie ma funkcji, która debiutowała w iPhonie X dziewięć lat temu! Apple'owi nie udało się upchać w szczupłej obudowie iPhone’a Duo czujników True Depth niezbędnych do działania skanera twarzy. Do dyspozycji mamy tuż na bocznej krawędzi guzik blokady z Touch ID (zaraz obok jest Camera Control; regulacja głośności trafiła z kolei na górną krawędź).
Czytnik linii papilarnych działa błyskawicznie, ale sam fakt, że po latach muszę znów przykładać paluch do guzika, irytuje mnie jak siemasz Wiktor! Po tygodniu nadal łapię się na tym, że czekam w nieskończoność, aż na ekranie blokady rozwiną się powiadomienia, zanim sobie przypomnę, że trzeba zeskanować odcisk. Na telefonach z Face ID działo się to automagicznie.
Jedynym pocieszeniem jest to, że blokada znika od razu, gdy przechodzimy do pulpitu, gdy na ręku mamy odblokowanego Apple Watcha (dlatego współczuję posiadaczom innych zegarków!). Jeśli dałoby się wybrać optyczny skan twarzy, to pewnie bym to zrobił - ale może i dobrze, że Apple tego nie oferuje. Potem plułbym sobie w brodę, gdyby ktoś z użyciem zdjęcia dobrał się do moich danych…









iPhone Duo wydaje się cięższy, niż tak naprawdę jest
Face ID nie jest jedyną rzeczą, której iPhone'owi Duo brakuje, ale zanim zacznę wymieniać kolejne, wrócę do tego, jaki ten telefon jest na pierwszy rzut oka. W praktyce w trybie złożonym ma podobną szerokość jak iPhone'y z serii Pro Max, ale jest od nich zarazem znacznie niższy, jak i wyraźnie grubszy (jego grubość, z pominięciem wyspy aparatu, to dokładnie 11,3 mm przed rozłożeniem).
Co ciekawe, po przesiadce z najcięższego nieskładanego telefonu Apple'a na iPhone'a Duo przeszkadza mi… masa, chociaż składak bryłę ma de facto mniejszą. Waży nieco ponad ćwierć kilo, a chociaż na papierze to niemal tyle samo, co w przypadku iPhone 18 Pro Max, to wydaje się, jakby był od niego znacznie cięższy. Może to kwestia kształtu, a może wyważenia, no ale wrażenie robi, jakie robi.
Jestem już przyzwyczajony do ogromnych, ciężkich telefonów oraz często korzystam też z iPadów w jednej dłoni, ale i tak zdarza się, że przekładam iPhone'a Duo z ręki do ręki, podczas oglądania wideo lub czytania, bo dłoń mi się męczy. W przeciwieństwie do zeszłorocznego iPhone'a Air, który był naprawdę filigranowym sprzętem, jego quasi-następca w ofercie Apple'a to kawał byka.

Jednocześnie to samo urządzenie zachwyca wspomnianą szczupłością
Dzieje się tak, gdy iPhone’a Duo już otworzymy. Mierzy wtedy, oczywiście również bez wyspy, jedynie 5,2 mm grubości. Jeśli po rozłożeniu ustawimy go z kolei w pionie, to dłuższa krawędź będzie miała długość zbliżoną do wysokości Pro Maksów, ale iPhone Duo w pełnej krasie jest od nich o połowę szerszy. Daje nam to znacznie więcej przestrzeni na wyświetlanie treści - niemal tyle, co w iPadzie mini z panelem 8”.
W trybie poziomym iPhone Duo może wyświetlić na dolnej części panelu klawisze do wprowadzania tekstu, a i tak nadal widzimy taki sam fragment strony internetowej, co na obróconym na bok iPhonie z serii Pro Max bez aktywnej ekranowej klawiatury. Możliwość pracy na przerośniętych apkach to jednak dopiero początek, gdyż iPhone Duo pozwala odpalić nie tylko dwa pulpity, ale i dwie apki obok siebie.
Multitasking jest naprawdę intuicyjny, zwłaszcza na tle tego z iPadów. Dowolną aplikację wystarczy przeciągnąć na jedną stronę ekranu, a na drugiej pojawi się jeden z pulpitów, z którego można odpalić drugą apkę - i już. Potem można je też zamieniać miejscami, a w trybie poziomym programy da się też na stałe łączyć w pary. W pionowym z kolei możemy przypiąć nad apką odtwarzacz wideo.











Sam często korzystam z trybu Split Screen, by obok innej apki odpalać Pokemon GO
Dodam też, że jeśli myślicie o zakupie tego telefonu, to podzielony ekran główny… może być domyślnym trybem pracy. Wspominałem już, że iPhone Duo jest telefonem rodem z przyszłości - bo to sprzęt, który nadal czeka na oprogramowanie. To prosto od Apple’a jest super! Poczta, Mapy, Książki, Zdrowie czy Kalendarz - wszystkie wyglądają świetnie, a obsługa kontrolkami pod kciukiem szybko wchodzi w krew.
Pojawiły się też takie bajery jak np. możliwość prowadzenia jednej rozmowy FaceTime z użyciem obu ekranów i dwóch kamer. Widać tu kulminację lat, a właściwie dekad pracy programistów z Cupertino. Problem w tym, że w sukurs powinni im przyjść niezależni deweloperzy, a… nie ma pewności, że tak będzie. Oprogramowanie dostępne w App Storze, na tym etapie, nieco rozczarowuje.
Co prawda do premiery zostały jeszcze dwa dni, ale muszę odnotować, że moje apki z App Store'u w lwiej większości działają w jednym z trybów zgodności. Tylko kilka z nich zakodowano z użyciem najnowszego iOS 27.1 SDK. One wykorzystują nowe belki nawigacyjne i rozlewają się na całą powierzchnię obu ekranów, więc wyglądają świetnie, zwłaszcza w połączeniu z pełnym Liquid Glass.









Na szczęście nowe aplikacje zgodne z iPhone'em Duo w trakcie testów pojawiają się co chwilę
Programiści mogą już tworzyć apki zgodne z nowym telefonem, jeśli wykorzystują do kompilowania ich iOS 27.1 SDK. Jak ruszałem z testami, z ponad setki aplikacji od firm trzecich, których używam, obsługę iPhone'a Duo zapewniała… jedna. Teraz jest ich już więcej - w tym od Mety (Facebook, Instagram, Threads). Nie każda działa idealnie, ale cieszy, że iPhone'a Duo akurat ta korporacja nie olała.
Fakt, iż swoje apki z myślą o iPhonie Duo aktualizuje jeszcze przed jego premierą właśnie Meta, to bardzo dobry znak. Mówimy tu o firmie, która przez półtorej dekady nie wydała apki Instagram na iPada, a Messengera usunęła zarówno z macOS-a, jak i watchOS-a. Do tego ta główna apka Google'a również wykorzystuje już w pełni oba ekrany składanego telefonu od Apple'a.
Pełną obsługę obu ekranów w iPhonie Duo zapewniają już serwis streamingowy Netflix, notatnik Bear oraz programy do obsługi sztucznej inteligencji takie jak Claude czy Perplexity. Z drugiej strony Disney+, mój ukochany iA Writer oraz popularny ChatGPT nadal wyglądają przestarzale. Niektóre mniej, a inne bardziej, co zależy już od konkretnego dewelopera oraz wersji SDK.

iPhone Duo i tryb zgodności w praktyce - jak to wygląda?
W przypadku zewnętrznego ekranu, jeśli deweloper tylko nieco zaspał i korzysta z iOS 27 SDK, po prawej stronie mamy duży czarny pasek, a przyciski nawigacyjne na niego nie wędrują. Podobnie to wygląda na wewnętrznym ekranie - treść rozlewa się na prawie cały pulpit, ale zostają czarne paski po prawej (w trybie poziomym) lub na górze (w trybie pionowym).
Gorzej jest, jeśli mówimy o aplikacji, która była kompilowana z użyciem iOS 26 SDK lub starszego. W tym przypadku na zewnątrz mamy czarny pasek, a w środku dostajemy jedynie małe okienko z czarnymi ramkami z każdej strony. Da się je co prawda powiększyć, a czasem i zmienić jego orientację, ale przyciski nawigacyjne w takich programach są zbyt duże, a na treści zostaje niewiele miejsca.
W rezultacie na nowym telefonie, mimo ogromnej powierzchni, wspomniana już apka do pisania iA Writer w wersji z App Store’a pokazuje mniej linii tekstu niż… na zwykłym iPhonie 17, o nowym iPhonie 18 Pro Max nie mówiąc (w wersji Beta jest już lepiej, ale nadal czekam na pełną obsługę iPhone’a Duo!). Tyle dobrego, że każda apka działa w trybie Split Screen, więc te nadal niedopasowane można łączyć w pary.

Co potrafią apki dostosowane do iPhone'a Duo? Więcej niż myślałem
Netflix, który na iPhone'a Duo wyszedł już oficjalnie, wykorzystuje iOS 27.1 SDK, dzięki czemu wygląda nowocześnie oraz obsługuje nowy tryb pracy. Ten się aktywuje, gdy złożymy telefon do połowy i postawimy go na blacie. Wideo wędruje na górną część ekranu, a na jego dolnej mamy kontrolki. To bajer, z którego pewnie nie skorzystam, żeby nie zarysować ekranu, ale programistom się chciało.
Problemem mogą okazać się natomiast ci deweloperzy, którym chcieć się nie będzie, bo ich apki mogą utknąć na lata w limbo nieoptymalnego trybu zgodności. Sam czekam teraz na aktualizacje, w tym apki Disney+. Aż się prosi o to, aby na ekranach iPhone'a Duo o proporcjach 1.4:1 oglądać dostępne w niej treści w formacie IMAX Enhanced, ale na ten moment nie jest to możliwe.
Najgorsze jest, że nie wiadomo, czy doczekamy zmian w apkach, zwłaszcza tych, które nie są aktywnie rozwijane. Mam gorącą nadzieję, że po premierze iPhone'a Duo w App Storze update'y będą wyskakiwać jak grzyby po deszczu, ale pamiętajmy, że wielu devów… nadal ma w nosie iPady, które są z nami od 16 lat! Z doświadczenia jednak wiemy, że w przypadku iPhone’ów bywało z tym w przeszłości lepiej.











Na nowym iPhonie Duo problematyczne bywają też strony www
Na ekranie zewnętrznym po prawej mamy kontrolki Safari, podlane zwykle białym tłem, a często paski nawigacyjne w witrynach, które powinny zajmować całą szerokość, nagle się urywają. Do tego po rozłożeniu, gdy trafimy na witrynę, która była projektowana na sztywno z układem przypominającym apkę mobilną, to do wyświetlania treści wykorzystujemy mniej niż połowę powierzchni wyświetlacza.
Nie sądzę przy tym, aby cały świat się rzucił, by kodować na wczoraj swoje strony pod urządzenie, które dopiero weszło do sprzedaży i nawet za kilka tygodni może stanowić promil rynku, ale chciałbym się mylić. No i powiem tak: jeśli sytuacja z apkami i stronami www szybko się nie poprawi, to niewykluczone, że na iPhone’a 18 Pro Max, którego teraz będę zabierał z domu jedynie okazjonalnie, wrócę.
Dodam też, że nawet jeśli iPhone Duo zostanie ze mną na dłużej, to i tak topowego nieskładanego telefonu Apple’a nie będę mógł się pozbyć całkiem. Wszystko ze względu na aparat. Moja praca w sporej mierze polega na robieniu zdjęć i kręceniu filmów, w tym podczas branżowych targów, a główny obiektyw w iPhonie Duo jest wyraźnie gorszy niż w iPhone’ach 18 Pro i 18 Pro Max.

No i aparat w iPhonie Duo ma dwa, a nie trzy obiektywy
Apple’owi udało się w obudowie pierwszego składanego telefonu zmieścić co prawda o jeden obiektyw więcej, niż w iPhonie Air, ale to nadal o jeden mniej niż w iPhone’ach Pro i Pro Max. Do dyspozycji mamy ultraszerokokątny oraz ten główny, szeroki, a oba robią fotki o wielkości do 48-megapikseli. Telefon nie dostał za to w ogóle obiektywu portretowego, a korzystałem z niego w Pro Maksach non stop!
Mamy tu też jedynie standardowy „zoom” o przybliżeniu 2x (korzystanie z niego polega na wycinaniu fragmentu ze środka głównej matrycy). Do tego tak jak obiektyw ultrawide jest ten sam, co w iPhone’ach 18 Pro i Pro Max, tak ten główny z iPhone’a Duo pod względem optyki nie dorównuje temu z tych modeli - nie ma chociażby tej całej nowej zmiennej przysłony, a jej wartość tu to sztywne f/1.6.
Szeroki obiektyw w iPhonie Duo ma ekwiwalent ogniskowej 26 mm, jak w bazowych modelach, nie 24 mm, jak w iPhone’ach z linii Pro. Tyle dobrego, że nowy telefon, za sprawą chipu Apple A20 Pro tak jak iPhone’y 18 Pro i Pro Max nagrywa wideo w trybie Filmowym z efektem bokeh w 60 FPS-ach i klasyczne 4K w 120 kl./s (a jeśli przełączymy się na 60, rozmycie tła będzie można dodać później).





Aparat z iPhone’a Duo nie robi jednak zdjęć złych, a do tego umie fajne sztuczki
iPhone Duo z użyciem obiektywów, które zmieściły się w jego szczupłej obudowie, robi lepsze zdjęcia niż np. iPhone Air, zapewne w dużej mierze za sprawą nowszego procesora. Niestety z perspektywy osoby, która korzystała z iPhone’ów Pro, to nadal nie „to”. Każdy kadr uchwycony iPhone’em Duo mógłby wyglądać lepiej, gdyby uchwycił go iPhone 18 Pro lub Pro Max. Zwłaszcza po zmroku.
Apple przygotował za to kilka funkcji w aparacie niedostępnych w innych modelach. Możemy telefon zgiąć na pół, postawić na płaskiej powierzchni i bez statywu zrobić fotkę grupową - i to z migawką wyzwalaną nie czasowo, tylko automatycznie dzięki AI. Z użyciem tego telefonu możemy sobie strzelić również selfie głównym aparatem, bo kadr podejrzymy na zewnętrznym ekranie.
Zewnętrzny ekran można podczas robienia zdjęć po rozłożeniu wykorzystać jako wizjer dla osoby, którą właśnie fotografujemy, więc na wakacjach z żoną już nigdy nie usłyszę po pokazaniu jej fotografii „wiesz co, spróbuj wybrać inny kadr”. Jest tu również tryb wyświetlania animacji, która ma przykuć uwagę dzieci, a na tym wszystkim unikalne funkcje iPhone’a Duo zresztą się nie kończą.









iPhone Duo z tryb namiotu i sprytne etui
Telefon można złożyć w połowie, obrócić i postawić na płaskiej powierzchni niczym namiot, by np. oglądać wideo. Po zablokowaniu urządzenia odpala się z kolei znany tryb StandBy z widżetami i to nawet bez podłączania ładowarki. W trybie namiotu odpala się nowy budzik Alarm Glow, który zaraz przed pobudką stopniowo podnosi jasność ekranu, naśladując wschód słońca.
Wkurza mnie natomiast, że telefon położony płasko na stole gibie się niemiłosiernie przez wyspę aparatu - i to nawet po założeniu jednego z dwóch etui od Apple’a, które miałem już okazję przetestować. Pierwsze z nich, o prostej nazwie Case, zakłada się przy tym… jednorazowo. Ma paski z klejem w środku, aby przyczepiać się do tytanowych krawędzi urządzenia.
Drugie etui, Folio with Kickstand, jest z kolei zacne. Tak jak to od iPadów przyczepia się do plecków magnetycznie oraz chroni też ten dodatkowy ekran, a obie jego części połączono elastycznym materiałem, który się rozwija i zwija - więc nie zwisa, gdy klapkę przełożymy na plecki. Na nich zamontowano z kolei nóżkę, która pozwala postawić telefon na stole w trybie złożonym i rozłożonym.











Martwi mnie natomiast fakt, iż taki Quadlock w ofercie nie ma etui pozwalającego zamontować iPhone’a Duo na kierownicy rowerowej, więc licznika sobie z niego nie zrobię!
iPhone Duo, czyli dwa akumulatory i Dual-SIM z użyciem ESIM
Magnes na pleckach cieszy, bo telefon obsługuje MagSafe. Bezprzewodowo można go ładować z mocą do 25 W, ale ze względu na gabaryty nie pasują do niego stare akcesoria, w tym portfele i klasyczne magnetyczne powerbanki (co dla wielu osób będzie pewnie pretekstem, by kupić nowe). Po tygodniu nie sposób natomiast ocenić… realnego czasu pracy. iOS nadal mieli i indeksuje moje zdjęcia w tle.
Dla porządku warto dodać, że iPhone Duo ma system dwóch akumulatorów, które mają zapewniać łącznie do 44 godz. odtwarzania wideo na małym ekranie i do 31 godz. na dużym ekranie. A co z ładowaniem przewodowym? To realizowane jest z użyciem portu USB-C, a połowę ogniwa uzupełnia się w 20 minut (aczkolwiek wymaga to użycia zasilacza 60 W, którego rzecz jasna nie ma w zestawie).
Jak urządzenie wypada w takim razie na tle iPhone’a 18 Pro Max? W teorii po złożeniu podobnie, bo akumulator w nim ma wystarczać na 43 godz. odtwarzania wideo. Umówmy się jednak, że na iPhone’a Duo nie przesiada się po to, aby korzystać jedynie z zewnętrznego ekranu, a jeśli będziemy go rozkładać, to ogniwo będzie padać w nim zauważalnie szybciej. No cóż, coś za coś.





No to co: warto czy nie warto kupić iPhone’a Duo?
Jednym słowem na to pytanie odpowiedzieć się nie da, zwłaszcza że mowa o urządzeniu, które kosztuje krocie. Apple wycenił iPhone’a Duo w bazowej wersji z 256 GB pamięci wewnętrznej na dokładnie 9999 zł, a ceny dochodzą do 16 tysięcy bez złotówki za model z 2 terabajtami przestrzeni dyskowej. Może i mniej, niż się spodziewałem, ale to kosmiczna kasa za sprzęt, który czasem wkurza.
Brak skanera Face ID, gorszy aparat niż w iPhone’ach z linii Pro i Pro Max, a także brak Przycisku Akcji pozwalającego aktywować tryb „milczy” poza Centrum Sterowania i mniejsza Dynamiczna Wyspa w rogu, która wyświetla mniej informacji, to rzeczy, o których przed zakupem powinno się wiedzieć. Nic się z tym nie zrobi - pozostaje natomiast kwestia oprogramowania, a tu potencjał na rozwój jest.
Przyszłość urządzenia jest teraz nie tylko w rękach nie Apple’a, ale i zewnętrznych programistów. Sporo wskazuje jednak na to, że potraktują urządzenie poważnie, a nowe aktualizacje pojawiają się co kilka godzin, a jedynie dziś update'y dostały takie apki jak Prime Video, Google Gemini, Temu i Żabka Jush. Do tego im więcej egzemplarzy się sprzeda, tym większa szansa na nowe wersje aplikacji.

Otwartym przy tym pozostaje pytanie, ile sztuk iPhone’a Duo firma z Cupertino do tej pory wyprodukowała i sprzedała w pierwszym rzucie. Niezależnie od wersji kolorystycznej i pojemności, dostawy kolejnych egzemplarzy w Polsce obecnie przewidziane są dopiero na koniec stycznia 2027 r., a w innych krajach jest podobnie. Nic nam to nie mówi na temat wolumenu sprzedaży. Opcje widzę dwie:
- podaż iPhone’a Duo była tak mocno ograniczona, że i tak udało się nasycić niezbyt chłonny rynek;
- sprzęt za 10 kafli rozszedł się nad Wisłą jak ciepłe bułeczki i jest sprzedażowym hitem.
Nie ma co jednak na ten temat na tym etapie dywagować, tym bardziej że nie zmienia to faktu, iż mówimy o sprzęcie, tak po prostu, wyjątkowym. Firma jak zawsze przyszła na imprezę spóźniona, ale jak tylko się pojawiła, to skradła show, pokazując pod wieloma aspektami (interfejs, animacje, płynność) miejsce w szeregu konkurencji. Apple zdecydowani się nie kończy.

Chociaż to nie pierwszy telefon tego typu, ani nawet pierwszy tego typu sprzęt o „paszportowych” proporcjach, to dbałość o detale Apple’a zarówno w kwestii hardware’u, jak i software’u, robi wrażenie. Sam z początku byłem sceptyczny, bo korzystałem z wielu innych Foldów i myślałem, że zostanę z iPhone’em 18 Pro Max, ale z nowym iPhone’em Duo się polubiliśmy. Zdecydowałem się dać mu szansę.
Czas jedynie pokaże, czy składak po czasie nadal będzie moim głównym telefonem, czy też mimo całej mojej sympatii do nowego sprzętu wrócę w pełni do sprawdzonego już iPhone’a 18 Pro Max. Na razie jednak odliczam dni do sklepowego debiutu, aby sprawdzić, które apki dostaną jeszcze aktualizacje. Oficjalna premiera iPhone’a Duo będzie miała miejsce już w najbliższy piątek, 23 października 2026 r.
Czytaj inne nasze teksty poświęcone iPhone’owi Duo:
PS Na koniec dodam zaś, że najchętniej korzystałbym z dwóch telefonów Apple, czyli iPhone’a Duo i iPhone’a 18 Pro Max, na zmianę, ale to niestety nie jest takie proste. W praktyce nie da się łatwo przepiąć od jednego do drugiego tego samego egzemplarza Apple Watcha, a wiele aplikacji, w tym bankowych i takich jak np. mObywatel lub Pokemon Home, nie pozwala utrzymać dwóch sesji jednocześnie.
No i tak jak mogę wyrobić dwa ESIM-y z tym samym numerem, tak jeden z nich nie będzie obsługiwał roamingu (a fizycznego SIM-a do iPhone’a Duo, tak jak do iPhone’a Air, nie włożymy - brakuje tacki). Nowej funkcji iPhone Handoff nasi operatorzy z kolei nie obsługują. Czekam na przyszłość, w której komfortowe używanie dwóch telefonów naraz będzie prostsze. Już naprawdę niewiele brakuje.
Dziennikarz działu technologie, w Grupie Spider’s Web od 2012 r. Ekspert w tematyce Apple'a, który w swoich tekstach skupia się również na telekomunikacji i grach wideo. Jest też felietonistą działu Spider's Web Rozrywka, gdzie prowadzi cykl #Nerdcorner poświęcony komiksom, superbohaterom, Gwiezdnym wojnom i wszystkiemu innemu, co geekowe. Jako nastolatek pisał do czasopisma Bike Action i administrował jego forum, a w latach 2011-2016 współpracował z IDG Poland przy magazynie PC World. Odwiedza najważniejsze branżowe targi na całym świecie, wizytuje plany zdjęciowe i pojawia się jako ekspert w telewizji oraz w radiu. W wolnym czasie jeździ na rowerze i łapie Pokemony, a w sieci używa nicka pgkrzywy.