REKLAMA

Apple okradł Microsoft z Duo. Ale prawda jest jeszcze boleśniejsza

Apple, oddaj Microsoftowi Duo. I przy okazji Neo też. A tak poważnie to tragedia Microsoftu jest bardziej komiczna niż dramatyczna. Zamiast prawników trzeba wzywać memiarzy.

Apple okradł Microsoft z Duo. Ale prawda jest jeszcze boleśniejsza

W świecie nowych technologii istnieje pewien rytuał, który powtarza się tak regularnie, że powinien już chyba zostać wpisany do podręczników historii branży. Najpierw jakaś firma wpada na odważny pomysł. Potem wydaje mnóstwo pieniędzy, żeby przekonać wszystkich, że ten pomysł ma sens. Następnie rynek reaguje wzruszeniem ramion, użytkownicy narzekają, inwestorzy kręcą nosem, a projekt trafia na cmentarzysko ambitnych eksperymentów. Mija kilka lat. W międzyczasie technologia dojrzewa, ludzie przyzwyczajają się do nowej idei, a konkurencja ostrożnie obserwuje sytuację z bezpiecznej odległości. I właśnie wtedy na scenę wchodzi Apple, prezentuje własną wersję podobnego rozwiązania, po czym połowa Internetu zachowuje się tak, jakby historia zaczęła się dokładnie w tym momencie.

Dlatego muszę przyznać, że z dużym rozbawieniem przyjąłem do wiadomości oficjalną nazwę składanego iPhone’a. Najpierw Apple wykorzystał nazwę Neo, która wielu osobom kojarzyła się z nigdy niewydanym Surface Neo. Teraz z kolei pojawia się iPhone Duo, nazwa natychmiast budząca skojarzenia z Surface Duo.

Czytaj też:

Oczywiście trudno mówić tu o jakiejkolwiek rzeczywistej kradzieży. Nazwy nie są własnością kulturową niczym dzieła sztuki przechowywane za kuloodporną szybą. Apple nie włamał się do biura Microsoftu i nie wyniósł tajnych dokumentów. Nazwa Duo nie została porwana o świcie przez oddział komandosów z Cupertino. W praktyce jest dokładnie odwrotnie. To Microsoft sam wyrzucił te nazwy przez okno, a Apple najwyraźniej uznał, że skoro leżą bezpańskie na chodniku to szkoda byłoby ich nie podnieść.

To książka? Nie, to Microsoft Surface Neo
Surface Neo

I właśnie dlatego cała historia jest dużo ciekawsza, niż mogłoby się wydawać. Bo nie jest historią o nazwach. Jest historią o firmie, która od dwóch dekad ma niesamowity talent do przychodzenia za wcześnie na imprezę, a następnie wychodzenia z niej pięć minut przed tym, jak zaczyna się naprawdę dobra zabawa.

Surface Duo był jednym z ostatnich momentów, kiedy Microsoft wydawał się odważny

Wróćmy myślami do 2019 r. Branża technologiczna wyglądała zupełnie inaczej niż dziś. Sztuczna inteligencja nie dominowała jeszcze każdego nagłówka. Składane urządzenia były egzotyczną nowinką. Samsung dopiero rozpoczynał swoją długą drogę z rodziną Galaxy Fold. Większość producentów smartfonów nadal szukała odpowiedzi na pytanie, czy przyszłość należy do klasycznych telefonów, czy może do nowej kategorii sprzętu łączącego cechy telefonu i tabletu.

Właśnie wtedy Microsoft wyszedł na scenę i pokazał dwa urządzenia, które wyglądały jak przybysze z alternatywnej rzeczywistości. Surface Neo miał być komputerem wyposażonym w dwa ekrany i nowy system Windows 10X. Surface Duo był natomiast telefonem z Androidem wykorzystującym dwa osobne wyświetlacze połączone zawiasem.

Surface Duo

Dziś łatwo nie docenić tego momentu, ponieważ oba projekty w ostatecznym rozrachunku poniosły porażkę. Neo nigdy nie trafił do sprzedaży. Duo zakończył żywot po dwóch generacjach. Kiedy jednak patrzyło się na nie podczas prezentacji to trudno było nie odnieść wrażenia, że Microsoft próbuje zrobić coś naprawdę własnego. Nie kolejny laptop. Nie kolejny tablet. Nie kolejną wariację na temat urządzenia, które wszyscy już znają. Po raz pierwszy od dawna firma sprawiała wrażenie gotowej zaryzykować i stworzyć zupełnie nową kategorię produktów.

I właśnie dlatego Surface Duo do dziś budzi tak dużą sympatię wśród technologicznych entuzjastów. Nie dlatego, że był najlepszym telefonem swoich czasów. Wręcz przeciwnie. Potrafił być irytujący. Był drogi. Cierpiał na problemy programowe. Android nie zawsze wiedział, jak zachowywać się na dwóch ekranach jednocześnie. Z punktu widzenia zwykłego klienta zakup takiego urządzenia często wymagał sporej dawki wiary. Jednak mimo wszystkich swoich wad Duo miał coś, czego bardzo brakuje współczesnemu rynkowi elektroniki użytkowej.

Miał charakter.

To słowo w testach sprzętu pojawia się rzadko, bo trudno je zmierzyć benchmarkiem. Nie da się go wpisać do specyfikacji technicznej. Nie można go przedstawić na wykresie porównującym wydajność procesorów. A jednak większość najbardziej pamiętnych urządzeń w historii technologii miała właśnie charakter. Pierwszy iMac. Nokia N95. Motorola RAZR. PSP. Pierwszy Surface Pro. Produkty, które niekoniecznie były idealne, ale miały własną osobowość. Surface Duo należał do tej samej kategorii.

Największy problem Microsoftu polega na tym, że często ma rację zbyt wcześnie

iPhone Duo

Gdy obserwuje się historię Microsoftu z odpowiedniej perspektywy to zaczyna wyłaniać się bardzo interesujący wzór. Firma stosunkowo często trafia z diagnozą kierunku rozwoju rynku. Dużo rzadziej potrafi jednak wytrzymać wystarczająco długo, aby na tej diagnozie zarobić.

Przecież to nie pierwszy taki przypadek. Tabletowe komputery Microsoft pokazywał na długo przed premierą iPada. Zegarki rozwijał wtedy, gdy większość ludzi nie miała pojęcia po co komu ekran na nadgarstku. Interfejs Windows Phone wyglądał nowocześniej od wielu konkurentów. Chmura Azure zaczęła być rozwijana w czasach, gdy część rynku traktowała usługi chmurowe bardziej jako ciekawostkę niż fundament współczesnej informatyki.

Problem polegał na tym, że sama trafna prognoza nie wystarcza. Rynek technologiczny działa inaczej, niż chciałoby wielu inżynierów. Nie nagradza pomysłów. Nie nagradza wizji. Nie nagradza nawet racji. Nagradza konsekwencję.

To właśnie dlatego tak wiele przełomowych produktów stworzyły firmy, które wcale nie były pierwsze. Historia biznesu jest pełna przedsiębiorstw, które doskonale przewidziały przyszłość, a mimo to nie odegrały w niej większej roli. Bycie pionierem brzmi romantycznie tylko do momentu publikacji raportu finansowego. W praktyce pionier bardzo często pełni funkcję sponsora całego rynku. Finansuje badania. Finansuje edukację klientów. Finansuje pierwsze błędy. Finansuje pierwsze porażki. A gdy rynek jest już gotowy - z owoców tej pracy korzysta ktoś inny.

Surface Duo

Surface Duo idealnie wpisuje się w ten schemat. Kiedy debiutował wiele osób pytało, czy ktokolwiek naprawdę potrzebuje takiego urządzenia. Dzisiaj właściwie cały segment składanych telefonów opiera się na założeniu, że użytkownicy chcą większej przestrzeni roboczej, lepszego multitaskingu i możliwości korzystania z kilku aplikacji jednocześnie. Nie oznacza to oczywiście, że Microsoft miał idealną receptę. Oznacza jedynie, że pytania zadawane przez firmę okazały się znacznie sensowniejsze, niż wielu komentatorów przypuszczało kilka lat temu.

Apple od lat robi dokładnie odwrotnie niż Microsoft

Najbardziej fascynujące jest jednak to, że Apple praktycznie nigdy nie był szczególnie zainteresowane rolą pioniera. W internetowych dyskusjach często przedstawia się firmę z Cupertino jako technologicznego wizjonera prowadzącego całą branżę ku lepszej przyszłości. Tymczasem rzeczywistość jest znacznie bardziej pragmatyczna.

Apple przez większość swojej współczesnej historii zachowuje się jak niezwykle cierpliwy obserwator. Firma pozwala innym eksperymentować. Pozwala im popełniać błędy. Pozwala im wydawać miliardy dolarów na rozwój nowych kategorii produktów. Pozwala im sprawdzać reakcje klientów. A potem bardzo spokojnie analizuje rezultaty.

Kiedy Samsung przez lata rozwijał składane telefony to Apple nie spieszył się z odpowiedzią. Kiedy Huawei eksperymentował z nowymi formami urządzeń mobilnych to Apple nie wykonywał nerwowych ruchów. Kiedy Microsoft próbował stworzyć własny ekosystem wokół Neo i Duo - również nie było widać paniki. Z perspektywy entuzjastów technologii takie zachowanie często wyglądało jak oznaka stagnacji. W świecie napędzanym premierami łatwo pomyśleć, że firma się spóźnia, traci tempo albo przestaje rozumieć rynek.

iPhone Duo

Tyle że Apple gra według zupełnie innych zasad. Firma nie chce być pierwsza. Chce być pierwsza w momencie, który naprawdę się liczy. To ogromna różnica.

Bycie pierwszym producentem składanego telefonu jest osiągnięciem dla historyków technologii. Bycie producentem pierwszego składanego telefonu kupowanego masowo przez zwykłych klientów jest osiągnięciem dla akcjonariuszy. I niezależnie od tego, czy lubimy taki model działania, czy nie, trzeba uczciwie przyznać, że przez ostatnie dwadzieścia lat działał on wręcz absurdalnie skutecznie.

To dlatego porażka Duo jest dziś bardziej interesująca niż wiele sukcesów

Paradoks całej tej historii polega na tym, że o Surface Duo mówi się dziś prawdopodobnie częściej, niż gdy znajdował się w sprzedaży. Nie dlatego, że nagle wszyscy odkryli jego zalety. Po prostu współczesny rynek elektroniki użytkowej coraz rzadziej dostarcza urządzeń, które próbują zrobić coś nietypowego.

Większość telefonów wygląda dziś niemal identycznie. Większość laptopów również. Nawet składane telefony zaczynają stopniowo upodabniać się do siebie. W takiej rzeczywistości wspomnienie urządzenia, które próbowało znaleźć własną drogę, automatycznie staje się bardziej atrakcyjne.

Surface Duo

Dlatego nie potrafię złościć się na Apple’a. Jeżeli już, to cała sytuacja wywołuje we mnie raczej nostalgię za Microsoftem, który jeszcze czasami miał odwagę ryzykować. Za firmą gotową stworzyć coś dziwnego, nieoczywistego i potencjalnie skazanego na porażkę. Za Microsoftem, który wierzył, że przyszłość może wyglądać inaczej niż teraźniejszość.

Bo prawdziwa tragedia tej historii nie polega na tym, że Apple przejęło nazwę Duo. Prawdziwa tragedia polega na tym, że kiedy dziś słyszymy „iPhone Duo” przypominamy sobie, jak łatwo Microsoft oddał coś znacznie cenniejszego niż cztery litery. Oddał prawo do powiedzenia: „a nie mówiliśmy?”.

*Grafika otwierająca wygenerowana za pomocą AI

Maciej Gajewski
Redaktor

Redaktor Spider's Web - ekspert w tematykach Microsoftu i RTV. Lubi oglądać się zarówno za siebie – wspominając przełomowe dokonania w informatyce – jak i przed siebie, będąc nieustannie ciekawym tego, co będzie dalej. Jego zainteresowania to przede wszystkim software: UI/UX, algorytmy, uczenie maszynowe, chmura czy sztuczna inteligencja. Nic dziwnego, że jako specjalizację obrał sobie pilnowanie firmy Microsoft. Uwielbia też sztukę gier i kina, przez co wyrósł na pasjonata sprzętu RTV – a i o technologii wspomnianych gier i filmów ma wiele ciekawego do opowiedzenia. Jego pierwsza obecność w mediach dotyczyła muzyki – współtworzył Overkill.pl. Ciąg dalszy jego rozwoju dotyczył już tylko nowych technologii. Zanim dołączył do zespołu Spider’s Web przez lata współtworzył CHIP.pl i Magazyn CHIP.