REKLAMA

Korzystałem z iPhone'a Duo i już wiem. Apple zrobił to lepiej

iPhone Duo trafił już w moje ręce i co tu dużo mówić: spóźniony na imprezę Apple rozbił bank. Zrobił pierwszego składaka, którego moje serce pragnie. I nie chodzi nawet o iOS-a, tylko o detale.

Korzystałem z iPhone'a Duo i już wiem. Apple zrobił to lepiej

Składane smartfony są z nami już od lat. W portfolio Samsunga doczekaliśmy się już ich ósmej generacji, a inni producenci już dawno poszli mu w sukurs. Apple z kolei aż siedem lat kazał na siebie w tym segmencie czekać, ale było warto. iPhone Duo, który przed premierą nazywany był potocznie iPhone’em Fold lub iPhone’em Ultra, zachwyca od pierwszego złożenia: zarówno specyfikacją, oprogramowaniem, jak i dbałością o detale. Właśnie na to czekałem.

Galeria: 4 zdjęcia
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

Jaki jest iPhone Duo na żywo?

Po pierwsze: mniejszy i lżejszy niż myślałem! Firma z Cupertino zdecydowała się na nowoczesne „paszportowe” proporcje ekranu. Oba wyświetlacze o wielkości 5,3” i 7,6” mają dzięki temu identyczne proporcje boków tj. 1:1.4. W przypadku tego wewnętrznego, który dodatkowo jest mniej błyszczący niż ten zewnętrzny, znacznie lepiej sprawdzają się one do konsumpcji zarówno poziomych (gry, seriale), jak i pionowych treści (rolki, www) niż takie zbliżone do kwadratu jak w tych pierwszych Foldach.

Jeśli z kolei chodzi o bruzdę na środku ekranu, to w sumie nie ma o czym mówić. Ta jest praktycznie niewidoczna po rozłożeniu ekranu, a póki nie patrzę pod światło, to nie zwracam na nią w ogóle uwagi. Pod paluchem jest z kolei niemal niewyczuwalna. Czy z czasem się jednak będzie wyrabiać? To już czas pokaże, ale Apple na tle konkurencji w postaci Samsungów Z Fold i Pixeli Fold bynajmniej nie ma się czego tu wstydzić, chociaż to jego pierwszy ekran tego typu.

No i wreszcie osłona zawiasu nie zahacza o paluchy!

Problemem, jaki miałem w zasadzie ze wszystkimi dotychczasowymi Foldami (i Flipami), były elementy chroniące zawias po bokach. Te po rozłożeniu konkurencyjnych dla Apple’a urządzeń zwykle wystają z ich obudów na tyle, że utrudnia to obsługę. Nie ma nic gorszego w składakach niż paluch zahaczający o ostrą krawędź, gdy próbuję cofnąć się do poprzedniego ekranu, wrócić do ekranu domowego lub aktywować tryb multitaskingu.

iPhone Duo tego problemu, tak po prostu, nie ma. Po rozłożeniu ramka na bokach obok zawiasu jest niemalże idealnie płaska, więc podczas wykonywania gestów żadna ostrzejsza krawędź nie rozprasza. To w sprzętach z tej kategorii od dawna powinien być już standard i aż się dziwię, że pozostali producenci przez tyle lat z tym się nie uporali. I właśnie dzięki tego typu pozornie nieistotnym rzeczom, które bezpośrednio wpływają na wygodę, nowiutki iPhone Duo jest taki fajny.

Galeria: 7 zdjęć
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

No i te animacje!

iOS podczas składania i rozkładania iPhone’a Duo rozmywa treści na ekranach, aby stwarzać wrażenie płynnego przechodzenia między dwoma trybami pracy. Obracanie go na bok, składanie na pół w trybie podstawki czy namiotu - w każdym przypadku interfejs za sprawą czujników dokładnie wie, co się dzieje i odpowiednio się dopasowuje do kontekstu.

Rozczarowaniem mogą być natomiast aparaty i brak Face ID.

iPhone Duo ma dwa obiektywy z tyłu, ale ten główny nie jest tym samym, który montowany jest w iPhone’ach 18 Pro. Podobnie jak wcześniej w iPhonie Air dostajemy 48-megapikselowy aparat, ale w tym przypadku o parametrach zbliżonych do tego z iPhone’a 17e. Za dnia zrobi naprawdę niezłe fotki, ale po zmroku będzie gorzej. Niestety to przypadłość praktycznie wszystkich składaków, które po rozłożeniu są znacznie szczuplejsze od klasycznych smartfonów, więc na optykę jest mniej miejsca.

Galeria: 4 zdjęcia
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

Na froncie mamy z kolei małe wycięcie na kamerkę do selfie, a w tym wewnętrznym schowana jest druga - w tym przypadku w warstwie pod ekranem. To, czy to oczko widać, zależy głównie od oświetlenia i kąta, pod którym spoglądamy na iPhone’a Duo. Czasem nie sposób go dostrzec, a czasem wygląda niczym okrągłe lusterko. W obu przypadkach są to przy tym zwykłe aparaty - zabrakło tu modułu TrueDepth wymaganego do działania Face ID, a do uwierzytelniania biometrycznego w tym modelu służy skaner Touch ID.

A czy na iPhonie Duo można grać?

Jak najbardziej, jeszcze jak! I to w dowolnym trybie: na ekranie zewnętrznym i wewnętrznym, w trybie poziomym i pionowym. Ekrany nie są panoramiczne, ale preinstalowane na testowym urządzeniu produkcje w proporcjach 1:1.4 wyglądały naturalnie. Podczas testów redakcyjnych, na które przyjdzie czas bliżej zaplanowanej na październik premiery, sprawdzę oczywiście również inne mniej lub bardziej popularne tytuły dostępne w App Storze.

Galeria: 3 zdjęcia
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

iPhone Duo - podsumowanie

Nie mam żadnych wątpliwości, że ten sprzęt jest nowym oczkiem w głowie Apple’a, a zmiany w systemie iOS z ostatnich lat były czynione z myślą właśnie o nim. Zarówno oderwane od reszty aplikacji guziki, jak i masa przezroczystości wprowadzonych w ramach Liquid Glass pokazuje pazur i sens dopiero tu. Na uwagę zasługuje przede wszystkim fakt wyciągnięcia Docka i przycisków nawigacyjnych do kolumny po prawej stronie ekranu, by zwolnić miejsce na treści w pionie.

Telefon składa się przy tym świetnie - zawias działa płynnie i w odpowiednich momentach się usztywnia. Oczywiście można sobie stroić żarty, iż telefony Apple’a ze starszych roczników już się składały, ale jedynie raz; było to w czasach, gdy firma ekstremalnie odchudzała ich obudowy. Na szczęście z tego podejścia zrezygnowano na rzecz zwiększonej wytrzymałości i większych ogniw zasilających całe mrowie nowych podzespołów i wykorzystujących je funkcji.

Galeria: 9 zdjęć
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

iPhone Duo jest za to zarówno szczupły, podobnie do zeszłorocznego iPhone’a Air, który był de facto jedną połówką nowego składaka, ale tak jak i on nie sprawia przy tym wrażenia przesadnie filigranowego. Sztywności dodaje mu tytan użyty do jego produkcji. Fakt, iż obudowa spełnia wymagania normy IP68 w zakresie odporności na wodę i pył dopełnia obrazka; to sprzęt do używania na co dzień, a nie do chuchania i dmuchania.

A czy wybiorę iPhone’a Duo na swój główny telefon?

Nie mam pojęcia. Jestem rozdarty! iPhone’y Pro od lat służą mi za główne narzędzie pracy poza domem i naturalnym wyborem byłby dla mnie iPhone 18 Pro Max z najlepszym dotychczas aparatem i najdłuższym czasem pracy na jednym ładowaniu. Korzystałem ze wszystkich poprzednich iPhone’ów Pro, a telefon jest teraz moim głównym aparatem i kamerą na wyjazdach służbowych, a iPhone Duo pod tym względem wypada obiektywnie gorzej.

Galeria: 5 zdjęć
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

Pierwszy składak od Apple’a jednak ma to coś, co sprawia, że aż chce się z niego korzystać. Tak jak rozum podpowiada, że tańszy iPhone 18 Pro Max będzie odpowiednim wyborem i małżeństwem z rozsądku, tak serce wzdycha do droższego iPhone’a Duo. Czas pokaże, czy zwiążemy się na stałe, czy będzie to tylko przelotny romans, ale z pewnością chcę z tym urządzeniem spędzić więcej czasu. Robi świetne pierwsze wrażenie i przypomina, że Apple w kwestii designu oraz mariażu software’u z hardware’em zawsze grał i nadal gra pierwsze skrzypce.

Czytaj inne nasze teksty poświęcone nowościom Apple’a:

W ramach ciekawostki warto dodać, że gabaryty iPhone’a Duo to coś, z czym Apple romansował już od co najmniej dwóch lat. Podobne, o ile nie wręcz identyczne wymiary, ma ta karteczka o „paszportowych” gabarytach, w której przychodzi do klientów… fizyczna karta Apple Pay.

Piotr Grabiec
Redaktor

Dziennikarz działu technologie, w Grupie Spider’s Web od 2012 r. Ekspert w tematyce Apple'a, który w swoich tekstach skupia się również na telekomunikacji i grach wideo. Jest też felietonistą działu Spider's Web Rozrywka, gdzie prowadzi cykl #Nerdcorner poświęcony komiksom, superbohaterom, Gwiezdnym wojnom i wszystkiemu innemu, co geekowe. Jako nastolatek pisał do czasopisma Bike Action i administrował jego forum, a w latach 2011-2016 współpracował z IDG Poland przy magazynie PC World. Odwiedza najważniejsze branżowe targi na całym świecie, wizytuje plany zdjęciowe i pojawia się jako ekspert w telewizji oraz w radiu. W wolnym czasie jeździ na rowerze i łapie Pokemony, a w sieci używa nicka pgkrzywy.