Twój laptop się zmieni. Rewolucja w sterowaniu gładzikiem
Microsoft wprowadza do gładzików zestaw nowych gestów i zachowań, które nie tylko doganiają to, co od lat oferuje macOS - ale momentami wręcz idą krok dalej.

Microsoft znów grzebie w Windowsie - ale tym razem nie po to, by coś „uprościć”, „ułatwić” czy „zoptymalizować” w sposób, który kończy się zbiorowym westchnieniem użytkowników. Najnowsza kompilacja testowa Windowsa 11 wnosi coś, co realnie zmienia codzienną pracę na laptopie: potężny pakiet nowych gestów i zachowań gładzika. I to takich, które do tej pory kojarzyły się raczej z macOS-em - a nawet wykraczają poza to, co oferują MacBooki. To jeden z największych skoków jakościowych w obsłudze touchpada w historii Windowsa.
Windows 11 uczy gładzik nowych sztuczek
W centrum zmian znajduje się zestaw czterech nowych funkcji, które Microsoft wprowadza do gładzików. Co ważne: większość z nich nie wymaga specjalnego sprzętu ani haptyki rodem z Surface Laptop Studio. Wystarczy zwykły precision touchpad, czyli coś, co od lat jest standardem w większości laptopów z Windowsem.
Czytaj też:

Najbardziej użyteczną z nowości prawdopodobnie będzie automatyczne przewijanie. W praktyce działa to tak, jakby ktoś wreszcie zrozumiał, że użytkownik nie chce machać palcami jak wariat, żeby dotrzeć na dół długiego PDF-a. Wystarczy przesunąć palce do krawędzi gładzika albo przytrzymać je w miejscu i lekko docisnąć - a strona zacznie przewijać się sama, bez odrywania dłoni. To drugie wymaga sprzętu obsługującego wykrywanie nacisku, ale pierwsze działa praktycznie wszędzie.
Druga nowość to przewijanie przyspieszane. Im szybciej powtarzasz gest przewijania, tym szybciej leci treść. To rozwiązanie, które wreszcie pozwala przestać zazdrościć użytkownikom macOS-a płynnego przelatywania przez długie dokumenty. W Windowsie do tej pory było to… powiedzmy, że niekonsekwentne. Teraz ma być naturalne i przewidywalne.
Trzecia zmiana to precyzyjna regulacja prędkości przewijania i powiększania. W ustawieniach pojawiły się nowe suwaki, które pozwalają ustawić bazową szybkość gestów. To drobiazg, ale w praktyce może być ważniejszy niż wszystkie inne nowości - bo każdy laptop ma inny gładzik, a każdy użytkownik inne przyzwyczajenia.
I wreszcie wisienka na torcie: przewijanie jednym palcem. Wystarczy zacząć gest od lewej lub prawej krawędzi gładzika, by przewijać pionowo bez użycia dwóch palców. To rozwiązanie, które może brzmieć dziwnie, dopóki się go nie spróbuje - a potem nagle okazuje się, że jest genialne w swojej prostocie.
Dlaczego to ważne? Bo Windows wreszcie nie tylko kogoś (Apple’a) goni
Od lat to Apple dyktował standardy w kwestii jakości gładzików. MacBooki słyną z tego, że ich touchpady są duże, precyzyjne i świetnie zintegrowane z systemem. Sprzęty z Windowsem? Bywało różnie. Raz świetnie, raz przeciętnie, a czasem wręcz dramatycznie - zależnie od producenta laptopa.
Nowe kompilacje przynoszą też inne usprawnienia. Eksplorator plików doczekał się poprawek, które ucieszą każdego, kto pracuje z dużą liczbą obiektów. System wreszcie poprawnie wyświetla rozmiary w KB, MB i GB, a nie tylko w KB. Ulepszono też pasek adresu, który teraz radzi sobie z nietypowymi ścieżkami, oraz poprawiono działanie menu kontekstowych i procesu zmiany nazw.
Nowe funkcje trafiają najpierw do kanału Experimental, czyli tam, gdzie Microsoft testuje najbardziej ryzykowne i najświeższe pomysły. Ale patrząc na ich charakter trudno sobie wyobrazić, by nie trafiły do stabilnego Windowsa 11 - i to raczej szybciej niż później. Zwłaszcza że nie wymagają rewolucji sprzętowej, a jedynie aktualizacji systemu.
Jeśli więc masz laptopa z Windowsem jest duża szansa, że w najbliższych miesiącach twój gładzik stanie się po prostu lepszy. A jeśli jesteś użytkownikiem MacBooka… cóż, może czas zacząć się zastanawiać, czy aby na pewno to Apple ma dziś najlepszy touchpad na rynku.



















