REKLAMA

Czy wiatraki obniżają wartość działek? Właśnie to sprawdzili

Jednym ze straszaków zniechęcającym do wiatraków miał być fakt, że przez farmy wiatrowe spada wartość działek. Po zapoznaniu się z analizą tysięcy transakcji straszącym powinno zrobić się co najmniej łyso.

wiatraki a spadek wartosci dzialek
REKLAMA

To jedno z haseł, które regularnie gości na sztandarach protestujących. Np. na początku kwietnia portal nowytydzien.pl pisał o proteście mieszkańców w gminie Łopiennik Górny. 300 osób podpisało się pod petycją przeciwko wiatrakom, "uzasadniając ją negatywnym oddziaływaniem elektrowni wiatrowych na zdrowie ludzi, krajobraz, przyrodę, wartość działek". Nikt nie będzie chciał budować się w okolicy, w której są wiatraki - mówią protestujący, a lokalni politycy bojąc się utraty potencjalnych wyborców bardzo często idą im na rękę. 

Z problemem rzekomego spadku wartości działek zmierzyły się firmy inPlus oraz Cenatorium. Jak czytamy w raporcie, badanie zostało oparte na ponad 46 tysiącach rzeczywistych transakcji rynkowych dotyczących gruntów rolnych oraz działek przeznaczonych pod zabudowę jednorodzinną, obejmujących lata 2014 - 2025 oraz 26 gmin w różnych regionach kraju.

REKLAMA

Kluczowym elementem metodologii było porównanie obszarów znajdujących się w bezpośrednim sąsiedztwie turbin wiatrowych z obszarami kontrolnymi w tych samych gminach, co pozwoliło oddzielić wpływ inwestycji od innych czynników kształtujących ceny nieruchomości - podkreślili autorzy publikacji. 

Wnioski? Cóż, pewnie się domyślacie. Jak czytamy w analizie, jej wyniki "jednoznacznie wskazują, że w badanej próbie nie występuje negatywny wpływ lokalizacji turbin wiatrowych na wartość nieruchomości gruntowych". 

Z raportu wynika, że ceny gruntów rolnych w sąsiedztwie turbin wiatrowych rosną tak samo jak w innych częściach gmin, bez oznak negatywnego wpływu inwestycji. Analiza wykazała, że dynamika wzrostu cen pozostaje niemal identyczna niezależnie od obecności turbin. Średnie tempo wzrostu na obszarze bez turbin wynosi 6,7 proc., natomiast na terenie z turbinami - 7 proc. 

"Różnice są minimalne i mieszczą się w granicach naturalnej zmienności rynku nieruchomości" - podkreślają autorzy

Podobnie jest w przypadku cen działek budowlanych, które rosną tak samo, w takim samym tempie niezależnie od obecności turbin wiatrowych. Średnie tempo wzrostu wynosi 8,1 proc. na obszarze z turbinami i 8 proc. w miejscach, gdzie ich nie ma. 

Co równie ważne, analiza danych rynkowych pokazuje, że budowa turbiny wiatrowej nie powoduje spadku wartości nieruchomości ani pogorszenia dynamiki cen. Badanie obejmujące 5 lat przed i 5 lat po inwestycji nie wykazało spadku wartości nieruchomości ani różnic w dynamice zmian. 

Ścieżki zmian cen w obszarach z turbinami i bez nich pozostają równoległe, co oznacza brak negatywnego wpływu inwestycji na lokalny rynek nieruchomości - czytamy w raporcie. 

Autorzy badania dodają, że o cenach gruntów i nieruchomości decydują przede wszystkim czynniki lokalne, takie jak: rozwój gminy, stan infrastruktury czy atrakcyjność lokalizacji. 

Na to zresztą bardzo często zwracają uwagę władze gmin, w których wiatraki mają powstać. Tam, gdzie inwestycje zostały zrealizowane, poprawił się np. stan dróg. 

- Staramy się rozumieć mieszkańców, ale też patrzymy tak naprawdę na rozwój naszej gminy. Wiadomo, że za każdą inwestycją idą później podatki do gminy. Nasza gmina jest mocno rozdrobniona, liczy 49 miejscowości. Na tę chwilę mamy jeszcze 8 miejscowości, które nie mają dróg asfaltowych do domów - odpowiadał na argumenty protestujących Mariusz Korzeniewski, wójt gminy Wyszki, cytowany przez TVP 3 Białystok. 

Nie ma się czego obawiać

Nowe inwestycje w energetykę wiatrową budzą nie tylko zainteresowanie, ale też wielokrotnie zaniepokojenie potencjalnym negatywnym wpływem farmy wiatrowej na ich nieruchomości. Dane rynkowe są jednak bardzo uspokajające. Analiza tysięcy transakcji jasno wskazuje, że ceny gruntów w pobliżu turbin wiatrowych zachowują się tak samo jak w innych częściach gmin. Tam, gdzie inwestycje są dobrze przygotowane, społeczności lokalne często realnie korzystają na ich obecności – komentuje wyniki badań Daniel Urbanowicz, autor raportu, ekspert ds. analiz przestrzennych i projektów z Cenatorium.

REKLAMA

Teoretycznie popularny mit został obalony. Pytanie, czy analiza dotrze do protestujących i czy wezmą ją pod uwagę. Z tym może być już różnie, co pokazuje przykład masztów komórkowych. Sugestia, że nadajniki obniżają wartość nieruchomości, również miała swoich zwolenników. Naukowcy sprawdzili jak jest i uspokoili osoby mające obawy. Mamy także niezbite dowody na to, że 5G nie szkodzi, a mimo to w wielu miejscowościach dalej walczy się z narzędziami gwarantującymi lepszy zasięg i poprawę jakości usług. Upór pewnych środowisk jest tak duży, że nie radzą sobie z nim nawet fakty. Badania są, ale nie wszyscy chcą w nie uwierzyć, próbując przeforsować własne stanowisko. I w tym jest duży problem.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-05-07T06:18:19+02:00
Aktualizacja: 2026-05-07T06:16:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-07T06:11:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-07T06:05:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-06T18:42:30+02:00
Aktualizacja: 2026-05-06T17:00:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-06T16:55:12+02:00
Aktualizacja: 2026-05-06T15:18:10+02:00
Aktualizacja: 2026-05-06T14:47:53+02:00
Aktualizacja: 2026-05-06T14:34:20+02:00
Aktualizacja: 2026-05-06T12:43:47+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA