Wodociągi wymiękają. Woda w kranie przestaje być oczywistością
Brak opadów to główny problem, ale eksperci wskazują na jeszcze jeden istotny czynnik, przez który sytuacja jest tak zła.

Susza to wysokie zagrożenie pożarami w polskich lasach. Jak po raz kolejny zwraca uwagę IMGW, w dużej części kraju prognozowane jest wysokie zagrożenie pożarowe. "Najtrudniejsza sytuacja wystąpi w centrum, gdzie miejscami pojawi się poziom bardzo wysoki, a lokalnie nawet ekstremalny" - zaznaczono w poniedziałkowym komunikacie.
Sucha ściółka leśna i sprzyjające warunki pogodowe mogą zwiększać ryzyko rozwoju pożarów. Zachowajmy szczególną ostrożność w lasach i na terenach zielonych - zaapelowano.
I niestety, już widzieliśmy tragiczne skutki w postaci pożaru w Puszczy Solskiej. Nie tylko tak wpływa na nas susza. W wielu gminach mieszkańcy już proszeni są o oszczędzanie wody. Komunikaty, które jeszcze kilka lat temu pojawiały się latem, teraz towarzyszą nam wiosną.
"W ostatnich dniach o problemach z wodą informowały m.in. podwarszawskie gminy Piaseczno i Bielsk" - informuje Portal Samorządowy. Mieszkańcy powinni ograniczyć m.in. podlewanie ogródków i racjonalnie korzystać z wody.
W związku z okresem bezdeszczowym oraz wzrastającym zużyciem wody informujemy o całkowitym zakazie korzystania z wody z sieci wodociągowej do celów innych niż socjalno-bytowe przez mieszkańców gminy. Prosimy o wykorzystywanie wody przede wszystkim do celów spożywczych i socjalnych. Jednocześnie wprowadza się zakaz używania wody do podlewania trawników i ogrodów, mycia samochodów oraz napełniania przydomowych basenów - można było przeczytać w komunikacie opublikowanym przez Gminę Witonia, opublikowanym na początku maja.
Podobną prośbę skierowano niedawno do mieszkańców gminy Radzyń Podlaski. Ci poproszeni zostali o "powstrzymanie się od czynności generujących duże zużycie", takich jak podlewanie trawników, ogrodów i upraw czy mycie samochodów.
O trudnej sytuacji informowała również Gmina Pułtusk:
Obniżony poziom wód gruntowych oraz bardzo duże obciążenie sieci wodociągowej, spowodowane wykorzystywaniem wody na cele inne niż socjalno-bytowe, powodują trudności w utrzymaniu stabilności jej dostaw dla mieszkańców gminy Pułtusk. Każde nadmierne zużycie wody wpływa bezpośrednio na funkcjonowanie całego systemu i może prowadzić do dalszych ograniczeń w dostawie.
W rozmowie z Portalem Samorządowym Szczepan Gorbacz, prezes Amargo, firmy zajmującej się m.in. systemami magazynowania wody i bezpieczeństwem infrastruktury, zwraca uwagę, że na fatalną sytuację wpływ ma nie tylko susza.
- Samo apelowanie do mieszkańców o oszczędzanie wody jest działaniem doraźnym. Ono może chwilowo ograniczyć problem, ale go nie rozwiązuje. W wielu miejscach sieci były projektowane dla zupełnie innej liczby odbiorców i dziś po prostu pracują na granicy wydolności - wyjaśnił ekspert.
Na to zwrócono uwagę również w Gminie Piaseczno. "Trzeba pamiętać, że żadna sieć, w żadnej gminie, nie jest przystosowana do obsługi podlewania ogrodów i przy dużych odbiorach zawsze będą występować problemy z ciśnieniem wody" - można było przeczytać na stronie.
Problemy z ciśnieniem wody dotyczą głównie godzin wieczornych, kiedy rozbiory wody są największe – w wielu miejscach są one nawet dwukrotnie większe niż standardowe zużycie do celów socjalno-bytowych. (...) Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji w Piasecznie zwraca się z apelem do mieszkańców o racjonalne gospodarowanie wodą oraz ograniczenie podlewania ogródków przydomowych do niezbędnego minimum. Problem z utrzymaniem stabilnego ciśnienia sieci wodociągowej występuje przede wszystkim w godzinach wieczornych (19.00-22.00) i dotyczy nie tylko gminy Piaseczno - zaznaczono.
Suszę widzimy w domach
Nie da się jednak ukryć, że to właśnie brak opadów jest źródłem omawianych problemów. Sytuacja bardziej przypomina to, co dzieje się w środku lata, a nie wciąż wczesną wiosną.
- Mamy suszę, dwa miesiące wcześniej niż w poprzednich latach - mówił w rozmowie z warszawską "Wyborczą" Daniel Putkiewicz, burmistrz Piaseczna.
Dotąd problem suszy występował w miesiącach letnich i częściowo zwiększony pobór wody do podlewania ogrodów równoważony był przez to, że ludzie wyjeżdżali na wakacje. Dzięki temu mieliśmy mniejsze zapotrzebowanie na wodę do celów bytowych. Teraz susza i intensywne podlewanie ogrodów zaczęły się już w kwietniu - dodał.
Ostrzeżenia pojawiały się już lata temu, ale dziś widzimy, że raczej nikt nie zareagował w porę na alarm. Przyzwyczailiśmy się, że woda w kranie jest zawsze i można nią szastać, jakby nigdy nie miała się skończyć. Zderzenie z rzeczywistością jest brutalne.
„Ekstatycznie umiłował morze”, ale mieszka w Łodzi. Lubi pisać o tym, jak technologia wpływa na człowieka, politykę, ekonomię, ekologię, architekturę czy miasta, zastanawiając się przy tym, czy dzięki niej możemy żyć jeśli nie lepiej, to chociaż inaczej. Gra też na Nintendo Switch, a zamiast Xboksa i PlayStation woli Stadię i GeForce Now, bo granie w chmurze to przyszłość.